niedziela, 23 marca 2014

Definicja strachu: W paszczy szaleństwa - Uwierz w fikcję


W paszczy szaleństwa jest po części dziełem przełomowym. Jest obrazem, który zainspirował takich twórców, jak Sama Lake (Alan Wake), Jamesa Wan (Piła), Christophe Gans (Silent Hill). Czy nie zdarzyło się Wam, że chcielibyście stać się bohaterem powieści? Występować w pewnej historii, w której nie znacie scenariusza i jego zakończenia? Żeby poczuć dreszczyk emocji, przeżyć przygodę? Gorzej, gdy uświadamiamy sobie, że uczestniczymy w filmie, jak Jim Carrey w Truman Show. W szaleństwie odnaleźć spokój, czy to możliwe?

Główną postacią jest John Trent pracujący w firmie ubezpieczeniowej. Dostaje zlecenie znalezienia autora poczytnych, brukowych horrorów, Suttera Cane, słynniejszego od Stephena Kinga. John chcąc wpaść na jego trop czyta jego powieści, które mimo mizernej treści są wciągające. Podobno książki Cane'a powodują omamy, wprawiają w szaleństwo i obłęd. Czynią zaburzenia psychiczne i sprawiają, że fikcja zaciera się z rzeczywistością.


Zapalę papierosa zanim trafię do krwawej baśni.


Bez problemu łatwo zauważyć, czym się karmi nasz reżyser. Mitologia Cthulhu H. P. Lovercrafta pojawia się na obrazach, plakatach i okładkach książek. Halucynacje przypominają koszmar wyjęty z plastycznych kadrów Lyncha. To, co przeraża jest niewyjaśnione, tajemnicze i skryte w miasteczku, w którym dzieją się poranione i powykręcane sceny. 

Carpenter stosuje wszystkie techniki tego czym jest groza. Mamy kicz, obrzydliwe, obślizgłe potwory, które są jego wizytówką, sen przeplata się ze stanem świadomości, zmiany barwy, zabawa z przyzwyczajeniami widza, przewidywalne momenty nadal przerażają lub sprawiają niepokój. Jest okrucieństwo, gore, są pokrzywdzone twarze, powtarzanie scen z różnych perspektyw i przebiegu wydarzeń, które są niczym jak zmięta kartka po nieudanym pomyśle, by wtórnie nadać powieści sens i odpowiedni kierunek, w którym buduje się ścieżkę fabularną. Pisarze i scenarzyści potrafią ślęczeć nad sceną sporo czasu, łatwo potrafią zmienić obrót sprawy. Fikcja staje się coraz mniej fikcyjna i przepływa do wymiaru świata realnego.


Cthulhu opanowało sztukę!


Muzyka nie jest jakoś zapadająca w ucho. Jest prosta, każdy kawałek nagrany jest w jednym tempie, monofonicznie, ale buduje napięcie, podobnie jak klimat przez kamerę rejestrującą rozległe plansze w ekranie. Odpowiednia ostrość i symetria kadru pozwala na obserwowanie pięknych krajobrazów, flory. Idylliczny obrazek znika, jak mrok pokrywa przestrzeń.

Na szczęście film nie stosuje zbędnych scen o charakterze symbolicznym. Religijne motywy idealnie wpisują się w pisarski ton. Pisarze potrzebują wiernych czytelników, dlatego ten motyw mi się niesamowicie spodobał. Nie mam wątpliwości, co do tego, że to kawał dobrej roboty i niestety ostatni pozytywny seans u Carpentera, zanim popadł w impotencję twórczą i nastąpił u niego regres w tworzeniu nastrojowych horrorów.


Ja dopiję espresso, a ten z siekierą zaliczy headshota!


W paszczy szaleństwa to film o działaniu popkultury, która wpływa na nasze życie i postrzeganie fikcji, tam gdzie jej nie ma, czyli w rzeczywistości. Kto zatracił odróżnianie fikcji od prawdy? Twórcy, czy odbiorcy? Fikcja jest nam potrzebna, ale trzeba uważać, żeby nie popaść w odrealnienie, przecież nie jesteśmy na wizji, nikt nas nie obserwuje, nie jesteśmy czyimś wyobrażeniem, prawda?

Definicja strachu: W Paszczy szaleństwa online

2 Komentarz(e):

Radosław Macnar pisze...

Cześc tu sully_avatar z filmwebu .
Odwiedziłem twój blog z czystej ciekawości :p
nieźle

Chris pisze...

Chętnie zapraszam do regularnych odwiedzin :)

Staram się, żeby treść przyciągała :)

Prześlij komentarz