niedziela, 5 listopada 2017

A Ghost story - Baśniowy szlauch pamięciowy



Nonkonformistyczny anty-horror wpisany w dialektykę baśniowości - takimi słowami mógłbym rozpocząć gorącą recenzję, ale brzmi jak hasełko wymyślone na potrzeby plakatu czy marketingu internetowego, dlatego nie obrastając w skomplikowane frazy opowiem historię ducha, którego prześladują wspomnienia. Mamy rok, w którym dostaliśmy wysyp świeżego towaru, gdzie artyści wzięli się w garść i zaczęli eksperymentować z kinem grozy. Nie pogłębiają zapaści, nie są postmodernistyczną klasą wyrobniczą czy opuncją rozrywkową - nie koli stereotypizacją, zwalcza wady klasyki dodając nowy głos w świecie, gdzie horror stał się wrzeszczącą panią w tipsach. Autorzy zeszli głębiej i wyciągnęli z przerażających motywów z przeszłości najgłębszy, najczystszy ekstrakt: powodując ożywienie na rynku dla ludzi szukających mocnych wrażeń. Horror zyskuje na powadze. Stając się gatunkiem przewyższającym najszczersze intencje fantastów. Przeważają komentarze społeczne (Uciekaj!), religijne (Zło we mnie) czy na poziomie metafizyki (Under the Shadow). Ocknęli się. Za kamerą stanęli profesjonaliści, a nie leserzy, którzy uważają, że horror to ogłuszająca muzyka czy sceny z maniakalnymi pohukiwaniami z offu. Wygładzili ostre kanty przechodząc do subtelnej ofensywy - przestali krzyczeć, zaczęli pokazywać i nazywać. Wyszło na zdrowie. Ano wyszło.

czwartek, 2 listopada 2017

Gotham Central: Klauni i szaleńcy


Powracam do serii, którą omawiałem w paczce ulubionych komiksów. ,,Gotham Central'' skupia się na pracy w policji - w tytułowym mieście Gotham, gdzie przestępczość nie spada z roku na rok, lecz przybliża mieszkańców do zamykania się w domu z powodu szaleńców błąkających się po ulicy. Swoją drogą to zastanawiające, że lokatorzy nie wynieśli się z miejsca, gdzie napad na ludzi jest zjawiskiem powszechnym. Nie wiem jakim cudem ktoś chce żyć w takim otoczeniu. Miasto fikcyjne, ale na samą myśl czmychnąłbym, czym prędzej, do Metropolis - siedziby Supermana - tam przynajmniej widać słońce, a nie odwieczną ponurą noc, jak w gotyckim zamczysku. Rysownik dba o ,,wizerunek'' Gotham - zaśmiecone zaułki czy zbrukane krwią ściany są niczym innym, jak codziennością w mieście, gdzie czas się zatrzymał, a zmrokiem lata nietoperz szukający zbrodniarzy. Ciekawostką pozostaje fakt, że Batman pojawia się zdecydowanie rzadziej niż w ,,Na służbie'' (pierwszy tom cyklu ,,Gotham Central''). Jest nieobecny, zjawia się raptem kilka razy - jedna ręka wystarczy, by policzyć jego występy. Co sprawia, że jest legendą, jakimś mitem, stworzeniem wymyślonym przez media czy rozgłośnię radiową. Z drugiej strony - autorzy coraz mocniej potępiają działania Mrocznego Rycerza. 

niedziela, 1 października 2017

Cuphead - Szaleństwo kontrolowane



Spragniony klasycznych platformówek nie mogłem oprzeć się wizycie z postacią, która zamiast głowy ma filiżankę ze słomką, a design graficzny wzorowany jest na swingujących animacjach kartonowych z lat 20. czy 30. XX wieku. Nawiązując do stylistyki ,,Candyland'', z fabułą na poziomie ,,Małej Lulu'', ale bez wrażliwości ,,Kacpra - przyjaznego duszka''. No bo, jak często, w waszym życiu, zdarza się, że strzelacie z palca, a waszym obowiązkiem jest ratowanie dusz z cynicznych łap rogatego pana? Wcale? Nie przejmuj się - ,,Cuphead'' wynagrodzi niedoczekanie. Wyobraźcie sobie krainę, gdzie towarzyszą chciwe uśmiechy, w miejscu, gdzie wesołe stworzenia są fałszywe, bo pod maską rezolutności kryją zabójcze zamiary i chęć przyłożenia (przynajmniej nie z kija baseballowego). Gdzie reguły są przejrzyste, choć psychodelia się nasila i nie przepuszcza zdrowych symptomów. Witajcie w wesołym miasteczku na tabletkach psychotropowych. 

środa, 6 września 2017

Atak Tytanów - Tom 1 i 2



Przerzuciłem się na mangę, ale był to wybór bez głębszego namysłu. Japonofile nie mogą pominąć tamtejszego rynku czytelniczego, chociaż jest to gałąź ,,rakotwórcza'', gdzie ilość absurdalnych pomysłów idzie w parze z popkulturą i zachodnim sposobem myślenia. Manga nie jest priorytetem, jeśli chodzi o czytelnictwo w Polsce, aczkolwiek rynek zaczął się niebezpiecznie poszerzać, rozrastać do masywnych rozmiarów, a to oznacza, że dostajemy beznadziejne produkty wymieszane z perełkami, które szukamy w szeregach półkowych. Zachęcony popularnymi markami zdałem sobie sprawę, że nie przepadam za zbiorowym zachwytem - ,,Atak Tytanów'' jawi mi się jako twór dla młodzieży, jako lekkostrawna lektura, ale nie dla osób powyżej osiemnastego roku życia. Pozbawiona wykwintnego smaku i czegoś, co sprawia, że nie sypiasz po nocach przez rozmyślania o tym, co cię spotkało podczas czytania.

środa, 30 sierpnia 2017

Quiz filmowy (część piąta)


Stęskniłem się za układaniem pytań, dlatego wróciłem do quizu. Jeszcze przeziębienie sprawiło, że nie mogę spać po nocach i efekt mamy taki, że widzicie kolejną listę z pytaniami, które raz bawią ,,łatwizną'', inne mogą zaskoczyć lub zaimponować tematem (mam taką nadzieję). Forma nic się nie zmieniła. Przyszykujcie kartkę i długopis, bo punkty same się nie policzą. Jedyna rzecz, jaka uległa transformacji, to fakt, że dwa pytania wymagają podwójnej odpowiedzi (podwójnego przemyślenia). Nie zaglądajcie do solucji zanim nie odpowiecie na pytania (nie ładnie jest oszukiwać, ale to tylko zabawa, więc korzystacie na własną odpowiedzialność). 

sobota, 29 lipca 2017

Paczka ulubionych książek cz.1

Carlos Ruiz Zafón, czyli pisarz, którego doceniam. 

Podobnie, jak paczka ulubionych komiksów, ma odzwierciedlić mój stosunek do literatury. Przedstawiam artystów-pisarzy, którzy wpłynęli na to, co czytam, czym się zachwycam, po co biegnę do księgarni, czego szukam w literaturze lub kogo darzę sympatią. Od razu się przyznam, że nie jestem znawcą literatury (zawsze będę bliżej kina, nic na to nie poradzę). Potrafię czytać kilka dni z rzędu, ale pamiętam dni, kiedy nie czytałem od miesięcy, i biorąc do ręki powieść - czułem, jakbym uczył się od nowa poznawać świat wielkich możliwości. Literatura kształci, poważnie, to nie jest coś, co szkodzi, jak to bywa z kinem, gdy oglądasz paskudne filmy, po których masz wylew. Doceniam słowo pisane i je kocham na swój sposób. Nie muszę się zgadzać z krytykami, co jest dobrą, a złą literaturą, bo i tak piszę po swojemu oraz wyzywam, gdy coś mi się nie podoba, a ludzie się podniecają, jakby bez powodu. Z roku na rok robię się coraz bardziej ,,paskudny'', ale również jestem świadomy swoich ograniczeń czy wad, z którymi zacząłem się godzić. Paczka ulubionych książek nie jest czymś, co zmieni twoje życie lub nastawienie do literatury - po prostu wskażę drogę, co ja o tym myślę i co popieram. 

wtorek, 27 czerwca 2017

Żywe trupy - Tom 28


Mam wolne od pracy, choć nie palę się do pisania, a o ,,Żywych trupach'' wspominałem już kilkakrotnie na blogu - skończyłem czytać sto sześćdziesiąty ósmy zeszyt, co oznacza, że kolejny tom odhaczony i należałoby zapytać: czy seria idzie w dobrym kierunku? Czy warto wracać, kiedy ktoś porzucił lekturę z jakiś powodów? Czy Robert Kirkman ma coś do dodania? Wybrnął z impasu? Wiecie, uwielbiam tę serię i jestem z nią od początku do końca, choć nie wiem, kiedy ujrzę ,,the end''. Mam zastrzeżenia. Dużo rzeczy mi się nie podoba oraz zaczyna wkurzać ,,troska'' o postaci, których autor nie zabija ze względu na fanów, ponieważ wmówili sobie, że jeśli zginą ich ulubione charaktery, to przestaną czytać. Co to za ludzie, się pytam, którzy nie potrafią pogodzić się ze śmiercią fikcyjnej postaci? Czy oni myślą, że autor powinien słuchać krzykaczy, którzy nie potrafią uszanować twórczego zapisu? Jakim trzeba być desperatem, żeby rzucać czytanie z powodu jednej postaci? Czy nie jest to oznaka słabości? ,,Żywe trupy'' od początku były zapowiedzią apokalipsy: jak niekończąca się przygoda wśród trupów, gdzie ludzie giną łatwiej niż w cywilizowanym kraju. Czy to oznacza, że osobnicy rodzaju ludzkiego nie potrafią pogodzić się z prozą życia, gdzie śmierć zbiera krwawe żniwo?