poniedziałek, 31 października 2016

Paczka ulubionych komiksów cz.4

Rysunek Davida Mazzucchelliego


,,Paczka ulubionych komiksów'' to zbiór, seria historii obrazkowych z Argentyny, Iranu, Kanady, Francji, Polski, Portugalii, USA czy Węgier. Z dowolnego państwa na kuli ziemskiej, gdyż komiks ,,dorobił się'' na wielu ciekawych nazwiskach, które będę promował i zachęcał do czyjejś twórczości. Tytuły, które wymienię ukształtowały mój światopogląd na scenę komiksową. Jak przedstawieni autorzy sprawili, że pokochałem opowieści rysunkowe. Pojawią się obrazki dla dzieci, młodzieży czy dorosłych (z naciskiem na opcję trzecią, ponieważ wolę historie skierowane do osób starszych). Seria skierowana do ludzi, którzy chcą poznać komiks – czym jest to medium, i co ofiaruje w zamian. Celuję w różnorodność, dlatego wielogatunkowość to cecha, jakiej ulegnę.

,,Paczka ulubionych komiksów'' wskaże listę tytułów, które ja osobiście cenię – niekoniecznie zgadzając się z tym, co mówią inni, bo nie zawsze lubię to, czym zachwyca się czytelnik i krytyka. Mam nadzieję, że wybór, który dokonałem spodoba się zarówno osobom, które czytają komiksy od małego, jak i osobom, które mają awersję do historyjek graficznych...









Tytuł: Batman: Rok pierwszy
Rok wydania (świat): 1987
Rok wydania (Polska): 2003, 2015 (wznowienie)
Wydane jako: Album (liczba stron: 98 - starsza wersja, 144 - nowsza wersja z dodatkami)
Wydawca: Egmont (Polska)
Gatunek: Akcja, Kryminał, Superbohaterski
Scenariusz: Frank Miller
     Rysunki: David Mazzucchelli


Osobiście, to jeden z moich ulubionych komiksów o Batmanie, ponieważ człowiek-nietoperz uczy się swojego fachu i popełnia błędy, co jest niezwykle rzadkie – przeważnie wygrywa starcia i radzi sobie z przestępcami. Poznajemy go jako ulicznego wojownika, który działa wbrew kodeksowi prawnemu. Bruce Wayne trafia do swojej rezydencji, by siać postrach w nocy przebierając się za skrzydlatego potwora. Do miasta Gotham trafia również Jim Gordon z ciężarną żoną, który musi zadbać oto, aby jego etyka zawodowa nie przeszkodziła w karierze policjanta, bo musicie wiedzieć, że tutejsza policja jest kupowana – mają przymykać oko na drobne zatargi czy nielegalne interesy. Jim się na to się godzi, ale sam wie najlepiej, że jak będzie działać przeciwko swoim ludziom – nie wyjdzie mu to na zdrowie. Policja skorumpowana, na ulicach szerzy się nastoletnia prostytucja, a mafia trzęsie półświatkiem przestępczym. Jak żyć w takim mieście? Tutaj potrzeba Batmana...


,,Rok pierwszy'' przygląda się Gotham z trzech perspektywach. Mroczny Rycerz jako superbohater, który chce ratować miasto od zbrodni, nadużyć czy kradzieży – ratując ludzi w potrzebie. Jim Gordon jako starszy pan, wewnętrznie rozdarty, bo działający przeciwko swojemu sumieniu i postępowaniu. Oraz Selina Kyle – jako przyszła kobieta-kot, która zamierza zrezygnować z bycia ladacznicą i wieść nocne życie jako ,,porywaczka'' cennych zdobyczy, aby nie zarabiać ciałem na czynsz. Historia jest do bólu realistyczna. Batman obrywa, gliny nadużywają władzy, a w szaleńczym mieście kwitnie handel narkotykami i działalność przestępcza. Na klatkach schodowych walają się bezdomni, a w zaułkach czai się złodziej gotowy zabić za błyskotki. To wszystko w jednym komiksie. Batman jest ludzki – krwawi, boi się, że ktoś ucierpi, a nie będzie w stanie pomóc. Staje się bohaterem miasta, choć czeka go daleka droga zanim stanie się profesjonalistą. Poznajemy jego pierwsze kroki, jego pierwsze wpadki i zwycięstwa. Batman jawi się jako człowiek, który nie jest idealny i że on sam stanowi zagrożenie dla ludzkiego życia i zdrowia.

Dobry wstęp dla osób, które chciałyby poznać Batmana i zobaczyć, jak wyglądały początki jego ,,kariery''. Mocna rzecz. Czytałem wielokrotnie i wciąż mam ochotę wracać do omawianej opowieści raz na rok.




 Tytuł: Crecy
Rok wydania (świat): 2007
Rok wydania (Polska): brak
Wydane jako: Album (liczba stron: 48)
Wydawca: Avatar Press (USA)
Gatunek: Historyczny
Scenariusz: Warren Ellis
     Rysunki: Raulo Caceres




Warren Ellis – bóg świata komiksu. Jeden z nielicznych artystów XI muzy, który sprawia, że chcę poznawać to medium, że pragnę tego, jak kina czy literatury. Pozostaje moim osobistym przewodnikiem wskazując mi drogę do dobrego komiksu – rozrywkowego czy artystycznego. Crecy jest niedoceniony, nawet fani Ellisa o nim nie wspominają – zazwyczaj słyszy się o ,,Transmetropolitan'' albo o ,,Nextwave''. A takie rzeczy, jak ,,Ocean'' albo ,,Crecy'' zostają pominięte i zapomniane przez szereg czytelników, co wynika raczej z tego, że historia ta nie jest częścią mainstreamu czy też nie bije rekordów popularności wśród czytelników Ellisa. 


Crecy przygląda się okresowi historycznemu, epizodowi wojny stuletniej, gdzie Francuzi niejako wymusili na angielskiej armii przygotowanie do bitwy na mokrych terenach. Świetnie się to czyta głównie dlatego, że autor scenariusza pochodzi z Wielkiej Brytanii. Doskonale rozumie, z jakiego kraju się wywodzi i jakie stosunki panują do nacji, które same postanowiły pokazać się ze złej strony. Zwykli chłopi kontra arystokracja. Ellis skrupulatnie wyśmiewa francuską kuchnię i megalomanię, ponieważ podczas starcia zbrojnego na tytułowej ziemi francuska duma cechuje się ignorancją i żałosną myślą strategiczną. Obrywa się Walii, Normanom, Włochom, angolom również. Szydzi i drwi z ludzkich postaw z danego obszaru. Zaznaczając, jak butni i głupi są ludzie wierząc, że wygra się wojnę, jeśli ma się lepszą broń, wyżej postawionych żołnierzy – lekceważąc zagrożenie.




Ellis w bezkompromisowy sposób, ze swadą i z humorem, opowiada o czasach, jak przygłup został królem, gdy konie umierały na bojowisku przez nierozważnych jeźdźców, jak brak znajomości natury utrudniało zwycięstwo w walce. Pod kątem historycznym jest to lekcja bez cenzury. Wulgarna, prześmiewcza narracja wspaniale uzupełnia krwawy obraz wypełniony poległymi ze strzałami w oku czy bolesnymi scenami ze strużką krwi. Rysownik, idąc za głosem prawdy historycznej, pieczołowicie oddaje realia wojny – dbając o kostiumy, wyposażenie czy okrucieństwo zadawanych ran. Siorpiący deszcz nie ustaje, a monologi o nienawistnym zabarwieniu – dają klapsa po tyłku – nikomu nie dając nadziei, że francuscy żołnierze byli mądrzy, chwalebni czy rozsądni. Jeśli ucierpiała czyjaś osoba, to znaczy, że komiks osiągnął swój cel, bo Ellis jest szczery i nikomu się nie podlizuje. Opowiada z lekkim komentarzem autorskim, jacy to idioci oraz banda rzeźników piszą historię świata. Niemal dokumentalny, niemal prowokacyjny. Burzy czwartą ścianę i jest czymś więcej niż suchą relacją z bitwy pod Crecy.



Tytuł: Dziedzictwo (polskie nazewnictwo)
Birthright: Homecoming (tom 1 z 4)
Rok wydania (świat): 2015
Rok wydania (Polska): brak
Wydane jako: Album (liczba stron: 128)
Wydawca: Image Comics (USA)
Gatunek: Fantasy
Scenariusz: Joshua Williamson 
     Rysunki: Andrei Bressan
Kolory: Adriano Lucas



Nie pojawił się w Polsce, ale zachęcam na przyszłość, gdyby zjawił się w polskich punktach sprzedaży, bo ,,Birthright'' to kawałek soczystej rozrywki na pograniczu fantazji i rzeczywistości. Zaczyna się niepokojąco. Mały chłopiec w dniu urodzin gubi się w lesie i nie wraca. Zaniepokojeni rodzice wzywają policję, ale służby mundurowe nie potrafią odnaleźć zguby, przez co rodzina się rozpada – dzieje się dużo, gęsto i nie ma czasu na zbędne wyjaśnienia. Dynamicznie przechodzi z jednego punktu do drugiego – lawirując pomiędzy światami, bo zaginiony chłopiec trafia do krainy, gdzie mieszkają trolle, krzyżówka człowieka z ptakiem czy magowie z mocami przekraczającymi ludzkie pojęcie. Obok fantastycznych wydarzeń, gdzie magia zdaje się funkcjonować wracamy do codzienności, gdzie ludzie nie mogą latać ani walczyć ze smokami, bo to wymysł pisarzy i marzycieli.



Bardzo szybko przekonujemy się, że dwa światy – zdawałyby się, niemogące ze sobą współpracować – zaczynają się na siebie nakładać, przenikać i być tuż za rogiem. Okazuje się, że cała intryga ma coś wspólnego z naszym prawdziwym światem. Jeszcze jedno słowo i zdradziłbym całą tajemnicę, ale nie mogę na to pozwolić. Historia biegnie, dosłownie, nigdy się nie zatrzymuje. Co chwilę uzyskujemy nowe informacje, które zmieniają przebieg historii, z każdą przekartkowaną stroną coraz bardziej rozumiemy motywacje naszych postaci, rozumiemy, jak ważny jest fikcyjny świat, i co grozi rzeczywistości, gdy stanie się mniej rzeczywisty. I to wszystko działa – cały czas jesteśmy zaskakiwani nowymi faktami, nowymi charakterami, nigdy nie czułem przesytu, mimo że historia nabiera tempa w ciągu pierwszych pięciu stron. Jazda, jak na kolejce górskiej – wciąga i czeka się na dalsze przygody. Świetna rozrywka – polecam sprawdzić i się przekonać czy lubicie
takie mieszanki fantasy z dramatem rodzinnym.  




 Tytuł: Green Arrow: Kołczan (2-tomowy)
Rok wydania (świat): 2001
Rok wydania (Polska): 2016 (Egmont wydał go w 2003 r.)
Wydane jako: Album (liczba stron: 288 - 2 tomy)
Wydawca: Eaglemoss (Polska)
Gatunek: Superbohaterski
Scenariusz: Kevin Smith 
     Rysunki: Phil Heste


Po takim sobie ,,Batman: Hush'' seria ,,Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics'' - sprawiła miłą niespodziankę i zaprezentowała jedną z najlepszych historii o Szmaragdowym Łuczniku, jaką znam. Jedyną wadą ,,Kołczana'' jest fakt, że słabo nadaje się dla osób, które nie znają uniwersum DC, ponieważ obok Green Arrowa pojawia się m. in. Wonder Woman, Marsjanin, Deadman czy Black Canary. Cała plejada osobistości z Ligi Sprawiedliwości czy drugoplanowi bohaterowie z amerykańskiego wydawnictwa DC. A co gorsza – streszcza minione wydarzenia, które miały miejsce w innych albumach wydawnictwa DC. Dla laika może być to krępujące, zwłaszcza, gdy Superman i Batman pojawiają się na pierwszych kadrach nawiązując do ,,Obywatela Kane'' lub wspominając o Doomsday'u, by Green Arrow pojawił się chwilę później i zaczął snuć swoją historię!


Masa gościnnych występów służy opowieści, choć czasem ma się wrażenie, że komiks jest przegadany, bo musi wszystko wyjaśnić, aby nikt się nie pogubił. Green Arrow zmarł jakiś czas temu, i jak się okazuje – wraca do świata żywych (jako łachmyta!) i próbuje znaleźć odpowiedzi na to, co się z nim działo (ma luki w pamięci). Tymczasem poluje na niegodziwców i oczyszcza miasto Star City ze złych ludzi. Green Arrow to ciekawa postać, bo Oliver Queen (to jego prawdziwe nazwisko) jest dowcipnisiem i wyróżnia się na tle znanych postaci ze świata DC. Jest zwykłym człowiekiem, jak Batman, ale bardziej towarzyskim, rozmownym czy wygadanym. Nigdy sobie nie odmawia, by podowcipkować, a w sytuacjach krytycznych potrafi rozbawić – trzyma się ciętych tekstów pozostając w dobrym humorze bez względu na to, co się dzieje. Sam autor scenariusza śmieje się z klisz superbohaterskich, że bohaterowie umierają, potem wracają, że największe zło czai się w porywaniu dzieci niż w handlowaniu kokainy, jakby to drugie miało mniejsze konsekwencje. Komiks wyśmiewa najbardziej ikoniczne cechy superbohaterów, jak strój, który kojarzyć się może z pomyleńcami, że stara gwardia bohaterów potrzebuje oddziału dzieciaków przebranych w spandeks, aby robili za młodszą wersję ich mentorów (jak Robin dla Batmana czy Kid Flash dla Flasha).

Doskonały komiks, jeśli chodzi o zaprezentowanie sylwetki Green Arrowa. Kevin Smith uwielbia tę postać i czuć to na każdej stronie. Rozumie ją, wie, jak pracuje, jaki ma stosunek do zbrodni i z jaką zapalczywością kocha Black Canary – dla tego, choćby jednego wątku warto sięgnąć po ,,Kołczana'', bo jest dramatyczny, zabawny i czuły, jak mało który romans w świecie superbohaterów. A to ledwie czubek góry lodowej, bo sprawdza się jako satyra na przebieranki, jako opowieść o rodzących się bohaterach oraz potrafi służyć jako przewodnik po wielkich wydarzeniach ze świata DC Comics. Nie zawodzi jako historia o Green Arrowie ani jako opowieść o członkach Ligi Sprawiedliwości czy przyjaciołach Olivera Quenna.  




Tytuł: Hellblazer - Newcastle: A Taste Of Things To Come 
Rok wydania (świat): 1988
Rok wydania (Polska): brak
Wydane jako: Zeszyt (liczba stron: 24)
Wydawca: DC Comics (USA)
Gatunek: Detektywistyczny, Horror
Scenariusz: Jamie Delano
     Rysunki: Richard Piers Rayner
Sugerowane dla dojrzałego czytelnika!


John Constantine – ulubiony antybohater ze świata DC. Przebiegły mag uzależniony od tytoniu i alkoholu. Mam słabość do postaci, które charakteryzują się tajemniczą aurą i postępują według własnego mniemania. Szalenie krótki komiks (liczący dwadzieścia cztery strony), za to wyciągający esencję z przygód ulicznego maga. Zaczyna się od wspomnień, gdy Constantine wybiera się do tytułowego miasta spacerując po ruinach, gdzie niegdyś stał klub Casanova. Doświadczył tam przykrył wydarzeń, bo razem ze znajomymi odkrył demony krążące w głowie małej dziewczynki, która przeżyła koszmar na terytorium posiadłości w Newcastle.


Łatwo zdradzić przebieg scenariusza, ale historia jeży się od czarnych praktyk, gdzie obrzydliwe cielska są wcieleniem zła, małe dziecko doznaje urazów psychicznych przez osoby dorosłe, a szatan czeka, by się pojawić i zabrać bezbożników do piekła. Szokująca historia z bardzo drażliwą uwagą na temat dzieci, które musiały doznać upokorzenia, jak mała istota staje się podatna na manipulacje i rozkazy dorosłych, kiedy wyobraźnia przeobraża się w materialny byt i sieje grozę pośród ludzi. Rysunki są sugestywne i wyolbrzymiają czarcią magię oraz sadystyczne sceny. Komiks tylko dla dorosłych i osób, które nie mają odruchów wymiotnych. Jest dosyć szokujący, a nawet degustujący (wątek pedofilii, chociażby), ale to dobra historia z Constantinem w roli głównej, który pragnie uratować dziecko od tragedii.




2 Komentarz(e):

szybkilester pisze...

Zarówno "Crecy" jak i "Birthright" ukazały się/ukazują w Polsce dzięki rodzimym grupom translacyjnym: wersja wyłącznie digital ale zrobiona(przetłumaczona) ze smakiem. Dla ciekawych tych i setek innych translacji polecam stronę: http://polskascenatranslacyjna-spis.blogspot.ie

Chris pisze...

No to super, że istnieje możliwość czytania po polsku, ale oficjalnie nie figurują w języku ojczystym. Jeśli ktoś zamierza kupić ,,Crecy'' dla przykładu, na fizycznym nośniku - nie otrzyma wersji po polsku, bo nie ma jej na rynku.

Prześlij komentarz