![]() |
| Foto. Konami |
Choć w listopadzie (2025 r.) opisywałem moje wrażenia z mobilnej wersji gry karcianej - po ponad półrocznej zabawie zaczynam wierzyć, że jestem coraz bardziej poirytowany tą serią, a w szczególności rywalizacją. Od kiedy odblokowałem wszystkie dostępne postaci - mogłem robić co chciałem. Tysiące kart w zestawie, układanie talii pod ulubione potwory, i jakaś nadzieja, że warto poświęcać czas Yugioh. Niestety, ale będzie to wpis rozgoryczenia i rozczarowania. Z każdym upływającym miesiącem tracę ochotę na pojedynki, bo przeciwni gracze są opresyjni i małostkowi. Jaki jest sens zabawy, kiedy zawodnik w drugiej turze rozkłada cię na łopatki oraz demoluje bez kontry? Co to za logika gier wideo, że możesz usuwać karty z planszy i zablokować ruchy kolegi? Współczesny Yugioh to żart - niesmaczny i obrzydliwy. Gracze w pierwszych turach wystawiają tak mocne karty, że cała zabawa przypomina ustawiony pogrzeb. Zamiast radości - przykre oczekiwanie, kto wystawi więcej potworów na planszy i zmiecie cię w drugiej turze bez szansy na uniknięcie porażki. Zaczynam rozumieć, dlaczego w Internecie opinia o graczach Yugioh jest negatywna, ale zamiast atakować graczy - wolałbym zaatakować to, dlaczego Yugioh jest do bani!













