Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Groza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Groza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2026

Pakiet filmowy - Spider-Man powrócił, lecz dziewczyny gyaru wzbudziły większy apetyt

Kadr z filmu ,,Jej piekło''.
Foto. Neon

 Witam po drobnej przerwie, wracam, żeby o sobie nie zapomnieć prezentując elastyczny pakiet filmowy, w którym znajdziecie cztery różne produkcje, o różnej intensywności oraz odczuciach. Czy będzie krótko? Nie ma mowy - przygotowałem dłuższy tekst, żeby wystarczająco opowiedzieć o tym, co przeżywałem na ekranie. Nie będę się rozmieniał, wrzucam więcej filmów w jedno opakowanie. Pozdrawiam. 

sobota, 24 stycznia 2026

Powrót do Silent Hill - W obronie Christophe'a Gans





 Biorąc pod uwagę wyniszczające oceny krytyków zza morza - stanę po stronie autora, który rozumie pierwowzór, odtwarzając fotograficzne pamiątki z cichego wzgórza. Christophe Gans wraca po dwudziestu latach, do wymagającej serii gier wideo. Taplając się w cichej rezygnacji i rozpadzie osobowości bohatera z ,,Silent Hill 2''. Choć autor przekręca motywy, i ma na bakier z wiernością materiału źródłowego - ukazuje to miejsce jako kaźń dezintegrującej tożsamości. Kiedy ,,Silent Hill 2'' ujrzał premierę w 2001 r. nikt nie spodziewał się, że otrzymamy druzgoczący materiał psychoseksualny. Gra wideo kojarzona z twardym survival horrorem zmieniła tor lotu - przekształcając się w romantyczny koszmar zrozpaczonego męża. Film podąża za śladem Jamesa Sunderland, który otrzymuje list od zmarłej ukochanej, wierząc że spotka ją w ,,wyjątkowym miejscu''. Niedaleko Salt Lake City, w hotelu Lakeview. Mary, to kobieta zrodzona ze snów. Jego wyobrażenie - podstępna psychika, która zaprosiła do miasteczka duchów, żeby ukarać za grzech nieczystości. 

piątek, 9 stycznia 2026

La valle dei sorrisi - Przeklęta wioska



 W zamyśle włoski autor pragnął sportretować gorący temat oczekiwania na zbawiciela - przecierając szlaki horroru religijnego, który onegdaj stanowił odpowiedź na ludzką nadzieję oraz mieszaninę strachu. Tymczasem to horror bycia - człowieka zamkniętego w klatce rozpaczy w górskiej dolinie, gdzie ludzkość przegrywa pojedynek z własnymi demonami. Zaczyna się, jak w półśnie, bo senny, majaczący dramat zrozpaczonego mistrza judo o imieniu Sergio (Michele Riondino), który przybywa do małej wioski Remis we Włoszech (prowincja Rimini), gdzie prowadzi zajęcia gimnastyczne w ramach zastępstwa wychowawczego, prowadzi do serii wypaczenia nauki chrześcijańskiej.

czwartek, 19 czerwca 2025

Nadrabiamy filmowe propozycje cz.2

Foto. Apple Original Films


Oto druga, nieco szersza lista materiałów. Obarczona drobnym spóźnieniem, ale nie ma złego, co by na dobre nie wyszło. Różni się tym, że mieszam stare rzeczy z nowymi. Także, miłych seansów, i do usłyszenia. 

niedziela, 18 maja 2025

Strefa nadrabiania - Szybki przegląd produkcji filmowych

 

Kadr z filmu ,,The Vortex''

Nie było okazji na recenzje, więc postanowiłem, w krótkich słowach, oddać wrażenia z kilku produkcji, które miały miejsce w kinach. Spodziewajcie się więcej okazji, że będę pisał skrócone opinie, ponieważ w maju, a później w czerwcu będę zajęty innymi sprawami, a to sprawia, że mam ograniczone pole manewru. Także, przestrzegam, że na blogu będę mniej aktywny, i od czasu do czasu pojawi się jakaś szczegółowa rozprawka albo zdawkowe wydarzenie związane z kinematografią. Nie przedłużając - zapraszam do krótkiego katalogu. 

poniedziałek, 12 maja 2025

Recenzja przedpremierowa: Brzydka siostra

 


Czy współczesne reżyserki nie mają lepszych tematów, niż skupianie się na próżnej urodzie? Najwidoczniej, bo zeszłoroczna ,,Substancja'' pokazała, jak kobiety prymitywnie podchodzą do wyglądu. To jedna z tych wariacji na punkcie Kopciuszka - mrocznej baśni Grimm, z ponurym finałem, gdzie stopy dziewczyny zostają okaleczone. Podobnie bywa w tym duńskim horrorze paranoi, gdzie kult piękna urasta do rangi niezdrowej obsesji. Ulepszona medycyna estetyczna doprowadziła do tego, że kobiety zaczynają ciąć się na potęgę. ,,Brzydka siostra'' nikogo nie poucza, bo przedstawia groteskowy szlagier, jak z zaniedbanego kaczątka przeistoczyć się w królową balu, aby kolejno zniżyć do ofiary wewnętrznej brzydoty. Ciężkostrawna satyra na zniekształcone lustro, jak brak pewności siebie zabija, gdzie najlepszy makijaż nie zamaskuje mizernego pragnienia bycia uwielbianą. 

środa, 30 kwietnia 2025

Until Dawn - Kogo bolał oryginał?

 


Zaczynam nienawidzić samego siebie, że dałem się nabrać na kolejną adaptację gier wideo - najbardziej znienawidzone adaptacje w historii kina. Zaczęło się niewinnie, od drugiej połowy lat 80., gdy do kin zawitał ,,Mirai Ninja'' - pierwsza adaptacja na podstawie gry zręcznościowej od Namco. Potem poszło z górki, nieszczęsny ,,Super Mario Bros.'', pierwszy ,,Tomb Raider'', próba odwzorowania gry kopanej ,,Mortal Kombat'', gdyby zliczyć ilość udanych tytułów, nie wiem, czy nie musiałbym obciąć sobie palców u ręki, bo jakoś nie pamiętam, żeby w ostatnim dziesięcioleciu ujrzał jeden wiarygodny film przeniesiony z konsoli. Jest to poważny problem, bo zaczynam kwestionować sens oraz racjonalność gier wideo przełożonych na język filmowy. Co zabawne - zanim odpali się fabuła widzimy dumne logo PlayStation, żebyś wiedział, że poszedłeś na adaptację gry, a nie na poważny film rumuński (żartobliwie twierdząc). Tak czy tak początek jest dobrze zaimprowizowany. Od razu dostajesz ,,klapsa'' od twórców, jak jedna z koleżanek na ekranie ginie w efektownej śmierci od zamaskowanego Jasona (Jason, czy to ty?).

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Trzy na jednego #36

 

Kadr z filmu ,,Mój przyjaciel łuskowiec''

Trzy na jednego, to seria, gdzie będę krótko omawiał najnowsze produkcje, które lecą w kinie, albo co gorsza - nie pojawiły się w polskiej dystrybucji. Na czym polega zabawa? - ano na tym, że zaczynam od historii, która podoba mi się najmniej, a trzeciego kandydata mianuję jako zwycięzcę zestawienia. Zakładam, że będą to mini-recenzje, czyli skrótowe podejście do opowiadania obrazów. Lapidarna forma, która ma zachęcić lub zniechęcić do oglądania.

czwartek, 13 marca 2025

Fright - Gotycki horror znowu w akcji

 


Gotyckich horrorów przybywa, i co dalej? Czy potrzebujemy odpalać starą płytę, żeby popaść w zachwyt, inaczej grymasimy? ,,Nosferatu'' (2024) zanurzył się w teatrze, ,,Vourdalak'' (2023) w literaturze, ,,The Damned'' (2024) w klątwie nawiedzonych statków. ,,Fright'' potraktował powrót do dawnej chwały w dosłowny sposób, za co dostanie baty. Przemierzając rezydencję w czarno-białych szatach, kręcąc się w monochromatycznych odcieniach, skręcając w odzwierciedlenie epoki z lat 40., gdzie paranoiczny koszmar wzywa do morderstwa, a człowiek jest samotną wyspą bez wsparcia. Oficjalnie mogę zakomunikować, że rok 2025 stoi pod znakiem schorowanych kobiet, które cierpią na agorafobię, a ich strach przed światem jest większy, niż moja pasja do kina. To już trzecia bohaterka z ostatnich miesięcy, która przesiaduje więcej czasu w domu, niż na zewnątrz (przypomnę o ,,Hard Truths'' oraz meksykańskiej ,,Corinie''). Czy to przypadek, czy może efekt współczesnej epoki, gdzie wzrasta liczba femcelek, panienek, co nie wchodzą w związki i więdną w samotności? (teoria błędna, ale kto wie?)

sobota, 8 lutego 2025

Mizzurna Falls - Niezbyt dobra gra wideo, choć warta uwagi?



 Udało się! Za trzecim, pełnoprawnym podejściem osiągnąłem upragnione zakończenie (szczęśliwe, mniemam), choć był to trud niemal nie do zniesienia. ,,Mizzurna Falls'' nie wybacza błędów. Działał mi na nerwy, ponieważ jego wysoki poziom trudności wynika z konstrukcji scenariusza, z braku konkretnych wskazówek, oraz licznych błędów programistycznych, gdzie jedno przeoczenie potrafi zniweczyć nasze starania. Dawno nie spotkałem się z tytułem, gdzie przejście gierki za pierwszym razem jest praktycznie niemożliwe (gwarantuję!), kiedy nie korzystasz z solucji. Umęczyłem się, dlatego nie byłem rozweselony, kiedy musiałem przystąpić raz za razem, żeby poprawić wyniki w sprawie pewnego morderstwa, a kolejno odnalezienia Emmy, która zniknęła, a naszym zadaniem jest odkryć, co wydarzyło się feralnej nocy. Niewątpliwie tytuł wyprzedził własną epokę, ponieważ otrzymujemy otwarty świat (możesz go zwiedzać bez żadnych ograniczeń), mamy cykl dnia i nocy, swobodę w działaniu, oraz strukturę, że nikt ci nie broni, co masz robić i jak. 

wtorek, 21 stycznia 2025

The Damned - Przeklęci na wieki

 


Gotycki horror przeżywa renesans, a twórcy odrabiają lekcję, że sekretem strachu jest ziejąca pustka krajobrazu. Izolowany czyściec, gdzie śnieg pod nogami zostawia ślady, blade niewiasty z rumianymi polikami kontrastują z zarośniętymi panami, którzy przeżywają klęskę nadchodzącego widma zagłady. W przeciwieństwie do ,,Nosferatu'' (2024) - ,,The Damned'' jest bardziej konkretny, zwięzły oraz przerażający. Gdyż czerń pochłania daleką perspektywę. Ujemna temperatura sprawia, że ciało szuka bezpiecznego schronienia, a demony wypływają z kruchej psychiki. Zaczyna się lawiną białego puchu, gdzie noc zapada, a mleczna poświata okrywa nieczułą ziemię, z której wyrasta wąż niezgody.

piątek, 3 stycznia 2025

Dziewiąte serce - Czeszka w trupim składziku




 Przywitajmy nowy rok widokiem kuglarzy, hipnotyzerami, trupą cyrkową, zegarmistrzami, którzy chcą poprawić czas, gdzie bale kostiumowe czekają na taniec. Początek nie zapowiada, że to groza z komediową inklinacją. Główny bohater, to Martin (Ondrej Pavelka) - student bez grosza w sakwie - urzęduje na imprezie podczas obrzędu objazdowej grupy cyrkowej, którzy kukiełkami serwują teatr absurdu. Jakaś cyganka przedstawia akt z rozpalonym ogniem na pochodni, przebrany pies krząta się między nogami pośród obserwatorów zdarzeń. Ktoś wróży z linii papilarnych, papuga skrzecze, a konie dumnie czekają na wierzchowców. Marionetki w dłoniach przedstawiają księżniczkę Beatrix, która ma wyjść za mąż. Martin wplątuje się w jednoznaczny romans, okłamuje gospodarza tawerny, że ma pieniądze w kieszeni, i jako ochotnik wędruje po lekarstwo dla Adriany, co zapadła na tajemniczą chorobę. Witamy na bankiecie, gdzie złe wróżby czekają na przepowiednie, a czarownicy marzą o sekrecie wiecznego życia. 

piątek, 27 grudnia 2024

Recenzja przedpremierowa: Nosferatu

 


Jak królestwo zombie narodziło się na Haiti, to wampiry powstały w XIX-prozie. Długa tradycja krwiopijców doprowadziła do tego, że otrzymaliśmy różne wersje jednego ghula z wydłużonymi siekaczami. Twórcy prowadzili narrację na kilku płaszczyznach, że to istoty nieśmiertelne i samotne, jak w ,,Zagadka nieśmiertelności'' z 1983 w reżyserii Tony'ego Scott. W nowszych czasach próbowali zrobić z wampira straconą jednostkę, która szuka przyjaźni z człowiekiem, jak w szwedzkim ,,Pozwól mi wejść'' z 2008 r. To sprawia, że kolejne pokolenia mają trudności, aby czymś zaskoczyć, ponieważ wampiry stały się elementarnym produktem popkultury, gdzie wyśmiewano zjawisko wampiryzmu w ,,Hotel Transylvania'' czy ,,Co robimy w ukryciu'' (2014). Do tego panteonu chce dołączyć słynny już Robert Eggers, który pragnie przedstawić aseksualnego wampira. W stylistycznej, umiarkowanej pozie. 

piątek, 25 października 2024

Faro - Sen o matce

 


Wielka szkoda, że w polskiej dystrybucji nie pojawiają się hiszpańskojęzyczne filmy, ponieważ umykają widowni na rzecz komiksowych adaptacji, które nie mogą się skończyć, i wiecznie zaśmiecają czas antenowy. ,,Faro'' (nie mylić z portugalskim miastem), to prosta opowieść o traumie młodej dziewczyny, która traci matkę w nastoletnim wieku. Podczas wakacyjnych kąpieli rodzicielka ulega niefortunnemu wypadkowi, ponieważ zostaje poparzona przez meduzy i tonie na dnie morza. Brzmi okrutnie? Raczej nikomu nie życzyłbym podobnej, bolesnej śmierci, ale to wstęp do opowieści na pograniczu thrillera z grozą niepowetowanej straty. Ojciec Pablo (Hugo Silva) w ramach terapii zabiera córkę o imieniu Lidia (olśniewająca Zoe Arnao) do tytułowej latarni morskiej, gdzie zmagać się będzie z nawracającymi halucynacjami, oraz towarzyszącym jej niepokojem, gdzie brak matki odbija się na psychice młodej, dorastającej kobiety.

niedziela, 22 września 2024

Nie oddalaj się - Daleko od domu



 To z pewnością film klasy B. umazany w post-modernistycznej literaturze, gdzie post-apokaliptyczne scenerie są suche, jak nowy film francuskiego filmowcy. Alexandre Aja próbuje zaszyfrować wszechobecne zło nieboską tandetą, gdzie szmery, brak ludzkiej działalności ma snuć decorum niewrażliwej rzeczywistości. Gorsze od kiepskich, nieintrygujących fabuł jest tylko płaska interpretacja ponadnaturalnego świata. Niezwykłe, że w XXI wieku artyści snują się po wyblakłych lasach bez życia, żeby snuć drętwe okazy kinematograficzne. Po długiej nieobecności na szklany ekran powraca Halle Berry - niechlubnie kojarzona z rolą ,,Kobiety kot'' (za którą otrzymała przykrą statuetkę, niesławną Złotą Malinę jako przykład najgorszej aktorki), która musi męczyć się ze scenariuszem, aby wypaść przekonująco jako samotna matka dwojga dzieci pośrodku niczego. 

niedziela, 25 sierpnia 2024

Substancja - Body horror dla biedaków

 


Gdybym miał wytypować, którą produkcję okrzyknę ,,najbardziej przechwaloną'', to ,,Substancja'' będzie wisieć smętnie na podium. Gromkie oklaski, do obrzydzenia pozytywne recenzje, temat feministycznej niezgody na starzejące się ciało. O, losie - wszystko, co najgorsze w dzisiejszym pokoleniu, które dało sobie wmówić, że piękno zewnętrzne jest największą wartością kobiety! Bzdura do kwadratu, powielana przez zgorzkniałych samców i niedowartościowane samiczki, które nie mają nic ciekawego do powiedzenia, więc swoją głupotę maskują nieskazitelnym ciałem, podkręconymi rzęsami i malinowymi ustami do bankietu. I z góry uprzedzam - nie jednym oberwie się za promowanie szkodliwych wzorców. Cwaniaki w garniturach myślą, że starsze kobiety nie są zdolne do wybitnych kreacji aktorskich, więc na scenę wkracza oraz paraduje bez śmiesznych kompleksów Demi Moore (już po sześćdziesiątce!) i sieje popłoch wśród zagubionych ludzi, którzy nie potrafią starzeć się z klasą. 

środa, 14 sierpnia 2024

Alien: Romulus




Tytułowy Romulus, to pojazd kosmiczny, który sprawia wrażenie, jakby został opuszczony. Pozory mylą, bo potem twoje przeczucie zamienia się w koszmar. Znacie to uczucie, gdy scenarzyści odrobili pracę domową, ale zamiast własnej historii - postanowili skopiować zadanie od prymusa szkolnego? Gdyż najnowszy ,,Obcy'', to echa noszone sentymentem, gdzie pojawiają się znane, wyśpiewane linijki tekstu z oryginalnej serii, dosłowne cytaty z poprzednich części (jak wulgarny ,,nie dotykaj jej, suko''), a do tego nieustannie próbuje wywołać w widzu dziecięcy pisk, jakby twórcy zapomnieli, że dzieciak, który oglądał z ojcem najstarszą część cyklu (czyli ja), to obecnie starszy byk, który ma doświadczenie filmowe, nie jedno widział i nie jedno przeżył. Jak mogę pochwalić coś, co jest powtarzaniem sukcesu - filmu z lat 70., którego nie powtórzysz, bo nie kreujesz stalowo zimnej opowieści o wyobcowaniu, bo o tym był oryginał, a jedynie imitujesz jego potęgę przemieniając soczysty horror w młodzieżowy film akcji, dla pokolenia, które mnie nie interesuje (z perspektywy historii kina)?

sobota, 3 sierpnia 2024

Starve Acre - Zgroza choroby

 


,,Starve Acre'', to raczej tytuł skazany na niszę, i to taką odległą, jak ciemny las w puszczy. To nadto subtelny horror, niemal szeptem pisany, który dzieje się w wiejskim Yorkshire. W przeciwieństwie do obrzydliwego ,,Rodzaju życzliwości'' (nowy film Lanthimosa, to paniczna próba szukania atencji) korzysta z soczystego czarnego humoru, przeglądając ludzkie człowieczeństwo przez mroczne lusterko, które krzywi się na widok naszej twarzy. To hipnotyczna, mglista opowieść z folklorystycznym żywiołem, gdzie korzenie oddychają pod powierzchnią, niebo sygnalizuje złowieszczy nastrój, a obłęd wzrasta w imię wpisanego szaleństwa w ludzki gatunek. Co prawda - film nie spodoba się masowej widowni, ani nie stanie się hitem na Zachodzie, a już na pewno nie podnieci miłośników grozy, to sprawił symboliczną niespodziankę. To klasyczny przypadek pogańskiego horroru, który dzieje się na dzikich terenach, a dzicy ludzie giną w okowach własnej słabości psychicznej.

wtorek, 23 lipca 2024

Dom Osobliwości - Grobowa aura

 


Wielu twórców grozy - pomimo doświadczenia - zapomina o jednej ważnej rzeczy. Każdy dobry horror ma w sobie pierwiastek izolacji. Dlaczego? Gdy zmusisz swojego bohatera do samodzielnej eksploracji terenu, do logicznego myślenia, szybkiego działania czy do zamkniętej przestrzeni, masz większe szanse, że przejmiemy się losem protagonisty. Horror, który nie potrafi operować przestrzenią - jest beznadziejny. Mógłbym o tym wykładać na uczelniach w Berkeley. Kiedy zaczniesz analizować swoje ulubione utwory dojdziesz do wniosku, że prawdziwym wyzwaniem nie jest fabuła, lecz rekwizyty. Gdy wybierasz tanie sztuczki kosztem kreatywności - twój horror, z automatu, nadaje się na śmieci. Wymieniać dalej, czy przestać wykładać, jak na uczelni? Twórcy niechętnie przyznają się, że coś sknocili, to naturalne, ale co by było, gdybyśmy czasem stuknęli się w głowę i przyznali innym - miałeś rację, stary. Mogłem posłuchać. 

poniedziałek, 15 lipca 2024

Kod zła - Świat w ogniu pytań



 Powrót Perkinsa do kina, to zawsze dobry powód, aby sprawdzić kondycję satanistycznej grozy. ,,Kod zła'' próbuje złapać wróbla za skrzydło krzyżując obsesję w pogoni za zbrodniarzem na miarę ,,Zodiaca'' (2007) z fatalistycznym podejściem do świata pochłoniętego przez szatana, jak w ,,Egzorcyście'' (1973). Tym gorzej, że twórcy nie chcą być ambitni, lecz ślizgać się po tematach i udawać, że satanizm, to wymysł korporacyjnych krwiopijców. Współczesny horror, to zagwozdka dla recenzentów. Jedni zachwycają się, bo hołdują klasyce, drudzy zniesmaczeni, bo nic nie straszy, scenariusze wypisane dla emo-pokolenia, trzeci bełkoczą, że świat płonie w ogniu, bo horror zamienił się w przewidywalne piekło, ponieważ cierpisz na seansie i masz dosyć kolejnych wiwatów, że gatunek odżył, gdy umarł bezpowrotnie.