środa, 6 września 2017

Atak Tytanów - Tom 1 i 2



Przerzuciłem się na mangę, ale był to wybór bez głębszego namysłu. Japonofile nie mogą pominąć tamtejszego rynku czytelniczego, chociaż jest to gałąź ,,rakotwórcza'', gdzie ilość absurdalnych pomysłów idzie w parze z popkulturą i zachodnim sposobem myślenia. Manga nie jest priorytetem, jeśli chodzi o czytelnictwo w Polsce, aczkolwiek rynek zaczął się niebezpiecznie poszerzać, rozrastać do masywnych rozmiarów, a to oznacza, że dostajemy beznadziejne produkty wymieszane z perełkami, które szukamy w szeregach półkowych. Zachęcony popularnymi markami zdałem sobie sprawę, że nie przepadam za zbiorowym zachwytem - ,,Atak Tytanów'' jawi mi się jako twór dla młodzieży, jako lekkostrawna lektura, ale nie dla osób powyżej osiemnastego roku życia. Pozbawiona wykwintnego smaku i czegoś, co sprawia, że nie sypiasz po nocach przez rozmyślania o tym, co cię spotkało podczas czytania.

środa, 30 sierpnia 2017

Quiz filmowy (część piąta)


Stęskniłem się za układaniem pytań, dlatego wróciłem do quizu. Jeszcze przeziębienie sprawiło, że nie mogę spać po nocach i efekt mamy taki, że widzicie kolejną listę z pytaniami, które raz bawią ,,łatwizną'', inne mogą zaskoczyć lub zaimponować tematem (mam taką nadzieję). Forma nic się nie zmieniła. Przyszykujcie kartkę i długopis, bo punkty same się nie policzą. Jedyna rzecz, jaka uległa transformacji, to fakt, że dwa pytania wymagają podwójnej odpowiedzi (podwójnego przemyślenia). Nie zaglądajcie do solucji zanim nie odpowiecie na pytania (nie ładnie jest oszukiwać, ale to tylko zabawa, więc korzystacie na własną odpowiedzialność). 

sobota, 29 lipca 2017

Paczka ulubionych książek cz.1

Carlos Ruiz Zafón, czyli pisarz, którego doceniam. 

Podobnie, jak paczka ulubionych komiksów, ma odzwierciedlić mój stosunek do literatury. Przedstawiam artystów-pisarzy, którzy wpłynęli na to, co czytam, czym się zachwycam, po co biegnę do księgarni, czego szukam w literaturze lub kogo darzę sympatią. Od razu się przyznam, że nie jestem znawcą literatury (zawsze będę bliżej kina, nic na to nie poradzę). Potrafię czytać kilka dni z rzędu, ale pamiętam dni, kiedy nie czytałem od miesięcy, i biorąc do ręki powieść - czułem, jakbym uczył się od nowa poznawać świat wielkich możliwości. Literatura kształci, poważnie, to nie jest coś, co szkodzi, jak to bywa z kinem, gdy oglądasz paskudne filmy, po których masz wylew. Doceniam słowo pisane i je kocham na swój sposób. Nie muszę się zgadzać z krytykami, co jest dobrą, a złą literaturą, bo i tak piszę po swojemu oraz wyzywam, gdy coś mi się nie podoba, a ludzie się podniecają, jakby bez powodu. Z roku na rok robię się coraz bardziej ,,paskudny'', ale również jestem świadomy swoich ograniczeń czy wad, z którymi zacząłem się godzić. Paczka ulubionych książek nie jest czymś, co zmieni twoje życie lub nastawienie do literatury - po prostu wskażę drogę, co ja o tym myślę i co popieram. 

wtorek, 27 czerwca 2017

Żywe trupy - Tom 28


Mam wolne od pracy, choć nie palę się do pisania, a o ,,Żywych trupach'' wspominałem już kilkakrotnie na blogu - skończyłem czytać sto sześćdziesiąty ósmy zeszyt, co oznacza, że kolejny tom odhaczony i należałoby zapytać: czy seria idzie w dobrym kierunku? Czy warto wracać, kiedy ktoś porzucił lekturę z jakiś powodów? Czy Robert Kirkman ma coś do dodania? Wybrnął z impasu? Wiecie, uwielbiam tę serię i jestem z nią od początku do końca, choć nie wiem, kiedy ujrzę ,,the end''. Mam zastrzeżenia. Dużo rzeczy mi się nie podoba oraz zaczyna wkurzać ,,troska'' o postaci, których autor nie zabija ze względu na fanów, ponieważ wmówili sobie, że jeśli zginą ich ulubione charaktery, to przestaną czytać. Co to za ludzie, się pytam, którzy nie potrafią pogodzić się ze śmiercią fikcyjnej postaci? Czy oni myślą, że autor powinien słuchać krzykaczy, którzy nie potrafią uszanować twórczego zapisu? Jakim trzeba być desperatem, żeby rzucać czytanie z powodu jednej postaci? Czy nie jest to oznaka słabości? ,,Żywe trupy'' od początku były zapowiedzią apokalipsy: jak niekończąca się przygoda wśród trupów, gdzie ludzie giną łatwiej niż w cywilizowanym kraju. Czy to oznacza, że osobnicy rodzaju ludzkiego nie potrafią pogodzić się z prozą życia, gdzie śmierć zbiera krwawe żniwo?

niedziela, 11 czerwca 2017

Swobodnie o meczu Polska-Rumunia



Chciałem sobie o czymś napisać, to czemu nie wspomnieć o wczorajszym wyniku i grze polskiej reprezentacji na stadionie narodowym w Warszawie? Mecz mi się średnio podobał - od razu zaznaczę, że nie byłem ani zaskoczony ilością bramek, ani jakością wykonania stałych fragmentów gry czy taktyką wejściową Adama Nawałki. Zwycięstwo było łatwe z jednej, prostej przyczyny - nieskuteczności i lamienia na potęgę, jak by powiedziała (stwierdziła) młodzież. Będę szczery i nie obchodzi mnie, że kogoś obrażę. Rumuni to partacze, którzy nie wiedzą, co z piłką zrobić. Nic dziwnego, że nie osiągają sukcesów w kadrze. Nie strzelają goli (chyba, że po czyjejś pomyłce albo po rykoszecie). Walą na oślep i nie wiedzą, co to jest klepka czy chłodna głowa w sektorach pola karnego. Zachowują się jak zbłąkane dzieci bez opiekuna oczekujące na cud, że ktoś je uratuje. Gdyby nie pierwsze dwadzieścia minut spotkania pomyślałbym, że nie są przygotowali na spotkanie z piłkarzami z orzełkiem na piersi. Chyba, że mają gdzieś wyjazd do Rosji i im nie zależy na Mistrzostwach Świata. Ich sprawa. Wczoraj oglądałem popis indolencji rumuńskiej szkoły piłkarskiej - wykazując ignoranctwo oraz liczenie na boski cud z nieba. A ostatnie piętnaście minut to już granie na oślep i oczekiwanie na końcowy gwizdek.

czwartek, 8 czerwca 2017

Inspektor Akane Tsunemori - Tom 1


Reklamowany jako ,,japoński raport mniejszości'' - czuję się poniekąd zawiedziony. Byłem przygotowany na coś, co mną wstrząśnie i odciśnie niebagatelny wpływ, a dostałem rozrywkowe Sci-Fi, które nie zachęciło ani nie odrzuciło od spojrzenia na regał za drugim tomem. ,,Inspektorowi Akane Tsunemori'' brakuje przede wszystkim ciężaru gatunkowego Philipa K. Dicka, a jako współczesny Orwell nie sprawdza się na poziomie metafizycznym. To historia lekka, łatwa i przyjemna wbrew tematyce, po którą sięgnął autor. 

sobota, 27 maja 2017

Pomówmy o ,,Piratach'' i serialowej gorączce



Nie jestem fanem seriali, gdy ktoś pyta: dlaczego? Wskazuję na liczby. ,,Patrz, zobacz, ile to ma sezonów. Ile to ma odcinków, przecież będę to oglądał przez cały rok. Historia o wikingach? Wolę o nich poczytać niż siedzieć przed ekranem. Historia o seryjnym mordercy - świetnie, znów mam słuchać o zwyrodnialcach, których mam potąd. Spójrz, jaki to ma fandom. Jakie to jest długie.'' Nie jestem fanem, bo wiele seriali to tasiemce bez dna, które oszukują widza: przeciągają intrygę, otwierają setki wątków pobocznych, a później zostawiają człowieka z niczym - niczego nie wyjaśniając. Pal licho, że jak rzesza dyskutantów ma o czym rozmawiać, przynajmniej zagwozdka, ale przeważnie, to zwyczajne domysły i daremna nadzieja na odpowiedź. Najgorzej, kiedy masa ludzi siedzi przed telewizorami i na własne oczy widzi, że ich ulubiona seria pikuje w dół staczając się z wybornego serialu w przeciętniak, jakich wiele na rynku. Znajdź coś dla siebie, gdy w rok w rok przybywa kilkadziesiąt pozycji, przecież nawet nie mam szans obejrzeć pilota, a co dopiero dalej! Jak mam się odnaleźć, kiedy masa seriali wlecze się w nieskończoność? Skąd mam wiedzieć - czy drugi sezon nie będzie lepszy od pierwszego? No, ludzie, jak wybrać wartościowe rzeczy, a resztę porzucić w niebyt?