poniedziałek, 8 czerwca 2026

Omawiam dwa amerykańskie filmy - Szybkie podsumowanie

 

Kadr z filmu ,,Carolina Caroline''.
Foto. FilmNation Entertainment

Wybieram się do Stanów, żeby przedstawić dwa filmy. Pierwszy z nich zachwycił, a drugi - no, cóż - nie porwał, jak sądziłem. 

Carolina Caroline 

Kryminał z erotyczną parą, która rozgrzewa ekran, czyli pyszny deser dla kochanków szukających przygody. Seksowny anty-western umieszczony w XX wieku, gdzie mężczyzna z kobietą przemierza mile, żeby namiętność wybuchła wraz z przestępczą kartoteką. Uzdrawiający romans, których brakuje na salach kinowych. Czarujący mężczyzna zmierzający do Teksasu o aurze buntownika, to Oliver (wyborny Kyle Gallner), który ukrywa swoją manierę oszusta i krętacza, zanim pozna towarzyszkę swojej umiarkowanej zbrodni. To pospolity przestępca okradający sklepy oraz pobliskie banki. Na stacji paliwowej zerka na figlarną blondynkę o głębokich oczach i wyrazistym uśmiechu. Poznajcie tytułową Carolinę (drapieżna Samara Weaving), co zmaga się z rutyną opieki nad schorowaną matką w stanie Karolina Południowa, dlatego wyjechała, żeby odpocząć od troski, zamiast tego spotka nieznajomego, który wciągnie ją w ostry seks przemocy, odkrywając arkany namiętnych pocałunków i zmysłowej gry wstępnej. Kiedy Oliver uczy ją, jak posługiwać się bronią - możemy dojść do wniosku, że będą uciekać przed prawem, jak ,,Bonnie i Clyde'' (1967).

Cudowny powiew świeżości, kiedy szafy muzyczne odpalają stare melodie, Chevrolet pędzi z zaskakującą prędkością, a dziewczyny szukają flirtu oraz niebezpiecznej zabawy buchając implozją miłosnej ekstazy. Czasy budek telefonicznych, radia z odbiornika, romantycznych wyznań z wyzywającą pozą podlane gorączką zapomnianego kina drogi bez hamulców. Pyszna wędrówka dla nieokiełznanych mężczyzn i dam do towarzystwa, które nie wiedzą, jak mężczyźni potrafią być przebiegli. Oliver to zawodowy kanciarz, ale jego natura wrażliwego drania nie pozwala oczarować kobietę na pokaz. Pewny siebie, wymuskany czarodziej bezprawia namiętnie tańczy z nią barze, zanim na dobre opuszczą zachodni Teksas. Niezależny film amerykański przedstawia prawdziwych odmieńców, którzy zrzucają z siebie spodnie, zakładają fałszywe tożsamości, planują wspólne napady i prezentują gorący pokaz w pościeli. Szaleńcy oczarowani wizją związku od pierwszego spotkania i pierwszej rozmowy. Dziewczyna zafascynowana mężczyzną wkręca się w pokręcony świat oszusta, który omamia zagubione damulki szukające eksplodujących emocji. 

Dziewczyna po kipiącej grze wstępnej zaczyna dostrzegać, że ma wyrzuty sumienia, że okrada banki. W głębi serca pragnie statecznego życia z dala od rozbryzgującego ogniska, ale pociąg za przygodami uniemożliwia jej przerwanie tej znajomości. Szkarłatna blondynka o dużych ustach dała się wciągnąć w niebezpieczną grę ponad prawem. Oliver uczy ją fachu, i jak podstępnie okradać ludzi, włamując się do cudzego auta. Oliver ma niejasną przeszłość, a swój styl życia opiera na ryzykownej zabawie w złodzieja. Niebawem policja nakreśli modus operandi, a ich wybryki staną się klamrą dla zrozpaczonego finału objętego winą i bólem, że ta podróż dobiega końca. To prosty film, bez większych trików scenariuszowych, dynamiczna ścieżka dźwiękowa oddaje zalotny, odrealniony ton opowieści przepełniając ekran zbrodnią na sumieniu, gdzie kwiat miłości rodzi się z fascynacji drugą osobą, by przedwcześnie zakończyć romans ucieczką przed sprawiedliwością. Pomimo jawnej inspiracji dawnymi hitami Hollywood - to kino przypomniało, dlaczego uwielbiam seksowne pary na ekranie! Duet Gallner-Weaving, to czysta wyborowa z dodatkiem kwaśnej cytryny, opierzona we wrażliwy dotyk czy porozumiewawcze spojrzenie. Od premiery ,,About him & her'' nie było tak czarującej, choć niedopasowanej pary w amerykańskim kinie.

USA, 2025, 107'

reż. Adam Rehmeier, sce. William Thomas Dean IV, zdj. Jean-Phillippe Bernier, muz. Christopher Bear, prod. FilmNation Entertainment, Bee-Hive Productions, wyst.: Kyle Gallner, Samara Weaving, Jon Gries, Jenny Frame



Omaha 

Tym razem zmieniamy rewir. Bo przyglądamy się amerykańskiej rodzinie w czasach kryzysu mieszkaniowego. Rosnące koszty życia oraz patologiczna deweloperka sprawia, że ceny nieruchomości uniemożliwiają samodzielne planowanie budżetu domowego. Powszechny problem globalny osiąga szczyt, jak ojciec każe dzieciom pakować walizki, żeby wyjechać w nieznane, bez podania powodu, dlaczego tak nagle opuszczają siedlisko domowe. Prędzej czy później będzie musiał wyjawić, dlaczego opuszczają bezpieczny schron, żeby szwendać się po bezkresnej Ameryce, wędrując w kierunku stanu Nebraska. Zabierają ze sobą małego kudłacza, psa, co wywala język na zewnątrz z gorąca, pakując go do auta - wyjeżdżając w daleki rejs po bezkresnych polach Omahy bez podania konkretnej, racjonalnej przyczyny rozstania. To kameralny wycinek z depresyjnych Stanów Zjednoczonych, gdzie rośnie powszechna frustracja, emigracja i niechęć do rządów. Film popada w skrajną nerwicę narracyjną, która zamienia dramat w krzykliwy rozpacz ojca, który musi oswoić się z własną tragedią opiekuna.

Ella, jedna z córek, w pierwszych ujęciach robi zdjęcie swojej matki, której obecnie nie ma na zdjęciu pamiątkowym, a później scenariusz ujawnia, że odeszła, więc widz zaczyna dostrzegać pewien wzór, że scenarzysta zacznie grać na ludzkich emocjach - chcąc złamać serca niewinnym kinomanom pragnących świeżych filmów o rodzinnym rozpadzie, gdzie w Stanach panuje mało chwalebny odsetek rozwodów (więcej informacji w załączonym artykule). Fotografia stała się zastygłą przeszłością, a teraźniejszość przekreśla ,,amerykański sen'', w który wierzył naród. Dzieci wkraczają na nową ścieżkę - wędrując od jednego stanu do drugiego, jak zagubione ptaki. Tęsknota za lepszym światem przytłacza, jak tęsknota za kinem, co jest szczere i oddane sprawie. Kiedy powód wychodzi na jaw, dowiadujemy się, że majątek zostanie im odebrany z powodu niezapłaconych rachunków. Dochodzi do tysiąca pożegnań i rosnącej rozpaczy ojca, który zmaga się z dysonansem poznawczym, bo jak wyjaśnić dzieciom, że musi je ,,porzucić'' przez finansową zapaść. Przygnębiająca pamiątka złamanego dzieciństwa, gdzie ojciec bije się w pierś, co zrobić, żeby dzieci nie ucierpiały w wyniku inflacji.

Foto. Sanctuary Content 

Według artykułu w Nebrasce obowiązuje prawo adopcji, na mocy ustawy ,,Safe Haven'', która pozwala na oddanie niemowląt i dzieci do dziewięćdziesiątego dnia życia. Początkowo miała chronić niemowlęta, jednak z czasem rodziny porzucały swoje dzieci w wieku powyżej dziewięciu lat, więc sprawa nabrała większego rozmachu. Także rodziny w ,,kryzysie'' śmiało oddawały dzieci pod opiekę rodziny zastępczej, jeszcze jeden artykuł o Safe Haven. Film niejako odnosi się do tej sprawy, i ojciec myśli, czy pozostawić bliskich uhonorowanej ustawie. Aktor John Magaro skutecznie wciela się w strapionego ojca, żeby uwierzyć w jego ukryte intencje. Ma wiecznie zatroskaną, zasmuconą twarz. Milczy, kiedy trzeba, a potem ze zestresowaną mimiką pozwala odkryć swój sekret przed dziećmi, które zaczynają rozumieć, że jest to droga w jedną stronę - bez biletu powrotnego. 

Jednakże, to kino jest tak wystrugane oczywistymi kluczami społecznymi, z podstępnym finałem, gdyż ma wzbudzać emocjonalne poruszenie, że przemiela dramatyczny spektakl w mechaniczny pokaz inscenizacyjny. Sama ścieżka dźwiękowa także nie pasuje do tematyki obrazu, bo jak połączyli rockowe brzmienia z popem, jak oglądasz dramatyczne rozstanie ojca z synem czy córką? Jak to niby działa? Jak wczuć się w opowieść, gdzie ton narracji jest afektywny, a muzyka zagłusza sumienie? Jego narracyjna zgrzebność pozostaje zagadką. To małe, kameralne kino robi wszystko, żeby pozostać w cieniu przygody po Stanach. Z biegiem lat dostrzegam, jak zabiegi anty-narracyjne mają wzbudzać współczucie, a otrzymałem klasyczny film ze Stanów, który chce grać na emocjach bez mojej zgody. 

USA, 2025, 83'

reż. Cole Webley, sce. Robert Machoian zdj. Paul Meyers, muz. Christopher Bear, prod. Sanctuary Content, Monarch Content, wyst.: John Magaro, Wyatt Solis, Molly Belle Wright, Emma Keifer



0 Komentarz(e):

Prześlij komentarz