czwartek, 2 kwietnia 2026

Szalony trener z Polski nie powołał Ronaldo na Mistrzostwa Świata, czyli alternatywna historia.

 Jak dobrze kojarzymy - Brazylia oficjalnie wygrała turniej w 2002 roku w Korei Południowej. Jednakże - chciałem napisać własny scenariusz i postanowiłem wygrać dwa turnieje z rzędu, czyli Mistrzostwa Świata oraz puchar Ameryki Południowej. Jasne, ktoś powie, że granie Brazylią w tamtych czasach jawi się niczym ,,oszustwo'', bo skład mieli głębszy niż jakakolwiek inna drużyna narodowa. Jednak, to tylko zabawa i chciałem napisać alternatywną historię. Druga rzecz, czy uda mi się powtórzyć sukces Scolariego? (ówczesnego selekcjonera Canarinhos?). Sprawdźmy!

Gdyby przemyśleć sprawę, kogo mogłem powołać na reprezentację, to miałem niemały ból głowy. Poniekąd zrezygnowałem z Romario, bo miał 36 lat! Mistrz świata z 1994 r. był za stary na wyjazd. Myślałem o powołaniu takich fantastycznych zawodników, jak Djalminha (wirtuoz!), Ronaldinho (grający w tamtych czasach w Paryżu, w PSG), rokujący Denilson z Betisu, czy wielki gwiazdor z Realu Madryt, czyli sam Ronaldo, którego, sensacyjnie, nie powołałem, co pewnie wywołało burzę wśród kibiców! Tak, mogłem sobie strzelić w stopę nie zabierając na kadrę wybitne jednostki ze sportu, ale miałem własny plan na te mistrzostwa, więc pozwólcie mi przedstawić własny skład! 

W bramce: 

Marcos (klub: Palmeiras, numer jeden)

Dida (klub: Milan, numer dwa)

Rogerio Ceni (klub: Sao Paulo, numer trzy)

Środek obrony:

Lucio (Leverkusen, podstawowy skład)

Juan (Leverkusen, podstawowy skład)

Aldair (Roma, jeden z moich ulubionych brazylijskich obrońców w historii futbolu, to jego ostatni turniej)

Luiz Alberto (Real Sociedad, ławka rezerwowych) 

Na bokach obrony:

Evanilson (Borussia Dortmund, pierwszy skład, prawa obrona)

Cafu (Roma, rezerwowy, prawa obrona)

Gilberto Silva (Dortmund, pierwszy skład, lewa obrona)

Roberto Carlos (Real Madryt, rezerwowy, lewa obrona)

Defensywny pomocnik:

Kleberson (Atletico Paranaense, poza Brazylią nieznany, dopóki nie pojawił się na mundialu?) 

Assuncao (Betis, ławka rezerwowych)

Środek pomocy:

Kaka (Sao Paulo, najmłodszy w drużynie, pierwszy skład)

Emerson (Roma, wybitny środkowy pomocnik, pierwszy skład! - kapitan zespołu)

Alex (Parma, pierwszy skład)

Juninho Pernambucano (Lyon, ławka rezerwowych)

Rivaldo (Milan, miał być pierwszy skład, ale szybko wyleci z boiska w pierwszym meczu, więc ławka rezerwowych)

Atak:

Franca (Leverkusen, pierwszy skład)

Amoroso (Dortmund, pierwszy skład)

Adriano (Parma, ławka rezerwowych)

Mario Jardel (Sporting, uwielbiam go!, ławka rezerwowych)

Luizao (Hertha, ławka rezerwowych)


Grupę mieliśmy łatwą, bo dostaliśmy Turcję, Chiny i Kostarykę. W sam raz na rozgrzewkę! 


Jak wspominałem - Rivaldo wyleci z boiska w 57' minucie spotkania, ale to nic nie zmieni. Wygrywamy gładko i przyjemnie. Dublet Emersona. Uważajcie, to rewelacja turnieju! 


Drugi mecz przeszliśmy suchą stopą. Warto nadmienić, że do 27' minuty prowadziliśmy 4:0! Rywal tylko błagał o najmniejszy wymiar kary. Amoroso z dubletem, a Kaka zaczynał się rozpędzać. 


Mecz o pietruszkę, bo wyszliśmy z grupy. Pokaz strzelecki z Kostaryką. Najwyższe zwycięstwo na turnieju. Dublet Amoroso i Luizao robi kapitalną robotę! Kiedy usłyszę, że nie trafiłem ze składem, to nie macie pojęcia, że zrobiłem bestię z Brazylii! 


Trafił się mocny rywal po wyjściu z grupy. Trafiliśmy na nieobliczalną Portugalię. Zawodnikiem meczu zostaje Evanilson - prawy obrońca, który był cichym bohaterem całego turnieju. Tajna broń mojego zespołu. W składzie bez zmian: wciąż dominuje kwartet Lucio-Kaka-Emerson-Amoroso.


Ćwierćfinał z Francją, która wszystkich rozczarowała, a zwłaszcza postronnych kibiców! Klepiemy trójkolorowych, aż kipi ze złości trener z przeciwnej drużyny. Na dodatek grają w osłabieniu od 51' minuty spotkania. Rivaldo kontuzjowany, i żegna się z turniejem. To koniec jego gry na boisku (miał być wzmocnieniem, a okazał się niewypałem piłkarskim!). Szczerze mówiąc - żałuję tego powołania, bo nic nie dał drużynie. Najpierw bezmyślna czerwona kartka, a potem kłopoty ze zdrowiem. Najsłabsze ogniwo w mojej drużynie!


Miała być wielka Argentyna w półfinale, a wyszedł niegroźny ratlerek. Brazylia melduje się w finale, proszę państwa. Dublet Kaki oraz Amoroso, to są prawdziwe koty! Jedynie kontuzja Luizao martwi...na szczęście wziąłem na turniej pięciu napastników, więc bez obaw! 


Finał z Hiszpanią to był prawdziwy horror i koszmar dla Brazylii. Nie dość, że doszło do rzutów karnych, to w trakcie meczu ucierpiał znakomity Kaka (a wierzcie mi, to jeden z czołowych zawodników w mojej układance!). Evanilson jedynym strzelcem do 120' minuty spotkania. Karne zaczęły się źle, niemal fatalnie. Canizares (czyli bramkarz Hiszpanii) wybronił strzał Juninho, a Jardel nie trafił w prostokątną bramkę. Było 2-0 w karnych (na korzyść przeciwników), ale potem myli się Luis Enrique i jest nadzieja na tytuł. Kleberson utrzymuje Brazylię przy życiu, potem Alex spokojnie wykonuje jedenastkę i modlimy się, żeby Karanka nie strzelił, i nie strzela. Gramy dalej w karnych...

To niewiarygodne, jak Hiszpania przegrała wygrany mecz! Od pudła Karanki zaczęło się gotować oraz zwiastowało prawdziwe nieszczęście. Assuncao dobija Hiszpanię, teraz Raul musi strzelić, jeśli marzą o mistrzostwie, ale Marcos broni ofiarnie! Wystarczy bramka Adriano i mamy puchar. Robi kroczki w tył, strzela i koniec. Szaleństwo. Brazylia Mistrzem Świata - i to ze składem nieoczywistym. Bez Ronaldo, bez Cafu (zagrał pojedyncze minuty), bez innych wielkich graczy, którzy zostali w domu, a ja świętuje! 



Oto jedenastka marzeń na Mistrzostwach Świata w 2002 r. Wyróżnieni kolejno: Lucio, Kaka, Evanilson i Emerson. Najwięksi bohaterowie na boiskach. Jednak miałem rację, żeby na nich stawiać, prawda?


Jednak wraz ze zwycięstwem postanowiłem, że na kolejny turniej wyjadę z innym składem. Puchar Ameryki Południowej, to zupełnie inna para kaloszy, bo pojadę bez Amoroso, bez Adriano, bez Gilberto Silvy. Oraz wymienię blok obronny na nowych zawodników. Jesteście ciekawi? No, to przedstawiam skład na Copa America. 

W bramce bez większych zmian:

Rogerio Ceni (bramkarz pierwszego wyboru)

Marcos (bramkarz drugiego wyboru)

Dida (bramkarz drugiego, trzeciego wyboru)

Środek obrony:

Marinho (Gremio, pierwszy skład)

Roque Junior (Atletico Madryt, pierwszy skład)

Edmilson (Lyon, ławka rezerwowych)

Lucio (Barcelona - zmienił klub, ławka rezerwowych)

Boki obrony:

Evanilson (Dortmund, stały punkt programu, prawa obrona)

Cafu (Roma, prawa obrona, rezerwowy, to jego ostatni turniej)

Roberto Carlos (Real Madryt, pierwszy skład, lewa obrona)

Gustavo Nery (Sao Paulo, ławka, lewa obrona)

Defensywny pomocnik:

Ricardinho (Reysol, podstawowy skład)

Emerson (Roma, defensywny lub środkowy pomocnik, w zależności od roli na boisku)

Środek pomocy lub ofensywny pomocnik:

Welber (Flamenco, pierwszy skład)

Bruno (Gremio, pierwszy skład)

Tinga (Gremio, pierwszy skład)

Marajo (Sao Paulo, rezerwowy)

Kaka (Parma - zmienił klub, rezerwowy)

Ze Roberto (FC Bayern, rezerwowy)

Atak:

Guilherme (Gremio, pierwszy skład)

Kleber (Atletico Paranaense, pierwszy skład)

Mario Jardel (Sporting, rezerwowy)

Ronaldo (Real Madryt, tylko jako rezerwowy!, znów oburzenie kibiców?)



Mecz z Boliwią, to był spacerek i drobna przebieżka. Emerson ładuje dublet, a Guilherme udowadnia, że warto na niego stawiać!


Urugwaj bardziej się postawił, ale nie dał rady naszej maszynie. Robimy swoje, więc nic nowego. Mistrzowie Świata lecą po drugi puchar z przytupem. Bruno i Welber udowadniają, że są wartością dodatnią (ten drugi został wybrany zawodnikiem meczu z oceną 9!). 


Coś niedobrego wydarzyło się w ostatniej kolejce naszej tabeli. Przegrywamy sensacyjnie z Ekwadorem skromnie 1:0. Pytania dziennikarzy, czy na pewno trafiłem ze składem i dlaczego Ronaldo jest taki słaby, bo wciąż bez goli! To jego ostatni turniej - nigdy więcej Ronaldo, gość nie dowozi...absolutnie jestem rozczarowany tym grajkiem. Nie sprawdza się na tej imprezie, więc nie ma sensu go powoływać. Szokujące? Myślę, że nie. 


Jedyna bramka Ronaldo na Pucharze Wyzwolicieli, w ćwierćfinale z Chile, które do samego końca nie odpuszczało. Jedno z najtrudniejszych spotkań, bo fizycznie wymagające. Welber ponownie wybrany zawodnikiem meczu, to jego turniej, i bez dwóch zdań - czołowy rozgrywający na tej imprezie. Bez niego nie byłoby sukcesu, taka prawda...


Paragwaj, długimi fragmentami, nie dał się zepchnąć do boksu, dopiero w drugiej połowie spotkania otworzyliśmy wynik po finezyjnym strzale Bruno. Paragwaj, to w istocie, rewelacja tego turnieju (zajmą trzecie miejsce w Copa America). Mimo wszystko - jakość drużyny decyduje o zwycięstwie. Kiedy masz mocnych bocznych obrońców, jak Evanilsona czy Roberta Carlos wiesz, że masz lepsze karty w zestawie. Do tego groźne wejście Jardela, który pozbawia marzeń. Edmilson nie zagra w finale przez kontuzję. 


Finał zagraliśmy wyrachowanie. Ktoś powie, że byliśmy słabi na tle Argentyny (statystyki to potwierdzają). Tylko 5 strzałów Brazylii, przeciwko 12 uderzeniom przeciwnika. Tylko co z tego, jak na koniec liczy się wynik? To był pragmatyczny, zimny finał z mocniejszą Argentyną. Roberto Carlos strzelcem jedynej bramki. Huknął nie do obrony.



Mój skład się obronił. Był dosyć eksperymentalny, ale ponownie - wygrałem puchar bez większego udziału Ronaldo, ktoś zapyta, a gdzie Ronaldinho, co z Kaką, który był rewelacją Mistrzostw Świata? Cóż, grał drugie skrzypce, a Ronaldinho musiał oglądać zawody z kanapy. Sensacyjne zdobywamy to mistrzostwo Ameryki Południowej, ale uważam, że Argentyna miała lepszy zespół (obiektywnie), lepszy atak, silniejszą drugą linię, a przegrała przez to, że się podpaliła, a my to wykorzystaliśmy cynicznie.


Potwierdzenie, że Paragwaj zajął trzecie miejsce w Copa America ;)

0 Komentarz(e):

Prześlij komentarz