Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miesiąc z horrorem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miesiąc z horrorem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 marca 2021

Podsumowanie miesiąca z horrorem



,,Latarnia morska'' jest ostatnim tytułem na liście, który brał udział w ,,Miesiącu z horrorem''. Dlatego chciałem ujawnić, jakie filmy brałem na tapetę i które nie znalazły się w tekstach recenzenckich. Zaczynaliśmy od ,,Wilkołaka'', ale pierwszym filmem ze znakiem kina grozy, jaki ujrzałem, to ,,Puls'' (kadr wyżej) - japoński horror z 2001 r. Całkiem niezły, natomiast sprawdza się lepiej jako dramat egzystencjalny (warto zajrzeć, jeśli jesteście miłośnikami japońskich legend, oraz kochacie niespieszne tempo). Potem był ,,Porywacz ciał'' z 1945 r. Również oddziaływał jako dramat, ale posiada elementy kina grozy. Miał kiepskie zakończenie, może dlatego nie znalazł się w zestawieniu. 

Miesiąc z horrorem: Latarnia morska



 ,,Latarnia morska'' ze wszech miar chciałaby uchodzić za następcę ,,Lśnienia'' z licznymi tropami interpretacyjnymi, popisując się nowofalową expose, stylistyką z niemieckiego ekspresjonizmu rodem z ,,Gabinetu doktora Caligari'' czy ,,Genuine'', ale bez teatralnej pozy oraz tekturowej dekoracji. Po odpaleniu zachwycają czarno-białe zdjęcia wymuskane na miarę Josefa von Sternberga (poetyka jakby zbliżona do niemego melodramatu ,,Życie zaczyna się jutro'' z 1928 r.). Klimat ścięty z literackiej spuścizny, gdzie mewy dziobią za mocno, a światła są ostrzejsze niż tafla morza na wskutek refrakcji. 

czwartek, 25 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: Karnawał dusz

 


,,Karnawał dusz'' zaczyna się, jak ,,Buntownik bez powodu'' w kulminacji - z tragiczną sceną wyścigu pojazdów dwuśladowych, który kończy się wypadkiem i zatonięciem pasażerów. Policja oraz ekipa ratownicza zmierza na miejsce zdarzenia. Okazuje się, że jedna przeżyła - zrządzeniem losu wyszła cało z katastroficznej wpadki. Lecz charakter Mary zmieni się według świadków. Chcąc uciec od traumatycznej przeszłości - przenosi się do miasta - pracując w  kościele jako organistka. Jak wytrawny muzyk potrafi wzruszyć kamienie, to słowa proboszcza. Zaczyna się z dociśnięciem pedału, aby wylądować w nowym otoczeniu i wśród mężczyzny z makijażem na twarzy, który prześladuje bezradną dziewczynę. Kim jest i czego chce? Musimy zaczekać z odpowiedziami do finału.

sobota, 20 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: Noc upiorów

 


,,Noc upiorów'' należy do teatrologii ,,Ślepej śmierci'', która skoncentrowana jest na żywych trupach-kościotrupach. To tanie produkcje, które, z punktu widzenia obserwatora, nie oferują za dużo. Łatwo dostrzec, że operują schematycznymi, przerzedzanymi chwytami. Trwają stosunkowo krótko, aby nie zadręczać widza monotonną scenografią. Każda z części ma tę przypadłość, że dzieje się w stosunkowo małych przestrzeniach. W ,,Nocy upiorów'' zostaniemy ,,uwięzieni'' w małej wiosce rybackiej. 

wtorek, 16 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: Szkoła czarownic


Z nastoletnimi horrorami mam nie po drodze: szybko się starzeją, jak ,,Koszmar minionego lata'', inne są znane z tego, że mają kilkanaście odcinków, jak ,,Piątek trzynastego'' (z naczelną zasadą, żeby wrzucać najgłupsze postaci, żeby antagonista miał ułatwione zadanie, a widz zastanawiał się, kto jest bardziej upośledzony - Jason z maską hokeisty na twarzy czy ludzie z niskim ilorazem inteligencji?). Zdaje sobie sprawę, że są fani slasherów i tasiemców rodem ,,Drogi bez powrotu'', ale nie potrafię tych produkcji brać na serio, zachwycać się nimi i śledzić na bieżąco. Fabuły w nich za grosz, a od intrygi ważniejsze są pytania: kto pierwszy zginie, dlaczego i w jakich okolicznościach. ,,Szkoła czarownic'' ma tę przewagę, że jest ,,skończona''. Nikt nie pokusił się o sequel. I dobrze, bo zyskałem pełnoprawną opowieść, choć ze schematycznymi problemami nastolatków.

piątek, 12 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: Godzina wilka

 


W szwedzkim folklorze tytułowa godzina wilka jawi się jako misterium nocy, gdy następuje największa ilość zgonów oraz narodzin. Czarna godzina - między trzecią a piątą podczas snu, kiedy czarownice czy upiory budzą się do życia, by zakłócić spokój śmiertelnikom. Mitologiczna godzina zagłady, która straszy okultystycznymi czarnoksiężnikami i demonami wywołanymi w kultach pogańskich. Ingmar Bergman znany ze swojej mrocznej przeszłości, trudnego dzieciństwa i filmów, w których opowiada o sobie samym postanowił, że zaprezentuje horror z psychodelicznym zacięciem. Jako dramaturg częściej opowiada się po stronie dramatu, ale ,,Godzina wilka'' potrafi potrząsnąć osobistymi lękami szwedzkiego reprezentanta kinematografii. 

wtorek, 9 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: Odgłosy

 


Jeden z tych klasyków, o którym dużo się słyszy i oczekuje czegoś w zamian. Nadrabiając tytuły, które z jakiegoś powodu nie widziałem - chciałem odświeżyć twórczość pana Dario Argento, którego cenię za architektoniczne konstrukcje fabularne: mocno faworyzuję ,,Inferno'' z trylogii ,,Trzech Matek'' - w skład, gdzie wchodzą omawiane ,,Odgłosy'' należące do najgłośniejszych premier filmowych z tamtego okresu. Wielokrotnie typowany w nominacjach do ,,najlepszego horroru w historii kina''. Zajął m.in. trzecie miejsce w plebiscycie na horror wszech czasów w brytyjskim magazynie Total Film, więc spodziewałem się solidnej dawki grozy. 

niedziela, 7 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: U progu tajemnicy

 


Żeby nie ograniczać się do Stanów Zjednoczonych - sięgnąłem po kino brytyjskie. Niech inni też zagrzeją miejsca w miesiącu z horrorem. Trzeba urozmaić listę i zajrzeć na pozostałe kontynenty. Sądzi się, że ,,U progu tajemnicy'' - jako twór, stał się pionierem noweli filmowych. Na zasadzie - kończy się opowieść, rozpoczyna kolejna, zmieniając segmenty w formie uporządkowanego chaosu. Równocześnie za kamerą siadają przeróżni reżyserzy oraz scenarzyści odpowiedzialni za tekst dla aktorów, aby prowadzić płynnie narrację z jednego kąta na drugi. Zmierzając do śmiałej konkluzji oraz powiązania historii w historii. Brzmi jak pętla, ale to najczystsza prawda. ,,U progu tajemnicy'' znakomicie sobie radzi jako postmodernistyczna pogawędka, zanim postmodernizm stał się modny w kinematografii. 

czwartek, 4 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: Egzorcysta

 


Powrót do żelaznych klasyków bywa uciążliwy. Jedne cieszą oko, jak ,,W kleszczach lęku'', drugie raczej irytują groteskową manierą, jak ,,Teksańska masakra piłą mechaniczną''. ,,Egzorcysta'' wyszedł na świat w latach 70. XX wieku wzbudzając kontrowersje i szok na salach kinowych. Ma swoich zwolenników oraz przeciwników. Do których należę? Do żadnej ze stron. Nie jestem ani fanatycznym wyznawcą, chociaż jako nastolatek oglądałem wszystko, co miało podłoże religijne - więc ,,Dziecko Rosemary'' oraz ,,Omen'' katowałem na kasetach VHS i płytach DVD. Nie jestem także naczelnym krytykantem, powiedzmy, iż ,,Egzorcysta'' nie wzbudził większych emocji po powtórce. Ale po kolei. Nie panikujcie. 

wtorek, 2 lutego 2021

Miesiąc z horrorem: Upiór w operze



 ,,Upiór w operze'' - jeden z najbardziej znanych musicali. Utworzony w 1986 r. przez Lloyda Webbera. Na podstawie powieści Gastona Leroux. Utwór zaliczany do muzyki poważnej oraz opery klasycznej z fragmentami liberetta. Przyznam się - nigdy nie miałem okazji usłyszeć sztuki na scenie. Nigdy nie widziałem żadnej wersji ekranowej, co próbuję nadrobić opisując przygody młodej sopranistki Christine, która zostanie porwana przez zdeformowanego szaleńca. Mam słabość do horrorów z epoki niemej. Uwielbiam ,,Nosferatu'' Friedricha Murnau. Doceniam wczesne wersje ,,Jekyll i mr Hyde''. Brak dźwięku pozwala nasycić się upiorną grozą - nie potrzebuję dialogów, żeby zrozumieć dramat wywołany przez fantasmagorie twórcze. I choć ,,Upiór w operze'' jest bardziej melodramatyczny niż zakładałem - warto zajrzeć do wczesnej wersji, aby przekonać się, że to wciąż działa na widza. 

niedziela, 31 stycznia 2021

Miesiąc z horrorem: Wilkołak

 


Spodziewałem się, że miesiąc z horrorem nadejdzie marcem, ale przyspieszyłem działanie, gdyż zacząłem po nocach oglądać klasyczne horrory. Wybór jest duży: przez miesiąc nie zdążę nadrobić co najmniej połowy listy, którą sobie zapisałem. Ale mniejsza, to tylko zabawa i krótka przypominka, co kiedyś autorzy starali się zrobić, aby publika miała ciarki na plecach. Zacznę od wilkołaka, a co! - wilcza klątwa, to jeden z moich ulubionych motywów w fantastyce grozy. Fabularnie to klisza - otrzymujemy standardowy obraz o ugryzieniu przez wilka, który sprawia, że blizna i rany ciążą właścicielowi, a gdy księżyc wzejdzie - ludzka istota przeobrazi się w wilczura (efekty specjalne nie są najwyższej jakości, dlatego ,,potwór'' przypomina skrzyżowanie psa z wilkiem). Studio Universal słynęło z produkcji filmów klasy B i prezentowała najsłynniejsze krzyżówki genetyczne tamtych czasów, jak Frankenstein czy Dracula - mroczny hrabia, którego klątwą pozostaje niezaspokojona żądza krwi.