Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwa tygodnie z erotyką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwa tygodnie z erotyką. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lutego 2014

Dwa tygodnie z erotyką: 9 1/2 tygodnia - W sidłach mężczyzny


Adrian Lyne to taki reżyser, który zazwyczaj porusza wątki erotyczne. Kobiety wikłają się w nieodpowiednie romanse, zostają usidlone i poddane próbie, ile jeszcze wytrzymają w fałszywej iluzji zauroczenia i pułapkach emocji. Można powiedzieć, że reżyser działa przeciw mizoginistycznym ruchom, sprzeciwia się upodleniu i poddaniu do stóp mężczyzny. Ostrzega damską publiczność przed niebezpieczeństwami oddania się wyniszczającym i irracjonalnym związkom.

środa, 12 lutego 2014

Dwa tygodnie z erotyką: Kochanek - W porywach namiętności



Zbliżają się walentynki i zamierzam oglądać melodramaty (przejdzie mi). Dla zakochanych polecam filmy akcji (żeby nie musieli udawać, że jest to ważne święto). Nie podchodzę do tematu z należnym profesjonalizmem, bo mam do przedstawienia historię o czymś, co według mnie się nie wydarzyło. O uczuciu złudnym, które nie miało prawo zajść.

środa, 5 lutego 2014

Dwa tygodnie z erotyką: Klik (cztery zeszyty) - Kontrola nad kobiecym popędem seksualnym


Komiks autorstwa: Milo Manara

Włoski rysownik i scenarzysta lubuje się w tworzeniu obrazów o seksualnym rozpasaniu. Włoski temperament wkradł się w kadry. Realistyczne przedstawienie strefy erogennej, wyuzdanie i fetyszowskie zagrania mogą odrzucić pruderyjnych jegomości.

Klik to komiks niepoprawnie erotyczny. Nie można go brać na poważnie. Jest zabawny, ekscytujący i niesamowicie trafny, bo gdyby ktoś zdobył urządzenie wyzwalające czyjąś seksualność podejrzewam, że doszłoby do nadużycia. Niejednokrotnie aż przyklaskiwałem ze śmiechu. Nie raz miałem taki ubaw, że zasłoniłem oczy rękami i śmiałem się ze scen o popisowych dialogach. Nagie sceny nie traktujemy z kamienną miną - Manara pozwala się ze wszystkiego wyśmiewać.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Dwa tygodnie z erotyką: Wstyd - Centrum wszechświata miastem samotności



Z całej ,,trylogii'' o ludzkich udrękach ciała Wstyd uważam za najlepszy, najtragiczniejszy i najsmutniejszy film w dorobku brytyjskiego reżysera Steve McQueena, który zaskarbił sobie u mnie miejsce w telewizyjnym zaciszu.

Odbiorca poznaje Brandona (geniusz aktorski Michaela Fassbendera). Trzydziestolatka z Nowego Jorku, który ma pracę, jest panicznie bogaty, posiada luksusowy dom, lecz nie potrafi zapanować nad jednym: bujnym życiem erotycznym. Facet ma kłopot natury seksualnej. Nieposkromiona chuć nie pozwala mu angażować się w związki międzyludzkie, co nie zmienia faktu, że ma z kim wyjść na piwo.