Dzień dobry, państwu - witamy na kolejnych Mistrzostwach, które #nikogo, poza kilkoma fanatykami, którzy muszą obejrzeć każdy mecz przed odbiornikiem w telewizji, bo przecież nie wolno omijać żadnego spotkania, co nie? Potraktujcie mój wpis jako jedną wielką ironię oraz szyderę. Robię to dla żartów, a nie żeby wróżyć z fusów, kto wygra mało intrygujący mundial w kraju, w którym piłka nożna nie jest na pierwszym miejscu! Francesco Totti ogłosił przed mundialem, że nie obejrzy żadnego meczu, bo, uwaga!, nie ma Włochów (śmiech z playbacka). Cristiano Ronaldo wciąż mówi, że jest najlepszy w Europie i na świecie, choć gra na peryferiach futbolu. Jak twierdzi - nie musi niczego udowadniać, więc nie musi wygrywać turnieju, bo i tak jest najlepszy (memy na twitterze). Eksperci telewizyjni coś tam gadają, że wygra Francja czy Hiszpania, a pewien rolnik w Azji zauważył, że Curacao ma większy potencjał niż Korea (łatka anty-nacjonalisty przyklepana). Iran idzie na wojnę z gospodarzami, więc szykują czołgi na murawę (ktoś zapytał w mediach społecznościowych, czy to dozwolone?!). Hipsterzy się odkleili, i gadają, że Norwegia wygra turniej, a Neymar z brzuszkiem będzie królem strzelców! (tak mówili, nie zmyślam, mundial bez Brazylii - mundialem straconym).