Prawie 400 filmów w zestawie (łącznie wyszło 399), ponad tydzień spędzony w Brazylii (wyszło dwa tygodnie) wśród lokalnych przyjaciół, to jedna z najlepszych przygód, na jakie mogłem sobie pozwolić. Emocje nie wystygły, więc mogę pisać na gorąco. Nie opiszę słowami, jakie rzeczy napotkałem, bo tyle się działo, że zacząłem się gubić między alejkami, jak w jakimś śnie Davida Lynch. Najgorzej wspominam początek, bo raz - musiałem logistycznie rozłożyć sobie plan zajęć, jakie seanse odpuścić, a na które filmy warto było pójść. Zarezerwować bilety, stanowisko hotelowe, mnóstwo drobiazgów, które wywołują stres. Sao Paulo, jako największe miasto w Brazylii, jest tak rozbuchane, naćkane ulicami, że łatwo się zgubić, a wycieczka między kinami jest problematyczna, bo kina są rozłożone nierównomiernie, w za dużych dystansach bez taksówki czy komunikacji miejskiej. Zostałem przytłumiony przez tą gigantyczną metropolię. Wygodniej jest jeździć po Łodzi!
Naturalnie, przed wyjazdem uczyłem się podstawowych słów z języka portugalskiego (nauczyłem się wystarczająco, żeby sklecić zdania z łamanym akcentem), bo w Brazylii (urzędowo) króluje portugalski, a większość mieszkańców nie potrafi rozmawiać po angielsku, więc moje ,,How are you '' czy ,,How do you do?'' się nie sprawdziło (nie licząc obsługi, a na seansach leciały angielskie napisy). Zapytacie, dlaczego wybrałem tak odległy kawałek ziemi, dlaczego Brazylia? Z dwóch powodów - raz, że nigdy nie byłem, a miałem ochotę zaszaleć, a dwa - Brazylia jako kraj fenomenalnie rozpowszechnia polską kinematografię. W tym roku wyświetlali największe filmy od mistrza Andrzeja Wajdy (z genialnym ,,Popiołem i Diamentem'' - wyobraź sobie, jak dobrze musi wyglądać na szerokim ekranie!).
Po trzecie, to 50 rocznica tego festiwalu, jak mogłem nie skorzystać?! Wykonałem kilka telefonów, podjąłem współpracę z Cultura Artistica, żeby ułatwić sobie dostęp i wyjechałem najszybciej, jak było to możliwe. Nie wszystko udało się zrealizować - zamierzałem pójść na autobiograficzny wycinek o argentyńskim poecie Jorge Luis Borges, choć jak sprawdziłem, że film dokumentalny trwa prawie cztery godziny - poddałem się i zrezygnowałem. Pojawiły się interesujące klasyki kina, jak ,,Wschód słońca'' z 1927 r., zapomniany obraz Raula Ruiza, jak ,,Wioska piratów'' z lat 80. Andrzej Wajda doczekał się wielkiego święta, ponieważ zaprezentowano trzy utwory z jego filmografii; ,,Bez znieczulenia'', ,,Brzezina'' oraz wspomniany ,,Popiół i diament''. Klasyki wybrano wyborne, bo widziałem, że pojawiały się obrazy Chantal Akerman oraz awangardowego Sarunasa Bartasa, a konkretniej ,,Niewielu z nas'' z 1996 r. Także, na program nie mogłem narzekać.
Naturalnie, najwięcej obrazów było z lokalnej Brazylii, na które nie zawsze miałem ochotę, dlatego wybierałem Europę czy sąsiednią Argentynę z Ameryki Południowej. Konsekwentnie, krok po kroku, obejrzałem 31 produkcji, czyli bez szału. Mój rekord, to cztery tytuły w ciągu dnia (i stwierdziłem, że to za dużo, więc zmniejszyłem dawkę), ale zdarzyło się pewnego razu, że poszedłem na jeden, jedyny seans w ciągu dnia, był taki dzień, że rozbolała mnie głowa i nie byłem w stanie normalnie funkcjonować. W każdym razie, przedstawiam osobisty ranking zaliczonych tytułów.
Miejsce 31: AnyMart (Japonia)
To najsłabsze ogniwo, z mojej perspektywy. Uważam go za ponury, depresyjny, udawany horror o pracy w sklepie detalicznym. W zasadzie, nie jest pełnowymiarowym horrorem, lecz skeczem o dzisiejszym wyzysku pracowników w branży spożywczej. Napisany ciężką, grubą kreską, w krzywym zwierciadle, ale nawet jako pamflet na kapitalizm, jest cienki, jak mało, który film opowiadający o kapitalizmie. Monotonna, sucha relacja między znużonymi pracownikami, a dusicielem-szefem sklepu. Potworny seans.
Miejsce 30: Butterfly Jam (Francja, Belgia, USA)
Jego bałaganiarski, chaotyczny scenariusz nie potrafi utrzymać dramatu w ryzach. Postacie mówią do siebie ,,Jesteś słaby'', podkopując męską sprawczość i ukrytą wrażliwość pod skórą rosyjskiej rodziny mieszkającej w Stanach Zjednoczonych. Stara się pokazać realia z punktu realizmu magicznego, lecz koncepcja historii ulega wypadkowi. Opisywałem go wcześniej na blogu, ale jedyne, co go ratuje, to scena z białym pelikanem, co wtapia się w brutalne, macho otoczenie na pokaz. Gdzie różowa wata cukrowa powiewa pod niskim, brudnym sufitem w kuchni.
Miejsce 29: Skateboarding is not for girls (Macedonia Północna, Chorwacja, Belgia, Słowenia)
Prosta opowieść o dziewczynie na desce, gdzie nowoczesność miesza się z tradycją. Dychotomia społeczeństwa o dorastających dziewczynach uwiązanych w systemie, gdzie kara się płeć żeńską za własne marzenia. Skonstruowany nieprzytomnie, z teledyskowymi cięciami oraz montażową biegunką. Nigdy nie staje się pełnoprawnym dramatem, bo obraz jest przestylizowany, w za ciepłych, słonecznych filtrach. Miał mocny temat na tapecie, bo przedstawia historię o niechcianym małżeństwie, ale jak to bywa w źle zrealizowanym scenariuszu - przesadza ze środkami stylistycznymi.
Miejsce 28: Pożegnanie z dniem wczorajszym (Niemcy)
Pierwsza retrospektywa widziana na szklanym ekranie, i zawiodłem się - poszatkowany scenariusz, w nielinearnej narracji bardziej przeszkadza, niż ułatwia orientację w opowiadaniu o zagubionej kobiecie, która ucieka z NRD do Republiki Federalnej. Dialogi nie brzmią wiarygodnie, a historia tonie w montażowym bałaganie. Rozbity montaż miał większy potencjał, lecz gubi kobiecą postać w podzielonym społeczeństwie. Ukazuje życiorys Anity G. z punktu wywróconej logiki zdarzeń (przyszłe zdarzenia mieszają się z przeszłością), lecz ta łamigłówka powoduje większe zamieszanie w głowie, w żaden sposób nie uatrakcyjniając podróży w terenie. Niemiecka nowa fala miała lepszych przedstawicieli, jak wyborny Rainer Fassbinder (porównaj sobie ,,Prawo silniejszego'' z 1975 r., z tym dziełem, a zobaczysz różnicę). Potworne rozczarowanie. Nie spodziewałem się, że zobaczę przeciętny film z niemieckiej nowej fali, kiedykolwiek.
Miejsce 27: La frappe (Francja)
Debiut o dorosłości, który nigdy nie wychodzi z mody. Z dość poważnym zarzutem w fabule, gdzie ojciec wykorzystuje swoje dzieci, a po karze wraca z więzienia. Zanurzony gdzieś między dokumentem, a realizmem społecznym, lecz bez błysku braci Dardenne, ukochanego Mike'a Leigh czy Krzysztofa Kieślowskiego. Jedyny powód, dlaczego nie jest niżej na liście, to aktorzy w roli głównej, którzy są znakomici. Ratując tę produkcję o przemocy seksualnej w dziwnych zrywach kamery, która unika dosłowności. Nie pogłębia portretów psychologicznych wystarczająco dostatecznie, a tego należy oczekiwać od problemów społecznych w kinematografii. Rozczarowanie.
Miejsce 26: Cute (Dania, Norwegia, Szwecja)
Najbardziej drażliwy film na liście. O mężczyźnie zakochanym w dorosłej kobiecie, która odgrywa rolę lolitki. Waha się między obrazoburczą, nieprzyzwoitą dezynwolturą, a gorzkim spojrzeniem na pułapki ludzkiej, skrzywionej seksualności. Nie do końca wiadomo, do kogo skierowany. Wrażliwcy uciekną z seansu, a reszta?, nie wiem, czego ma oczekiwać. Zrozumienia? Nie znajdziesz zrozumienia.
Miejsce 25: A Marca do Jaguar - O Despertar do Fogo (Meksyk, Brazylia)
Aztecka mitologia o indiańskim wojowniku zmierzającym do Mictlan, do podziemnych korytarzy piekła w meksykańskim sosie. Opisywany na blogu. Reklamujący dawne wierzenia i dawnych bogów w całkiem przyjemnej estetyce.
Miejsce 24: Dirt in your face (Estonia, Łotwa, Finlandia)
Estońska muzyka oczami bandy heavymetalowców na zjeździe muzycznym. Głośny, wulgarny, i raczej do zapomnienia. Opisywany na blogu.
Miejsce 23: Born in the Jungle - w polskiej wersji ,,Zizzi i serce dżungli'' (Czechy, Łotwa, Polska)
Dziecięca perspektywa na dawny kolonializm w wenezuelskiej dżungli z psem ,,Puszkiem'' na pokładzie. Całkiem miłe, oprawione w przepiękną kolorystykę przypominającą książeczki dla dzieci, z charakterystyczną animacją w 2D (z ręcznie rysowaną grafiką). Szata graficzna, to jego najmocniejsza strona. Fabularnie lekko zgrzyta, a złoczyńcy są bardziej śmieszni czy żałośni, niż wywołujący lęk w widzach, ale to zrozumiałe, ponieważ jest to opowieść dla najmłodszych. Byłby wyżej, gdyby nie to, że historia kuleje i dla dorosłego odbiorcy - przewidywalna.
Miejsce 22: Asphalt Guerilla (Portugalia)
O portugalskiej partyzantce. Dokumentalna fikcja bez polityki, co sprawiło, że zacząłem się odcinać od produkcji. Jak można robić kino o partyzantce, i rezygnować z polityki? Niezrozumiały manewr scenariuszowy.
Miejsce 21: Biodlaren (Szwecja)
Historia o wyciszonym mężczyźnie, który zajmuje się pszczołami w wolnej chwili. Zwyczajna opowieść dziejąca się w zwolnionym rytmie na prowincji, gdzie ojciec stara się nawiązać kontakt ze swoją córką (problemy rodzinne, to stały punkt w Sao Paulo, jak widać), więc dostajemy kameralny dramat o smutku, i pojednaniu. Początkowo imponuje wyciszonym kadrem, letnią atmosferą, lecz w połowie zamienia się w przewidywalny spektakl. Jeśli widziałeś, chociaż jeden film, o pojednaniu ojca z córką - nie zaskoczy cię, a może jednak? Może stałem się zgorzkniały, i nie doceniam natury wszechrzeczy? Piękne kadry, piękna natura, z symbolicznymi pszczołami, o które warto zadbać, ale jako filmowa opowieść - nie porusza mojego serduszka, a potrafię się wzruszać.
##################################
Miejsce 20: Roqia (Algieria, Katar, Arabia Saudyjska)
Interesujący algierski horror, który przesyca obraz arabską kulturą - stając się lekko zagmatwanym opisem mrocznej przeszłości Algierii zanurzonej w wojnach domowych, gdzie opętani mieszkańcy miasta przemawiają obcym dialektem, utrzymując konszachty z diabłem. Nie do końca wiadomo, kim są osoby reprezentowane na ekranie - szarlatanami, jedynymi muzułmanami, którzy zapomnieli o potwornej przeszłości Algierii? Chcąc zapomnieć o korzeniach - bohaterowie tracą pamięć i posługują się modlitwą z Koranu, aby odpędzić złe moce. Ma dobre strony oraz klaustrofobiczny charakter opowieści, dlatego jest wyżej, niż początkowo zakładałem.
Miejsce 19: Amadeo e o Hipotetica Mundo Novo (Brazylia)
Brazylijska animacja o młodym Afrykaninie o imieniu Amadeo (patrz tytuł). Którego zabierają z małej wioski w Gwinei do niewolniczej pracy w Portugalii. Kiedy nadchodzi upragniona wolność - bohater poznaje szalonego naukowca, z którym się zaprzyjaźnia i wspólnie tworzą rozmaite wynalazki. Zdecydowanie, jedna z dwóch najlepszych historii animowanych, jaką miałem przyjemność obejrzeć w Sao Paulo. Dyskutująca o nierównych warunkach społecznych, gdzie bohaterowie notorycznie walczą o wolność tożsamości, z dala od brudnej polityki. Młody Amadeo jako czarnoskóry mężczyzna musi przeżywać trudności związane z rasą, więc, w trakcie seansu, potrafi pomalować się na biało, żeby uniknąć nieprzyjemności. Pod grubą warstwą problemów społecznych, etnicznych, nauki i sztuki wyławia się ciepły, bogaty obraz historii z kolonialnymi konotacjami. Przeskakując z jednej epoki do drugiej, przeskakując między wydarzeniami, gdzie tempo produkcji nie maleje. Błyskotliwy kawałek kina. I pytanie: czy znajdzie dystrybutora w Polsce?
Miejsce 18: Armony (Włochy)
Ściśnięta, jak serdelka - dramatyczna opowieść o kierowcy ciężarówki, który spędza długie godziny w kabinie, a jednocześnie zamartwia się rolą rodzicielstwa. Kawał solidnej historii.
Miejsce 17: Nipster (Szwecja)
Rodzący się neofaszyzm w wiejskiej Szwecji na kolonii, gdzie urzęduje grupa aktywistów klimatycznych. Opisywany na blogu. Połączenie zgrabnego thrillera z mało subtelną satyrą na prawicowe wynaturzenia.
Miejsce 16: Hold onto me (Cypr, Grecja, Francja)
Film o dorastaniu, skąpany w ciepłych barwach Morza Śródziemnego. Serwując opowieść o 11-letniej Iris, która nawiązuje relację ze swoim krnąbrnym ojcem. Beztroskie lato i wakacje zanurzone nieopodal starej stoczni, która stoi w centrum akcji. Podobnie, jak bohaterowie, jest zapomniana, gdyż utkwiła pomiędzy dwoma epokami: teraźniejszości pomieszanej z przeszłością. Niby letni, a dorzuca pogrzeb dziadka i tajemniczość ojca. Raczej klasyczny film o utrwalaniu więzi między rodzicem, a dzieckiem w przykrych okolicznościach. Warto dać szansę, kiedy tęsknicie za latem, a melancholia przepełnia twój pokój.
Miejsce 15: Kapitan w butelce (Brazylia)
Ciepły, kameralny i dowcipny film o żeglarzu mieszkającym w butelce, który zostaje odkryty przez młodzieńca o bujnej wyobraźni. W Brazylii szeroko komentowany, ale w Polsce może nie znaleźć dystrybutorów.
Miejsce 14: Glaxo (Argentyna, Brazylia)
Rozgrywa się głównie podczas okresu reżimu wojskowego w Argentynie, kiedy obalono Juana Domingo Peróna w 1955 r. To pewnego rodzaju rekonstrukcja epoki w stylowych szatach, o intymnych myślach młodych chłopców zakochanych w młodszych i starszych kobietach. Dyktatura w cieniu dorastania, gdzie polityczna przemoc rośnie we fragmentarycznych wspomnieniach. Na późniejszym etapie przypomina noir: kryminał o zdradzie, infiltrując relacje międzyludzkie oraz fakt, że dawne znajomości ulegają przedawnieniu. Doceniam za południowy klimat i konstrukcję scenariusza zbudowanego z różnych, porozrzucanych fragmentów i trzech osi czasu, które nakreślają dawny porządek chaotycznej Argentyny nękanej policją polityczną.
Miejsce 13: Maine Ocean (Francja)
Przygodowy komediodramat z 1986 r. Widziany podczas retrospektywy. Wymieszany kulturowo, ponieważ mamy w tej historii Francuza oraz Brazylijkę, która tańczy sambę, co w pierwszej scenie nie potrafi dogadać się z konduktorem w pociągu. Dochodzi do zabawnych ceregieli, jak konduktor próbuje przetłumaczyć słowa w obcym języku, gdzie młoda dziewczyna gubi się w rozmowie, bo jak twierdzi ,,Nic nie rozumie, bo za szybko mówi''. Czasem błądzi, i ma dziwne przestoje w narracji, ale zyskał jako pokrętny film o ludzkiej ciekawości, jak różnorodność społeczna potrafi się ze sobą integrować. To produkcja, która nadaje się na międzynarodowe festiwale.
Miejsce 12: Furies (Liban, Brazylia)
Napad na bank z perspektywy siostrzanej relacji. Całkiem zgrabne i przyjemne do oglądania. Opisywany na blogu.
Miejsce 11: Pijar de Luz (Chiny)
Technologiczna utopia, w której wirtualna rzeczywistość przejmuje kontrolę nad ludzką świadomością. Opisywany na blogu.
############################################
Miejsce 10: Rola drugoplanowa (Gruzja, Turcja, Estonia)
Najdłuższy ze wszystkich, bo trwający ponad dwie godziny i dwadzieścia minut. Wyborny gruziński film z wycyzelowanym humorem, z błyskawiczną ripostą i wisielczym podejściem do życia. Imponuje nastrojowym oświetleniem, budząc grozę i śmiech z męskiego ego. Widzianego aktora na ekranie, który nie może zdobyć nowej roli w filmie, gdyż jego kariera zawodowa wisi na włosku. Metanarracyjny komentarz o niechcianych aktorach, którzy nie potrafią pogodzić się z tytułową rolą drugoplanową. Zawsze grał pierwsze skrzypce, a tymczasem ktoś mu oferuje epizodyczną, statyczną narrację w scenariuszu. Produkcja pełna przewrotnych inklinacji, uszczypliwych uwag oraz surrealistycznego aktora pogrążonego w marazmie i melancholii za straconym statusem gwiazdy filmowej. Prawdziwa petarda! Zasłużenie otwiera pierwszą dziesiątkę w zestawieniu.
Miejsce 9: You'll Never Believe Who's Dead (Irlandia)
Przekomiczna komedia o dysfunkcyjnej rodzinie, która postanawia zrobić napad na farmera w wyniku słabej kondycji finansowej w portfelu. Prześmiewcze, ostre, doprawione czarną komedią na sterydach. Opisywany na blogu. Pozycja obowiązkowa.
Miejsce 8: Mia Mera sti Zoi tis Tzo: Kefalaio Faidra (Grecja, Francja, Niemcy)
Eksperymentalna, oniryczna abstrakcja o dziewczynie, która odnajduje własną tożsamość każdego dnia. Nowy dzień, jak nowy przepis na samego siebie. Bardzo specyficzny, i dla wąskiej, ukierunkowanej publiczności, która uwielbia zabawę formą. Obserwujemy młodą dziewczynę w nerwicowych, niespokojnych okolicznościach, która czuje się samotna, i każdego dnia próbuje nadać sens własnej egzystencji. Całując chłopaka od niechcenia, choć uważa, że nie jest warty jej uwagi. Siedzi zblazowana w szkole - tracąc resztki młodzieńczej energii. Błąka się na planie, i nigdy nie wiesz, co jest wspomnieniem, a co realnym wydarzeniem. Prezentując drobne gesty, niedokończone rozmowy oraz rzeczy, które stają się ulotne i na chwilę. Tkwi, w swojej pułapce niedopowiedzenia, dlatego polecam osobom, które nie boją się stanąć twarzą w twarz z obojętną rzeczywistością, gdzie nasz punkt widzenia jest jedyny, i właściwy, bo cała reszta to miraże i symbole.Miejsce 7: Bez znieczulenia (Polska)
Nigdy nie widziałem tego polskiego klasyka od mistrza Wajdy, który podejmuje temat dziennikarza-intelektualisty, co zostaje zdradzony przez żonę, a środowisko pracy zaczyna go wypychać ze stanowiska poważanego nauczyciela, ponieważ staje się niewygodny dla rządu, komercyjnej stacji telewizyjnej. Stając się twardym opozycjonistą, który ignoruje pochwałę dla małości. Dramat psychologiczny z wybornymi, naturalnymi dialogami. W kontrze do mieszczańskiej mentalności. Drapieżny oraz niewygodny. Jednostka kontra otumanione społeczeństwo, która zakłamuje rzeczywistość. Obejrzany w odrestaurowanej wersji.
Miejsce 6: Mysz (USA)
Nostalgiczny, niezależny dramat amerykański umieszczony w XXI wieku. Przedstawia historię licealistki, zbliżającą się do matki jej najlepszej przyjaciółki. Jedna z nich jest nieśmiała, konkretniej - Minnie - pozostając w cieniu ulubienicy ze szkoły. Chaotyczny dom Minnie jest obsiany bezpańskimi zwierzętami, gdy druga przyjaciółka, pozostaje popularną uczennicą, a w jej chacie serwuje się przepyszne obiady. To złożony, przystępny film o złożonej przyjaźni między dziewczętami, podejmujący temat macierzyństwa oraz relacji międzypokoleniowej w amerykańskim stanie Arkansas. Błyskotliwe role, słodko-gorzki ton i wiarygodność otoczenia sprawia, że musiałem go umieścić pierwszej dziesiątce. Trudne emocje rozkłada w łagodnej wersji dojrzewania. Naprawdę warto!
Miejsce 5: Gąska (Meksyk, Argentyna)
O wierze w Boga oczami zakonnicy na motocyklu w Meksyku. Opisywany w tym wątku.
Miejsce 4: Nauka oddychania (Wielka Brytania, Irlandia, Holandia)
Poruszająca historia o żałobie w estetycznej zgodności małego chłopca rozmawiającego z metalicznym rekinem na dachu. Opisywany w tym wątku.
Miejsce 3: El fantasma (Argentyna)
Opisywany w tym wątku, więc nie będę się powtarzał.
Miejsce 2: Przewoźnik (Portugalia)
Kawał mocnego surwiwalu w politycznej, społecznej opowieści o ludziach, którzy pracują w trudnych warunkach. Piękne zdjęcia i kadry o zbieraniu małży. Ulotny, twardy i skupiony na celach. Opisywany w tym wątku.Miejsce 1: Morro (Meksyk)
Meksykańskie kartele i samotny weterynarz mierzący się ze stratami. Opowiedziana niemal bez słów czy zbędnych środków narracyjnych. Zdecydowany kandydat do filmu roku. Opisywany na blogu, w tym wątku.


0 Komentarz(e):
Prześlij komentarz