Ballada na walijskiej wyspie, to relaksująca opowiastka przy kubku gorącej herbaty. Rozmarzona folkową muzyką, gdzie brytyjski humor powiewa w dialogach, a dramaty są uszczuplone, żeby nie wzbudzać większych emocji. To lekka bryza powiewająca w kierunku twarzy - niegroźna, i na spokojną dobranockę. Opowiada o upierdliwym miliarderze, który zaprasza do siebie idola muzycznego na swoją walijską wyspę otoczoną szerokim oceanem. Wstęp przedstawia muzyka, w czarnych szkiełkach na nosie, wędrującego w łódce, co zabrał ze sobą futerał z gitarą, a jego ekskluzywny koncert wydaje się rozpisany na wyłączność. Muzyczny gwiazdor Herb McGywer (czarujący Tom Basden) - szczupły brunet zakręcony w gościnne powitanie, gdyż macza uroczyste ubrania w wodzie podczas przywitania z fanbojem o imieniu Charles (Tim Key), co z wyglądu przypomina pociesznego grubaska, co ,,odpłynął'' od rzeczywistości.














