poniedziałek, 5 stycznia 2026

O dwóch klasykach kina, które warto zobaczyć #1

Wraz z nowym rokiem otwieram nową kategorię, czy nowy program na swoim kanale. Postanowiłem podzielić się wrażeniami z filmów, o których mało się mówi, lecz są godne polecenia (według własnego uznania). W tym przedziale będą pojawiać się filmy z lat: 1932-1999. Głównie skupię się na rzeczach mniej rozpoznawalnych, które nie miały szerokiego dostępu, albo są nagradzane, ale wciąż nie mają ,,rozgłośni''. Nie będę skupiał się na nowszych filmach, co nadeszły wraz z XXI wiekiem. Nie będę mówił czy obiecywał, jaka będzie częstotliwość tych materiałów, choć raz na miesiąc powinno się udać (a przynajmniej raz na dwa miesiące). Także, zapnijcie pasy - startujemy z nowego lotniska. 

Working Girls

O pracownicach seksualnych, o dziewczynach, które sprzedają się za pieniądze. Kameralne spojrzenie na niewygodną prostytucję, gdzie żądzą wymagania klientów. Jest to o tyle subtelne, iż nie stara się pokazywać nagich ciał. Woli ucinać intymne części przed kamerą, maskując serią przejeżdżających dłoni, wyciąganej prezerwatywy na stoliku w pokoju uciech. Blisko dokumentalnej ciekawości - Lizzie Borden postanowiła przedstawić dzień z życia w nowojorskim burdelu, gdzie dziewczyny nie mają czasu zjeść lunch, bo do drzwi dobijają się spragnieni mężczyźni. Niektóre panny są w stałym repertuarze, dlatego do czerwonej latarni przychodzą stali klienci, którzy myślą, że posiadają te kobiety na wyłączność. Trudno powiedzieć, na ile to fikcja, na potrzeby kina, a na ile próba zdemaskowania mitów o przybytkach z nierządnicami. Mamy tu jedną taką wyszczekaną ciemną blondynkę o piskliwym głosie, co kpi z napalonych facetów. Panie regularnie szydzą z fantazji, a za perwersje trzeba dopłacać (np. scena z przywiązanymi przegubami do łóżka). Najzabawniej wypada szefowa, która stroi piórka i nie lubi, gdy w lokalu kopcą papierosy. Ma mylne przekonanie, że prowadzi jakiś serwis randkowy, a nie wypożyczalnię ciała.

To kobiece spojrzenie na prostytucję jest wywrotowe - przedstawiając jako dobrze płatną pracę, o licznych zagrożeniach, bo dziewczyny nad ranem odczuwają lęk, a czasem wstręt do mężczyzn, bo widzą w nich słabość. Na pierwszy plan wysuwa się Molly - czuła lesbijka z dyplomem po literaturze angielskiej. Która przyjmuje dziwnych, podstarzałych mężczyzn z brudną gadką oraz niepokojącymi fantazjami na granicy kazirodztwa. Lizzie prześwietla drobne mieszkanie ze schodami, gdzie pokoje oczekują klientów. Garderoba nie stygnie od przebieranek, a lustra wzmagają nienasycenie seksualne. Reżyserka nie potępia, ani nie gloryfikuje tego specyficznego towarzystwa. Dziewczyny są zwyczajne - mają własne plany, życie osobiste oraz drobną uciechę, że mogą schlebiać swoim panom do towarzystwa. Ba - jest również zabawna linijka, że białe kobiety sprzedają się lepiej. W ,,agencji'' pracuje jedna czarnoskóra, która dla odmiany, zostaje poproszona przez białego klienta na małą zabawę. Widać, że to niskobudżetowe kino, ciągle przechadzamy się po korytarzach, widując panie w jednoznacznych pozycjach, które otrzymują telefony od zamożnych napaleńców. Gdzie dzwonek nieustannie skrzeczy, a burdelmama ma wieczne pretensje o błahostki, jakby sama potrzebowała opieki mężczyzny.

USA, 1986, 93'

Reż. Lizzie Borden, Sce. Lizzie Borden, Sandra Kay, Zdj. Judy Irola, Muz. David van Tieghem, prod. Alternate Current, New York State council on the Arts, wyst.: Louise Smith, Ellen McElduff, Amanda Goodwin, Liz Caldwell

Dzikie trzciny 

Blisko końca algierskiej wojny (1954-1962). Mamy rok 1962, kiedy walka o niepodległość nieuchronnie zbliża się do finału. Akcja zaczyna się na weselu, jak w ,,Ojcu Chrzestnym'' (ale na mniejszą skalę). Jeden z członków Partii Komunistycznej marzy o ucieczce, bo nie chce wracać na front. Lecz spokojnie - polityka jest tłem dla młodzieńczej awantury. Głównie śledzimy losy dorastających chłopców, gdzie jeden z nich stracił brata w bitwie, a drugi przyznaje się do homoseksualizmu. Francuski filmowca od zawsze poruszał się po kamienistych, matowych motywach queer, i kręci na wpół-autobiograficzną opowieść o dojrzewaniu w burzliwym okresie, gdy Francja zostanie podzielona (społecznie oraz politycznie) przez pryzmat algierskiej społeczności, co doprowadziło do upadku IV Republiki Francuskiej w 1958 r. Jednak - woli skupić uwagę na konsekwencjach, w momencie, gdy dorastasz w chaotycznym środowisku, poszukując własnej tożsamości oraz roli społecznej. Nastoletnie wygłupy ulegają twardym negocjacjom. Najzabawniej wypada portret drobnej dziewczyny z sąsiedztwa, która przyznaje, że nie jest zainteresowana chłopcami, choć nieustannie szuka ich bliskości. Stosuje swoje gierki, jakby w zapomnieniu przed nadciągającą dorosłością. Jest ona dodatkiem do narracji, bo śledzimy napiętą sytuację w kraju, samoakceptację homoseksualisty, co żywo interesuje się dziedziczonymi wydarzeniami. 

Przedstawia perspektywę wojny oczami małego miasteczka z południowej Francji, gdzie nauczycielka wygłasza swoje uczucia związane z Algierią, co powoduje zamęt w sercach podopiecznych, którzy zaczynają kwestionować wartość tego konfliktu. Pojawia się m.in. emigrant o korzeniach algierskich, który uciekł z rodziną z dala od brudu politycznego. Chłopcy nie chcą brać udziału w cudzej wojnie, dlatego angażują się w pierwszą miłość na podwórku, uciekając myślami do słodkiego romantyzmu. Bohaterowie mają coś w sobie z Alberta Camus - literackiego buntownika, który przewidywał kryzys duchowy po szaleńczych bitwach. Śledzimy tę wyprawę po lasach, na tańcach, gdzie lokalne zwyczaje pozwalają odpocząć od konfliktów międzypaństwowych. Być może dialogi bywają nieco ociężałe, i napiętnowane francuskim fatalizmem, to przedstawia wycinek trudnej dorosłości w otoczeniu żołnierzy, skrycie niedostępnych dziewcząt. Opowiadając o filmach z plakatów, które zostały zepchnięte z kanonu kinematografii, jak ,,Jak w zwierciadle'' (1961 - o strachu przed Bogiem) czy ,,Lola'' (1961 - czuły, poruszający film romantyczny, o którym nikt nie mówi, a jest warty więcej, niż dzisiejsza komedia romantyczna wyświetlana w kinach). Przedstawia młodzieńczy azyl, schronienie przed upadkiem społecznej machiny, gdzie Francja mierzy się z konsekwencjami wojny o wolny Algier. 

Francja, 1994, 110'

Reż. Andre Techine, Sce. Andre Techine, Gilles Taurand, Olivier Massart, Zdj. Jeanne Lapoirie, Kos. Elisabeth Tarernier, prod. Ima Films, Les Films Alain Sarde, Canal+, wyst.: Gael Morel, Elodie Bouchez, Fryderyk Gorny, Michele Moratti, Jacques Nolot 

0 Komentarz(e):

Prześlij komentarz