Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Western. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Western. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 kwietnia 2025

Bravados - Ślepa sprawiedliwość

 


Niezwykły to western - odcinający się od zgubnych szablonów, z etycznym finałem oraz poprzecinany zgrabnym pościgiem za zbiegami. Jako miłośnik szerokich stepów, głębokich wąwozów i małych miasteczek otrzymuję kaloryczne składniki na talerz w druzgoczącym dramacie wojownika z zewnątrz, który zmierza ścieżkami na pokaz publicznej egzekucji. Naszym przewodnikiem jest Jim Douglas (w roli głównej stoicki Gregory Peck), który po przyjeździe do Rio Arriba oddaje pas i strzelbę w ręce zastępcy szeryfa, bo nikt nie prosi się o kłopoty oraz obcych, którzy przybywają z daleka bez powodu, żeby obejrzeć zgubne widowisko, jak wisielcy zostaną powieszeni na szubienicy. Sam wstęp jest wymierzony atmosferą oczekiwania. Z odmierzającym czasem do przybycia kata, ponieważ Jim zjawia się w Rio, tuż przed jego przyjazdem. Egzekucja planowana na drugi dzień sprawia, że Jim krząta się po mieście, zaglądając do szeryfa, wpuszczając nogi do salonu na whisky, gdzie w drzwiach wita go dawna znajoma Josefa (czarująca Joan Collins z czerwoną szminką na ustach), która dawniej miała ochotę na romans.

czwartek, 12 września 2024

The Thicket - Zakopany Dziki Zachód


Lodowaty styl, ponury ton, makabreska i rozgrzewający się oręż - oto slogan na plakat filmowy, który sam wymyśliłem, co nie potrzebuje umowy autorskiej, żeby błyszczał wśród znajomych. Miłośnicy westernu mają w tym roku święto, po fantastycznej, odbrązowionej epoce wieku pary w filmie ,,Martwi nie ranią'' uwierzyłem w szlachetny powrót, po elegijnej wojnie secesyjnej w ,,The Damned'' miałem poczucie, że raczej będę poirytowany kondycją gatunku, a otrzymujemy kolejną dawkę dzikiej zabawy, gdzie Dziki Zachód przestaje być miejscem dla pociesznych, rozbrykanych kowbojów. To chłodny, zamarznięty świat - pozbawiony litości i nie mający serca dla mężczyzn. Nie wyciągaj colta z kabury, jeśli ci życie miłe. Ogłusza miarowo, gdzie hałas nawraca, jak grób kopany, żeby zakopać mity związane z ziemią należącą do Indian.

środa, 19 czerwca 2024

Recenzja przedpremierowa: Martwi nie ranią



Gdy acidowe westerny Jodorowsky'ego przeszły do lamusa, a gatunek dogorywa od początku nowego stulecia - tylko nieliczni są w stanie podnieść go z kolan, a Viggo Mortensen (ten sam, co spał po lasach w Nowej Zelandii podczas kręcenia ,,Władcy Pierścieni'') rozumie, jak straciliśmy zew natury na rzecz wygodnictwa. W tej olśniewająco klasycznej epopei słychać głosy Johna Steinbeck, gdzie jednostki żyją na uboczu cywilizacji, a XIX-wiek uderza w duże tony, ponieważ akcja dzieje się podczas wojny domowej w Ameryce Północnej. Zaczyna się marszem pogrzebowym, gdzie łopata chowa zmarłych, a Holger Olsen (w tej roli Viggo Mortensen) próbuje wieść poukładane życie na pograniczu mrocznej strony Dzikiego Zachodu. 

poniedziałek, 15 stycznia 2024

Łowca głów - Stary, dobry Dziki Zachód

 


Western, to chyba ostatni gatunek filmowy, który nie zawodzi na przestrzeni lat. Zawsze znajdzie się jakaś ukryta ,,perła'', o której nikt nie mówi oraz nikt się nie rozpisuje. ,,Łowca głów'' ma wszystko to, co potrzebuje realistyczny western - mądrze poprowadzony scenariusz, twarde charaktery oraz soczyste strzały z Winchestera zakończone finezyjnym baletem niechcianej przemocy. To bardzo specyficzny tytuł zatopiony w stylistyce szarego brązu wyreżyserowany przez starego weterana kina akcji, jakim jest Walter Hill - znany ze świetnego ,,Kierowcy'' (1978), czy z o wiele mniej spektakularnych filmów sensacyjnych, z okropnie starzejącymi się dialogami w ,,Ulice w ogniu'' (1984). Mimo to powrócił do korzeni amerykańskich - prezentując szerokie plany na step, gdzie echa rasizmu w XIX wieku odbijają się stemplem.

piątek, 10 lipca 2020

Dwa tygodnie z westernem: Szybcy i martwi



Nasza przygoda z westernem dobiega końca. Gatunek ledwo dogorywa. Ostatnim podrygiem zerwie się na kolana, by zaprezentować ,,trupie'' dokonania, aby pozwolić gatunkowi na spoczynek. Lata 90. kopią grób. Przysięgam, to najbardziej rozczarowująca dekada w historii gatunku. Wypalona, pozbawiona kompasu moralnego, zmierzająca do przepaści. Stany Zjednoczone próbują ratować zapomniane pieśni o rewolwerowcach, ale nawet oni nie wierzą w sukces, przywrócenie popularności tematów w rejonach z dzikimi kojotami, ranczerami czy plenerami z krowami. Zwieńczeniem XX wieku dla szlachetnego gatunku pozostaje ,,Bez przebaczenia'', które nie przebacza przeszłości, bo znów odwołujemy się do antywesternu (no ileż można!), ponownie jesteśmy świadkami upadłych fetyszystów broni, nikt ani nic nie będzie w stanie ich powstrzymać, aby polec w ogniu. Przez wielu uznawany za najważniejszy western w historii kina, ale nie zgadzam się z tą opinią. Najważniejsze westerny powstawały w latach 50. (W samo południe, Jeździec znikąd) czy 60. (Dwa oblicza zemsty, Pewnego razu na Dzikim Zachodzie czy Hombre). ,,Bez przebaczenia'' powiela znajome trasy, a jednocześnie jest prostą, zgrzebną opowieścią o zemście i mężczyznach zaszczutych przez własne pragnienia.

środa, 8 lipca 2020

Dwa tygodnie z westernem: Zwariowany pociąg


Po szokującej dekadzie, która wyparła się kultury bohaterów z ekranu oraz beztroski Dzikiego Zachodu - nadszedł przykry, niepokojący, przewidziany zastój. Gigantyczna zapaść. W Stanach Zjednoczonych, w latach 80. XX wieku nie powstanie ważny western (ani jeden!), Europa zwolniła, a najwięksi mistrzowie, jak Sergio Leone czy Sergio Corbucci przestali kręcić się w sceneriach prerii i nie depczą po stepowych drogach. Wiadomym było, że gatunek zaniemógł. Niektórzy zaczęli obawiać się, że zniknie z ,,mapy'' filmowej. Ktoś powie, że Eastwood nakręcił ,,Niesamowitego jeźdźca'', owszem, ale niczego nie wniósł do gatunku i powielał rewizjonistyczne poglądy z lat 70. Europejczycy czuli się wypaleni, w Stanach Zjednoczonych woleli propagować cyborgi i karateków. Wszyscy odwrócili się od uwielbianego gatunku, który nie do końca wiedział, co ze sobą zrobić. Na ratunek przybiegła Azja, która przejęła gatunek i przemodelowała go w nowy, świeży projekt. Posłuchajcie.

poniedziałek, 6 lipca 2020

Dwa tygodnie z westernem: Cut-Throats Nine



Lata 70. zgubiły herosów czy szczęśliwe finały. Spłonęli niewinni, niewierni dożyli starości. Niepokój społeczny w Stanach Zjednoczonych przyczynił się do epoki konstatacji, a w Europie kręcą najbardziej brutalne westerny, które zawstydziły Zachód i ich złote lata Dzikiego Zachodu. Gdzie dawne przyjaźnie straciły na ważności, życie przestało być cenne, a wartości oraz idealistyczne pobudki przekuli w sztabki złota. Dziś - słusznie lub nie - zapomniany hiszpański western, który zerwał łańcuchy podłości, a kryminaliści zostali wypuszczeni na wolność korzystając z dobrodziejstwa cywilizacji. Śnieg oraz ostre zawieruchy staną się przytłaczające od pierwszej do ostatniej sceny. Mroźne powietrze, które skuje serca plagą morderstwa, a dobroć przejawi dla własnych korzyści.

sobota, 4 lipca 2020

Dwa tygodnie z westernem: Hannie Caulder



Po tym, jak amerykańscy aktorzy zaczęli odchodzić oraz występować w europejskich westernach, nie było odwrotu - gatunek przestanie reprezentować dawne wartości. Angaż zagranicznych aktorów na Starym Kontynencie mógł niepokoić tradycjonalistów, którzy woleli oglądać śmiałych rycerzy z cynową gwiazdą niż brudnych, nieogolonych mężczyzn gotowych się pozabijać dla mamony. Uciekamy od lat 50. i 60. XX wieku, kiedy westerny gotowały sobie grunt, aby przejść ze studia w plener, a ideały schować do kieszeni. Skupmy się na epoce lat 70., kiedy powstały najkrwawsze westerny w historii, po tym, co odstawił Sam Peckinpah pod koniec lat 60. autorzy nie mogli zapomnieć terroru i popadli w europejską depresję. Lata 70., to czas, gdy do głosu dochodzą kobiety, dlatego szukając westernów, które sugerują, żeby na plan pierwszy umieścić płeć żeńską - przypomnijmy sobie brytyjski film w scenerii skalistych wzgórz.

czwartek, 2 lipca 2020

Dwa tygodnie z westernem: The Baron of Arizona
















Szukając westernów wybijających się poza przyjęty kanon oraz obietnice gatunku - Baron z Arizony rezygnuje z wymiany ognia na rzecz wojny (lub bitwy) o terytorium. Wybija się z ram: powtarzalnych schematów z jeźdźcami na koniu zmierzającymi o poranku do miasteczka. Scena otwierająca wymienia preriowe zwyczaje w planszę w strugach deszczu, gdzie Mr. Peralta pragnie, by ,,złote dziecko'' - przyszła baronowa - nabrała cech szlachetnych, gustownych dam oraz przystosowała wyższą kulturę (ucząc się pisania czy czytania). Narrator z offu nakreśla sytuację, która gęstnieje z minuty na minutę, kiedy wędrujemy od Hiszpanii do tytułowej Arizony, gdzie toczy się afera na skalę terytorialną. Nasz główny winowajca od samego wstępu w kadrze jest podejrzany. W oczach widzów jawi się jako zgubny fałszerz, który nie cofnie się przed niczym, by uzyskać korzyści z krętactwa. Kręci, majstruje i wypowiada czułe słówka, by inni uwierzyli w jego matactwo.

wtorek, 30 czerwca 2020

Dwa tygodnie z westernem: Django



W Stanach Zjednoczonych, kiedy kręcono poważne westerny na Dzikim Zachodzie Włoscy filmowcy postanowili, że odmienią losy gatunku - sprawią, że będą parodiowane, bardziej mięsiste i mniej mitologiczne niż zakłada fabryka wuja sama. Nie podobało się ówczesnym krytykom i reprezentantom gatunku, że w Europie sprowadzają westerny do krwawej jatki i cynizmu społecznego. Po mojemu, to mieli problem z krytyką własnego kraju na Starym kontynencie i nie chodziło o walory estetyczne lub filmowe. Europejczycy nie bali się obalać mity i pieśni o szlachetnych kowbojach. Stany Zjednoczone uwierzyły w swoich bohaterów z ekranu, ale ci z drugiego zakątka stwierdzili - hola, hola, dlaczego mamy przyjąć, że bierzemy na warsztat bogobojnych, uczciwych rewolwerowców? Eksperymenty z konwencją przyczyniły się do fali antybohaterów i zimnych spojrzeń jeszcze zimniejszych luf, skąd wypluwano zlodowaciały ogień przemocy.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Dwa tygodnie z westernem: Pojedynek w słońcu



Wznawiając serię, w której dzieliłem się własnymi, poszukiwawczymi zapędami czy ikonicznymi scenami. Śmiałka grasującego po obrzeżach kinematografii - nadszedł moment, żebyśmy przyjrzeli się mało popularnemu westernowi, który święcił triumfy w ubiegłym wieku. Gatunek wystarczająco zwietrzały i niechciany przez młodocianą publikę, która zamieniła szeryfów oraz sześciostrzałowców w superbohaterów w dusznym mieście. Najtrudniej zacząć przygodę - bo nie wiedziałem, co mógłbym podsunąć na otwarcie, dopóki nie zajrzałem do polecanych filmów od Martina Scorsese, który wychowywał się na rzekomych klasykach pokroju ,,Pojedynek w słońcu'', który mocno utkwił w pamięci jako dziecku i dzisiaj postanowiłem, że podzielę się opinią na temat dosyć zasypanego tytułu w odmętach kina.

wtorek, 17 marca 2015

Przez góry i prerie - Powrót do twórczości Karola Maya


Sięgnąłem do biblioteczki ojca, żeby odkurzyć PRL-owskie megahity. Karola May nikomu nie trzeba przedstawiać - wystarczy wiedzieć, że specjalizował się w westernach dla młodego czytelnika. Sięgam do tych ,,staroci'', bo przyjemnie się czyta. Są to lektury, które bez popitki przeczytać można przy zapalonej lampce w środku nocy. A że chciałem zrobić sobie przerwę od historii Coetzee (którego teraz przerabiam), no to zabrałem się za coś łatwiejszego do przetrawienia. Odpoczywając od społecznych problemów, które porusza John Coetzee. I w sumie to tyle na początek.

czwartek, 12 lutego 2015

Miesiąc z westernem: Bezprawie - Po zachodzie wschód


Jak każde wiekopomne dzieło z gatunku western: zaczyna się spokojnie. Film nie narzuca sobie morderczego tempa, by zgasnąć w środku drogi. Najpierw truchtem, rozwijając się według ustalonego porządku - bez płytkich emocji. Niezauważalnie przyspieszając w trakcie wyścigu po zadowolonego widza. A kiedy przyjdzie ostatnia prosta - przyspieszy bicie serca, pominie kompromisy i odniesienie zwycięstwo. Bezprawie jest wymodelowanym sztandarem tej strategii. 

piątek, 6 lutego 2015

Miesiąc z westernem: Pat Garrett i Billy Kid - Zapaść Zachodu


Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam. Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje nam, Sam Peckinpah? Przecież on nie żyje! Jakby to powiedziała ze złowieszczym śmiechem Mallory Knox z Urodzonych morderców ,,He's dead!''. Lepiej dla niego. Był głosem Ameryki, którą kochał nienawidzić. Wraz z Oliverem Stone stanowią opozycję, jakoby ich kraj był wspaniały. W jego czołowych produkcjach depta kowbojkami mity i wartości Ameryki. Nie ma ich - to bujdy i zbiorowe imaginarium. Nie jest to pesymista idealny, ale ze strachem spoglądał na Zachód wycieńczony dziczą. 

środa, 28 stycznia 2015

Miesiąc z westernem: Strzały o zmierzchu - Koniec z zabawą w kowboja


Sam Peckinpah - największy okrutnik kina osiadły na prerii. Plaga świeżej krwi powiewa u niego w powietrzu, naznaczony przemocą, Zaratusztra Dzikiego Zachodu splamiony śmiercią kamratów. Reżyser, który na nowo opowiedział o westernie. Sprawił, że niewinna zabawa stała się poważnym wstępem do dyskusji o Ameryce, w której zapanowała chciwość i obłęd umysłu szerzący się niczym rak. Sam, wybacz im, nie wiedzą, co czynią...

środa, 21 stycznia 2015

Miesiąc z westernem: Butch Cassidy i Sundance Kid - O dwóch takich, co przegięli


Dziki Zachód ma swoich gwiazdorów. Ich dokonania zapewniły im status ,,niepokonanych''. Mowa tu o Butch Cassidym i Sundance Kidzie. Wielcy rewolwerowcy napadający na banki i pociągi. Rozsławieni w swym blasku, żyjący w ciągłym, nieustannym, natarczywym zagrożeniu. Rozgłos przyprowadził ze sobą niekończące się ucieczki i skrywanie głowy przed szeryfami miasta. Życie na pełnym biegu, nigdy nie będąc pewnym, że dożyjesz jutra.

piątek, 16 stycznia 2015

Miesiąc z westernem: Winchester '73 - Między nami kowbojami


Anthony Mann - jeden z najbardziej niedocenianych reżyserów, jaki stąpał po ziemi. Zapomniany, zepchnięty z brzegu urwiska przez widzów. Dziwię się, że pomija się jego tytuły w zestawieniach z wybitnymi westernami. Dorobił się kilku fantastycznych produkcji, których nie powinniśmy odrzucać w niepamięć. I chociaż Winchester '73 nie jest jego Opus Magnum - powinien się liczyć w stawce o najcelniejszych kowbojach, jakich znał Dziki Zachód. 

środa, 26 listopada 2014

O trzech filmach bez owijania w bawełnę #3


W tym numerze robię wyjątek i wystawiam oceny szkolne - od 1 do 6. Cykl ,,o trzech filmach bez owijania w bawełnę'' nie ma na celu wystawiać wyczerpującej recenzji, dlatego, żeby przybliżyć Wam w pełni odczucia po seansie, robię za nauczyciela i nagradzam liczbą adekwatną do tego, co zobaczyłem.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Arcydzieła kinematografii: Rio Bravo - Ubaw na Dzikim Zachodzie


Ach, Rio Bravo, ten tytuł ma wszystko, co powinien zawierać wyborowy western. Dużo zdrowego humoru, strzelaniny w miasteczku, niebanalnych bohaterów, romans i strzelców do wybicia! O Rio Bravo nie trzeba przesadnie się rozpisywać. To rozrywka na najwyższym poziomie, a widz nie powinien grymasić przy ciekawie skrojonym konflikcie prawa z niebezpiecznymi typami. 

sobota, 19 lipca 2014

100 filmów, które trzeba zobaczyć cz.10












Nastała euforyczna chwila. Dotarliśmy do ostatniej części mojej listy, która sprawiła, że w moim życiu nastały zmiany, bo zaprezentowałem Wam kino, które mówi o tym, jaki mam gust i jakie filmy preferuję, w czym dopatruję się istoty sztuki filmowej. Wiecie, czego oczekuję od reżyserów. Szukam emocji, na które było stać kinematografię. Próżno szukając je w innych środkach przekazu. Absolutnie jest to dziesiątka tytułów, którą powinni znać kinoholicy, znawcy filmowi, przyszli krytycy X muzy, każdy, kto zetknął się z magią obrazu. Dziesiątka tytułów, która przekształci wasze wyobrażenia o tym, czym zaskakuje to medium, i dlaczego je podziwiam. Jego potęga nie ma końca. Uspokajam tych, którzy z niecierpliwością czekali numer po numerze. Kto obejrzał wszystkie pozycje - jestem pełen podziwu. Dla spragnionych będzie więcej materiału. Pojawi się suplement do 100 filmów, które trzeba zobaczyć.