sobota, 19 maja 2018

Paczka ulubionych książek cz. 2

Jorge Luis Borges, czyli pisarz kosmogoniczny.


Podobnie, jak paczka ulubionych komiksów, ma odzwierciedlić mój stosunek do literatury. Przedstawiam artystów-pisarzy, którzy wpłynęli na to, co czytam, czym się zachwycam, po co biegnę do księgarni, czego szukam w literaturze lub kogo darzę sympatią. Od razu się przyznam, że nie jestem znawcą literatury (zawsze będę bliżej kina, nic na to nie poradzę). Potrafię czytać kilka dni z rzędu, ale pamiętam dni, kiedy nie czytałem od miesięcy, i biorąc do ręki powieść - czułem, jakbym uczył się od nowa poznawać świat wielkich możliwości. Literatura kształci, poważnie, to nie jest coś, co szkodzi, jak to bywa z kinem, gdy oglądasz paskudne filmy, po których masz wylew. Doceniam słowo pisane i je kocham na swój sposób. Nie muszę się zgadzać z krytykami, co jest dobrą, a złą literaturą, bo i tak piszę po swojemu oraz wyzywam, gdy coś mi się nie podoba, a ludzie się podniecają, jakby bez powodu. Z roku na rok robię się coraz bardziej ,,paskudny'', ale również jestem świadomy swoich ograniczeń czy wad, z którymi zacząłem się godzić. Paczka ulubionych książek nie jest czymś, co zmieni twoje życie lub nastawienie do literatury - po prostu wskażę drogę, co ja o tym myślę i co popieram. 

czwartek, 8 marca 2018

Chwile wolności. Dziennik 1915-1941


Z okazji dnia kobiet postanowiłem, że poświęcę się osobistemu dziennikowi jednej z najzdolniejszych prozatorek XX wieku. Mowa o Virginii Woolf. W kręgach literackich znana z nieszablonowych powieści. Zerwała z konwencją realizmu umieszczając zwiewny poetyzm. W odstępach powszechności zjawiają się impresjonistyczne doznania, wytężone przez kruchy charakter londyńskiej modernizatorki. I choć Virginia Woolf kojarzona jest z ruchem feministycznym, a gdzieniegdzie stała się znakiem skrytej miłości lesbijskiej - dla mnie pozostaje kobietą cierpiącą, z zaburzeniami afektownymi, chorobą dwubiegunową, która, podobnie jak Rafał Wojaczek czy Ian Curtis - nie została pokonana przez tę zarazę umysłową, lecz poprzez nieznośność rzeczywistości popełniła samobójstwo. Ciągłe migreny i zawroty głowy, opisane przez autorkę, dobitnie wskazują na słaby organizm oraz wyniszczenie mentalne. Sam dziennik potrafi przekazać więcej o jej stanie psychicznym niż niejedna historia, w której odsłania bolesny wyraz twarzy i udręczoną duszę.

wtorek, 2 stycznia 2018

Najlepsze komiksy 2017 r. według Chrisa



Po raz pierwszy na łamach bloga poświęcam czas na subiektywną listę ulubionych, najlepszych komiksów 2017 r. Zważywszy, że z roku na rok coraz intensywniej sięgam po historie obrazkowe - jestem pewien, że to nie ostatnie zestawienie sumujące rok komiksowy (będziemy widzieć się w 2019 roku). Musicie wiedzieć o paru rzeczach. Po pierwsze: zrezygnowałem z umieszczania powieści, które znalazły się w paczce ulubionych komiksów (dlatego pomijam np. ,,Corto Maltese - Opowieść słonych wód''). Na starcie przestrzegam, iż nie myślałem, aby czytać serie, które znienawidziłem od pierwszych zeszytów, od pierwszego zajrzenia, jak ,,Saga'' czy ,,Chłopaki'' (wierzcie mi, mam swoje powody, żeby nienawidzić obie serie). Nie zamierzam czytać coś, co mnie nie interesuje (jak kucyki pony albo inne wymyślne dzieła popkultury). Większość historii o superbohaterach to płycizna, pulpa komiksowa oraz nic nie warta rozrywka, dlatego pomijam dziewięćdziesiąt pięć procent produkcji o trykociarzach. Jasne, zdarzają się perełki, ale z doświadczenia wynika, że są to miałkie propozycje, bez charyzmy i autorskiego sznytu. Na liście mogą pojawiać się opowieści, które zostały wznowione (jak ,,300'' Franka Millera), gdyż nie miałem okazji go dorwać przy pierwszej sposobności. Z licznymi seriami jestem na bieżąco, więc bez problemu mogły rywalizować z konkurencją. Postanowiłem, że nie będę dzielić listy na mangę (komiksy japońskie) i komiksy europejskie czy amerykańskie, ponieważ jest to jedno i to samo - opowiadają zamkniętą całość (jeśli są pojedynczym albumem), dzielą się na cykle (jeśli są wielotomowym dziełem). Zrezygnowałem z serii, które czytałem w przeszłości, jak ,,Blame'', dlatego nie pojawiło się na liście (a powinno!) czy ,,Y: Ostatni z mężczyzn''. Za rok pewnie zmienię tę zasadę.

niedziela, 3 grudnia 2017

Fajne losowanie dla Polski. Argentyna nie wyjdzie z grupy, a Senegal czarnym koniem turnieju? - Z humorkiem

Oficjalna futbolówka na MŚ 2018 w Rosji ;)

Ludziom bez poczucia humoru - mówimy STOP. Spokojnie, to tylko piłka nożna. Pamiętaj, jeśli chcesz się spinać - zacznij szukać problemów w prawdziwym świecie. 

niedziela, 5 listopada 2017

A Ghost story - Baśniowy szlauch pamięciowy



Nonkonformistyczny anty-horror wpisany w dialektykę baśniowości - takimi słowami mógłbym rozpocząć gorącą recenzję, ale brzmi jak hasełko wymyślone na potrzeby plakatu czy marketingu internetowego, dlatego nie obrastając w skomplikowane frazy opowiem historię ducha, którego prześladują wspomnienia. Mamy rok, w którym dostaliśmy wysyp świeżego towaru, gdzie artyści wzięli się w garść i zaczęli eksperymentować z kinem grozy. Nie pogłębiają zapaści, nie są postmodernistyczną klasą wyrobniczą czy opuncją rozrywkową - nie koli stereotypizacją, zwalcza wady klasyki dodając nowy głos w świecie, gdzie horror stał się wrzeszczącą panią w tipsach. Autorzy zeszli głębiej i wyciągnęli z przerażających motywów z przeszłości najgłębszy, najczystszy ekstrakt: powodując ożywienie na rynku dla ludzi szukających mocnych wrażeń. Horror zyskuje na powadze. Stając się gatunkiem przewyższającym najszczersze intencje fantastów. Przeważają komentarze społeczne (Uciekaj!), religijne (Zło we mnie) czy na poziomie metafizyki (Under the Shadow). Ocknęli się. Za kamerą stanęli profesjonaliści, a nie leserzy, którzy uważają, że horror to ogłuszająca muzyka czy sceny z maniakalnymi pohukiwaniami z offu. Wygładzili ostre kanty przechodząc do subtelnej ofensywy - przestali krzyczeć, zaczęli pokazywać i nazywać. Wyszło na zdrowie. Ano wyszło.

czwartek, 2 listopada 2017

Gotham Central: Klauni i szaleńcy


Powracam do serii, którą omawiałem w paczce ulubionych komiksów. ,,Gotham Central'' skupia się na pracy w policji - w tytułowym mieście Gotham, gdzie przestępczość nie spada z roku na rok, lecz przybliża mieszkańców do zamykania się w domu z powodu szaleńców błąkających się po ulicy. Swoją drogą to zastanawiające, że lokatorzy nie wynieśli się z miejsca, gdzie napad na ludzi jest zjawiskiem powszechnym. Nie wiem jakim cudem ktoś chce żyć w takim otoczeniu. Miasto fikcyjne, ale na samą myśl czmychnąłbym, czym prędzej, do Metropolis - siedziby Supermana - tam przynajmniej widać słońce, a nie odwieczną ponurą noc, jak w gotyckim zamczysku. Rysownik dba o ,,wizerunek'' Gotham - zaśmiecone zaułki czy zbrukane krwią ściany są niczym innym, jak codziennością w mieście, gdzie czas się zatrzymał, a zmrokiem lata nietoperz szukający zbrodniarzy. Ciekawostką pozostaje fakt, że Batman pojawia się zdecydowanie rzadziej niż w ,,Na służbie'' (pierwszy tom cyklu ,,Gotham Central''). Jest nieobecny, zjawia się raptem kilka razy - jedna ręka wystarczy, by policzyć jego występy. Co sprawia, że jest legendą, jakimś mitem, stworzeniem wymyślonym przez media czy rozgłośnię radiową. Z drugiej strony - autorzy coraz mocniej potępiają działania Mrocznego Rycerza. 

niedziela, 1 października 2017

Cuphead - Szaleństwo kontrolowane



Spragniony klasycznych platformówek nie mogłem oprzeć się wizycie z postacią, która zamiast głowy ma filiżankę ze słomką, a design graficzny wzorowany jest na swingujących animacjach kartonowych z lat 20. czy 30. XX wieku. Nawiązując do stylistyki ,,Candyland'', z fabułą na poziomie ,,Małej Lulu'', ale bez wrażliwości ,,Kacpra - przyjaznego duszka''. No bo, jak często, w waszym życiu, zdarza się, że strzelacie z palca, a waszym obowiązkiem jest ratowanie dusz z cynicznych łap rogatego pana? Wcale? Nie przejmuj się - ,,Cuphead'' wynagrodzi niedoczekanie. Wyobraźcie sobie krainę, gdzie towarzyszą chciwe uśmiechy, w miejscu, gdzie wesołe stworzenia są fałszywe, bo pod maską rezolutności kryją zabójcze zamiary i chęć przyłożenia (przynajmniej nie z kija baseballowego). Gdzie reguły są przejrzyste, choć psychodelia się nasila i nie przepuszcza zdrowych symptomów. Witajcie w wesołym miasteczku na tabletkach psychotropowych.