Nowości, to cykl skupiający się na produkcjach z ostatnich trzech lat: czyli od roku 2019 - 2021. To nieregularna seria, lecz mała odskocznia od starszych produkcji, nad którymi częściej się pochylam.
,,Miłość i potwory'' z familijnym rodowodem ma wszelkie powody, by stać się serią przygodową (na mini-serial lub dylogię) oraz puszcza niewygodne sygnały, by obwieścić wszem i wobec, że to tania produkcja, lecz z drobną refleksją: potajemnie ostrzega przed ucieczką od wolności. Apokalipsa kojarzy się ze zgrozą czy post-traumą, strachem o los po wyliniałej cywilizacji. Twórcy postanowili odwrócić trend - poważne, dramatyczne tony przemontować w komedię, a pytania o sens ludzkiej egzystencji po chemicznej zarazie zakopać wraz z arsenałem. Nigdy nie dowiadujemy się, jak ludzkość zamieniła tragedię w bezpieczny ląd. Po tym, jak przeróżne robale i insekty owładnęły ziemię niczyją - ludzie pochowali się w bunkrach, w podziemnych koloniach, by tam wieść nowe, spokojne życie. To nie wizja z ,,Fallouta'' czy ,,Sheltered'', z metalowymi odpadami czy pustkowiami, lecz pokrzepiająca i niegroźna bajunia, niezręczna, jak na tradycje po końcu świata.



