![]() |
| Kadr z filmu ,,Mermaid''. Foto. Candy Pictures |
Witam ponownie, lecimy z tematem, bo pali człowieka do pisania.
Blog o filmach, grach, książkach, komiksach, o tym, co mnie napędza. Żyj i pisz, tak jak lubisz.
![]() |
| Kadr z filmu ,,Mermaid''. Foto. Candy Pictures |
Witam ponownie, lecimy z tematem, bo pali człowieka do pisania.
![]() |
| Foto. Konami |
Choć w listopadzie (2025 r.) opisywałem moje wrażenia z mobilnej wersji gry karcianej - po ponad półrocznej zabawie zaczynam wierzyć, że jestem coraz bardziej poirytowany tą serią, a w szczególności rywalizacją. Od kiedy odblokowałem wszystkie dostępne postaci - mogłem robić co chciałem. Tysiące kart w zestawie, układanie talii pod ulubione potwory, i jakaś nadzieja, że warto poświęcać czas Yugioh. Niestety, ale będzie to wpis rozgoryczenia i rozczarowania. Z każdym upływającym miesiącem tracę ochotę na pojedynki, bo przeciwni gracze są opresyjni i małostkowi. Jaki jest sens zabawy, kiedy zawodnik w drugiej turze rozkłada cię na łopatki oraz demoluje bez kontry? Co to za logika gier wideo, że możesz usuwać karty z planszy i zablokować ruchy kolegi? Współczesny Yugioh to żart - niesmaczny i obrzydliwy. Gracze w pierwszych turach wystawiają tak mocne karty, że cała zabawa przypomina ustawiony pogrzeb. Zamiast radości - przykre oczekiwanie, kto wystawi więcej potworów na planszy i zmiecie cię w drugiej turze bez szansy na uniknięcie porażki. Zaczynam rozumieć, dlaczego w Internecie opinia o graczach Yugioh jest negatywna, ale zamiast atakować graczy - wolałbym zaatakować to, dlaczego Yugioh jest do bani!
Ostatnie tygodnie przeżywałem w lekkim zamgleniu. Uszkodziłem sobie prawe oko metalitycznym przedmiotem i musiałem udać się do szpitala. Obecnie jestem po zabiegu oraz zaczynam dochodzić do siebie. Wciąż nie wiem, kiedy przestanę odczuwać dyskomfort w rogówce. Proszę nie martwić się o stan zdrowia, bo będę widział - uniknąłem najgorszego, jak tylko odzyskam równowagę powrócę do pisania. To jeden z powodów, dlaczego nie ma nowych wpisów. Po drugie - jestem osłabiony, zdezorientowany całym zamieszaniem, który wywołał niefortunny wypadek przy pracy. Także, dopóki nie wyzdrowieję, raczej nie pojawią się nowe teksty. Uzbrójcie się w cierpliwość i wszystkiego dobrego.
Do kiedyś tam, mam nadzieję że niedługo wrócę do swojej codziennej rutyny.
Eric Rohmer zmarł w Paryżu w wieku 89 lat, w 2010 r. Francuski krytyk filmowy, teoretyk języka filmowego dzielił się z widzem głębokimi dramatami erotycznymi, jak ,,Kolano Klary'' czy ,,Moja noc u Maud''. Nigdy nie przedostał się do szerokiej publiczności - pozostawał w cieniu swoich słynniejszych kolegów z branży, jak Jean-Luc Godard, a z mojej perspektywy był bardziej ludzki, niż większość autorów z epoki nowej fali w latach 50. Jego humanistyczna spuścizna wyróżniała się ciepłym humorem, literackimi dialogami oraz spojrzeniem na rzeczywistość oczami artysty siedzącego z dala od tłumu.
![]() |
| Kadr z filmu ,,Piękna wieś pięknie płonie''. Foto. Cobra Film Department |
Jak dobrze kojarzymy - Brazylia oficjalnie wygrała turniej w 2002 roku w Korei Południowej. Jednakże - chciałem napisać własny scenariusz i postanowiłem wygrać dwa turnieje z rzędu, czyli Mistrzostwa Świata oraz puchar Ameryki Południowej. Jasne, ktoś powie, że granie Brazylią w tamtych czasach jawi się niczym ,,oszustwo'', bo skład mieli głębszy niż jakakolwiek inna drużyna narodowa. Jednak, to tylko zabawa i chciałem napisać alternatywną historię. Druga rzecz, czy uda mi się powtórzyć sukces Scolariego? (ówczesnego selekcjonera Canarinhos?). Sprawdźmy!
![]() |
| Kadr z filmu ,,Hopnięci''. Foto. Pixar Animation Studios |
Obok dobrych filmów, które lecą w kinach, jak ,,Dobry chłopiec'' (w reżyserii Jana Komasy) czy ,,Bez wyjścia'' (opisywany na blogu) trafiły się dwa ,,zepsute'', choć nie jest to dobre słowo czy określenie. Raczej spodziewałem się czegoś więcej, a otrzymałem rozdarte produkcje między dawnym sentymentem do Pixara, a uwielbieniem dla francuskiej szkoły filmowej. Francuzi, mimo wszystko, nie upadli jak Hollywood, jak studio z Kalifornii, które zapomniało, jak tworzyć pamiętne animacje dla młodszych i starszych odbiorców.
Pomimo jawnej baśniowości tematu - ,,Hail Mary'' wyrasta na jeden z najlepszych filmów Sci-Fi ostatnich lat. Opowiadając rozczulającą opowieść o przyjaźni międzygalaktycznej - pomiędzy człowiekiem, a kamienistym potworem bez oczu o szlachetnym sercu. Wszystko (przed premierą) wskazywało, że historia zawiedzie miłośników twardej fantastyki naukowej. Jakiś samotny astronauta z gwiazd, ratowanie świata, Ryan Gosling jako wybawca z odzysku, plus nieszczęsny humor burleskowy wytracający tempo z linii kolejowej.
Wbrew obawom; okazał się czymś więcej, niż przypowiastką o ludzkiej determinacji w kosmosie. Jego niewinność wynika z niespiesznej, deklaratywnej narracji, gdzie komory ciśnieniowe utrzymują obce organizmy w stanie czujności. To także przykład, że kosmici nie muszą być uważani za zagrożenie, lecz prapoczątkiem oraz oznaką nowych układów koleżeńskich. Tradycyjny początek ukazuje bohatera budzącego się z kriogenicznego snu, gdzie jego załoga uległa wypadkowi. Martwi kombatanci kosmiczni, a na pokładzie Ryland Grace - niegdyś profesor nauk ścisłych z doktoratem wykładający na uczelniach klasy średniej. Nie pamięta za wiele, ma częściową amnezję oraz mało funkcjonalną przysadkę mózgową.
![]() |
| Kadr z filmu ,,Krakatit''. Foto. Ceskoslovenská Filmová Spolecnost |
Wraz z nowym rokiem otwieram nową kategorię, czy nowy program na swoim kanale. Postanowiłem podzielić się wrażeniami z filmów, o których mało się mówi, lecz są godne polecenia (według własnego uznania). W tym przedziale będą pojawiać się filmy z lat: 1932-1999. Głównie skupię się na rzeczach mniej rozpoznawalnych, które nie miały szerokiego dostępu, albo są nagradzane, ale wciąż nie mają ,,rozgłośni''. Nie będę skupiał się na nowszych filmach, co nadeszły wraz z XXI wiekiem. Nie będę mówił czy obiecywał, jaka będzie częstotliwość tych materiałów, choć raz na miesiąc powinno się udać (a przynajmniej raz na dwa miesiące). Także, zapnijcie pasy - startujemy z nowego lotniska.
![]() |
| Kadr z filmu ,,River Returns''. Foto. EST Studios |
Witam, wracam po krótkiej przerwie, zasypując Was drobnym pakietem filmowym. Pierwotnie miałem opisać pięć filmów, ale stwierdziłem, że cztery wystarczą. Co ciekawe - tylko jeden z nich nie był godny mojego czasu. Zacznę nietypowo, bo od wyjątkowej ramy narracyjnej, który zrywa z łatką ,,przeciętnego'' dokumentu. Przechodząc do bardziej fabularnych historii zanurzonych w kulturze japońskiej oraz amerykańskiej. Jeśli starczy mi sił oraz chęci - niebawem pojawi się kolejny pakiet, bo widziałem wystarczająco dużo, żeby mieć co opisywać. Tymczasem nie przedłużam i zapraszam do względnie krótkiego, szybkiego omówienia.
![]() |
| Kadr z filmu ,,Wichrowe wzgórza'' Foto. LuckyChap |
Trzy na jednego, to seria, gdzie będę krótko omawiał najnowsze produkcje, które lecą w kinie, albo co gorsza - nie pojawiły się w polskiej dystrybucji. Na czym polega zabawa? - ano na tym, że zaczynam od historii, która podoba mi się najmniej, a trzeciego kandydata mianuję jako zwycięzcę zestawienia. Zakładam, że będą to mini-recenzje, czyli skrótowe podejście do opowiadania obrazów. Lapidarna forma, która ma zachęcić lub zniechęcić do oglądania.
Eric Rohmer zmarł w Paryżu w wieku 89 lat, w 2010 r. Francuski krytyk filmowy, teoretyk języka filmowego dzielił się z widzem głębokimi dr...