niedziela, 27 października 2024

Le Fil - Samotność prawnika

   



Francuskie kino zaczyna przodować w poważnych dramatach sądowych: wystarczy wymienić zeszłoroczną ,,Anatomię upadku'' czy ,,Sprawa Goldmana''. Ba, w najnowszej adaptacji książki Aleksandra Dumas w ,,Hrabia Monte Christo'' (2024) również pojawia się wątek na sali rozpraw. Wygląda na to, że francuzi przyjęli sobie za honor, aby babrać się w sprawach kryminalnych w telewizyjnej ramie. ,,Le Fil'', to projekt, który został zaadaptowany z ,,Maître Mô", bloga prowadzonego przez nieżyjącego już prawnika Jeana-Yves'a Moyart, w którym przywoływał swoją samotność, wątpliwości i relacje z oskarżonymi, których musiał bronić. Porusza delikatną sprawę związaną z zabójstwem żony przez Nicolasa Milik (Grégory Gadebois), który postanawia wynająć doświadczonego radcę prawnego, żeby oczyścić się z zarzutów.

Jean Monier (Daniel Auteuil) bierze się za sprawę, o którą nie prosił. Robi to, pomimo że zdecydował się nie składać zeznań w sądzie przysięgłych po tym, jak piętnaście lat wcześniej uniewinnił przestępcę, który zaraz po wyjściu na wolność ponownie popełnił przestępstwo. Jean Monier postanawia ,,rzucić'' emeryturę, bo uważa, że oskarżony wpadł w cyniczny podstęp, a jego uznaje za ofiarę pobliskich nieszczęść. Co prawda, film w dużej mierze może wydawać się przegadany, choć trudno się dziwić, skoro przez dziewięćdziesiąt procent czasu uczestniczymy w procesie sądowym przed trybunałem, to sprawnie lawiruje pomiędzy zdarzeniami z przeszłości, a tym, co dowiadujemy się na sali w toku rozprawy. Największe zastrzeżenia budzi jednakże podejście do morderstwa, ponieważ od kryminalistyki ważniejsze stanie się badanie prawdy czy sumienia ludzkiej duszy.

Milik jako ofiara procesu, gdy cofniemy się w przeszłość - zdaje się przykładnym ojcem, który kocha swoje dzieci, jego przygarbiona, kolumnowa sylwetka dobrze oddaje zmęczenie oskarżeniami, od lewa do prawa. Musi uczestniczyć w smutnej grze, gdzie jest oceniany na podstawie zeznań czy domniemanej winy. Były prawnik z Lille czuje się staro, sprawia wrażenie wykończonego kartoteką sprzed lat, który musi grzebać w papierach, gdzie kumulują się dowody oraz sprzeczności. Jeździć po świadkach, oraz robić za obrońcę moralności, który nie potrafi dogadać się z samym sędzią graną przez kobietę (
Alice Belaidi). Panów łączy prywatna samotność. Oskarżony Milik musi trwać bez dzieci, ponieważ został odsunięty od rodziny, zaś Jean rozmyśla nad swoim losem, jak sprawić, by wygrać w tyradzie słów.



Nicolas znajduje jakiegoś sprzymierzeńca z małego miasteczka, a wątpliwości, co do natury niewinności przed radą sędziów, zaczynają zbiegać się z dziwnymi faktami z przeszłości. Wszystko na papierze brzmi elegancko, ale jako ,,obserwator'' zdarzeń zauważyłem jedną, nieelegancką rzecz, to nie jest kino o zbrodni czy uniewinnieniu, lecz o panu w starszym wieku, który traktuje sprawę sądową nad wyraz prywatnie, jakby to on stanął w ogniu krytyki. Co prawda - podobały mi się fragmenty, gdy przejeżdżał samochodem, aby wyjść na dworze i samotnie kontemplować otoczenie, jako środek wewnętrznego rozmyślania, ale to wyjaśnia, skąd skupienie na samotnym prawniku, bo uchodzi za najjaśniejszą gwiazdę, który tłumi sedno sprawy, na rzecz jego zmartwionej natury. Jego statyczność, ociężałość w ruchach, oraz rezygnacja przywodzi na myśl, iż sprawa kryminalna ciąży na jego sumieniu, przez wpadki z przeszłości, które stara się naprawić w teraźniejszości.

Monier nieustannie kłóci się z prokurator, jakby chciał obronić samego siebie, zapominając, że jest prawnikiem, a nie publicznym mówcą. Chęć osiągnięcia sprawiedliwości w dość wytłumionej sprawie kryminalnej przypomina seriale z programów, jak ,,Rozmowy w toku'' czy ,,Sprawa dla reportera''. Jego stłumiona brawura w budowaniu napięcia, jakieś przytyki w kierunku sądu, to jawnie intymna, wewnętrzna krzywda wykrzyczana wprost do kamery. Kameralny proces zamienia się w niejasny, skomplikowany tik nerwowy, który przestaje obowiązywać jedynie oskarżonego. Sam Milik zachowuje się jak cierpiętnicza jednostka - płacze na sali, cichutko rozpacza oraz załamuje twarz przez lata izolacji od bliskich. Adwokat chce odzyskać nadzieję dla klienta, ale chwilami odczuwamy, że bardziej szkodzi, niż pomaga dojść do konkluzji.

Burzliwy ton nakreśla sama pogoda - kapryśna, deszczowa i sprawiająca uczucie postępującej melancholii. Samotność dwóch panów jest jaskrawa, tłumnie oddaje swój cień na ekranie. Niewątpliwie, najbardziej podobała mi się pierwsza część pokazu, kiedy nie wiedzieliśmy, o jaką stawkę zaczniemy rywalizować z przysięgłymi. Gdy dramat prawniczy stopniowo wznosił się do bazy biegłych kruczków na papierze oraz do skomplikowanej natury instytucji sądowych - działał jako dramat ludzi, którzy zostali osamotnionymi mężczyznami bez wsparcia, później robi się z tego kłopotliwy dramat między obiektywizmem a subiektywizmem, a przecież prawo nie działa na zasadzie kwiecistej mowy (!).

Druga połowa seansu jawnie osłabia cały wyraz smutnej historii mężczyzny, który został odcięty od rodziny, wyrywa ważne konteksty prawne, jak brak rzeczowych dowodów, na rzecz jakieś spinki na sali rozpraw, która donikąd nie prowadzi, jak do wyrażania własnych, nieobjętych dowodami, opinii. Jego kameralność wręcz obnaża powagę sytuacji, a kulminacyjne momenty stają się melodramatyczną pauzą, nie zyskując jako kolejny ślad do rozwiązania sprawy karnej. Gdzieś gubi sedno rozprawy wśród świadków i prowadzącej tok rozmowy. Bardziej stara się podkreślić, czy jesteśmy dość wyczuleni na dramaty ludzkie, chcąc współczuć ofiarom, niż rzeczywiście rozwikłać tę przykrą diagnozę, czy jest winny, czy nie. To trochę nieuczciwe zagranie, kiedy zapraszasz na salę rozpraw, a ty dyskutujesz, czy w ogóle mają sens. Być może taki był zamiar od samego początku, i jeśli ktoś czuje, że potrzebuje umoralnienia, to ,,Le Fil'' (Nić) sprawi, że będzie dla niego seansem spełnionym. Dla mnie, raczej, niespełnioną obietnicą.


Francja, 2024, 115'

Reż. Daniel Auteuil, Sce. Daniel Auteuil, Steven Mitz, Zdj. Jean-Francois Hensgens, Muz. Gaspar Claus, prod. Zazi Films, Zack Films, France 2 Cinema, wyst.: Daniel Auteuil, Grégory Gadebois, Sidse Babett Knudsen, Alice Belaidi, Florence Janas, Laurent Bozzi




0 Komentarz(e):

Prześlij komentarz