poniedziałek, 30 grudnia 2013

Najlepsze filmy 2013 roku




Tak się składa, że wiele zamieszczonych produkcji pochodzi z 2012 roku, ale biorąc pod uwagę, że u nas spóźnione premiery to norma, nie mogło ich zabraknąć. Nie licząc Światła wielkiego miasta - na wyświetlenie filmu Charlesa Chaplina czekaliśmy ponad 80 lat! To jakaś farsa. W rankingu nie uwzględnię chociażby Wilka z Wall Street (pojawi się na początku nowego roku)

Mam świadomość, że znajdą się tytuły, które mogłyby zagrozić mojej żelaznej osiemnastce, ale gdybym miał odrobić zaległości, ranking pojawiłby się w lutym - a nie chcę zwlekać z podsumowaniem roku.


Obecny rok był udany dla filmowców, krytyków, widzów i znawców kina. Nie zabrakło świetnych tytułów. Miałem okazję się rozweselić i śmiać do skurczy żołądka. Był czas na zastanowienie się nad ważkimi problemami, dylematami i miałem odwagę spojrzeć na katastrofy wywołane przez nieudolność ludzkich umysłów. Oglądałem tragedię powodujące samotność, rozpacz i tęsknotę, za tym czego już nie ma, co przeminęło.

Całkowicie pominąłem filmy w tonacji szarości, jak Frances Ha, Ida, Tabu. Zrezygnowałem z homoseksualnych wątków, poza Wielkim Liberace (Życie Adeli w dwóch rozdziałach, Płynące wieżowce). Odrzuciłem prace eksperymentalne (Tylko Bóg wybacza, Holy Motors)

W tym roku dominowały produkcje dotyczące męskich tematów (kobiety zazwyczaj są dodatkiem lub tłem dla samców). Nie zabrakło godziwej rozrywki i ambitnych twórców, którzy nie zawsze wywiązali się z umowy. Nie obyło się bez politycznych i ekonomicznych odniesień. Zdecydowanie bardziej przebojowy niż 2012 rok.


18. Obecność



Film, który może godnie mianować się horrorem. Nie brakuje niepokojących ujęć. Niepowtarzalny klimat, świetna scenografia, tuzin naukowej wiedzy i niewyobrażalnie przyzwoita inscenizacja zaskarbiła u mnie przychylność. Przyjemny straszak, który korzysta z utartych schematów (nawiedzony dom, klątwa) w bardzo przekonujący sposób.

  Moja recenzja filmu

Film online

17. Wiecznie żywy




Najbardziej przewrotna koncepcja roku! Wyobraź sobie, że jesteś dziewczyną, która traci chłopaka z powodu zombi, zajadającego się jego mózgiem i dowiadujesz się, że żywy trup potrafi mówić? Porusza się apatycznie, ale jest zdolny uchronić dziewczynę przed kolegami - zaraz, zaraz, zombi jest zdolny do uczuć i potrafi się odurzyć w pożywieniu?! 


  Ja to kupuję. Wiecznie żywy nie szczędzi gagów, nienachalny burleskowy humor nie stanowi zapaści w śmieszność. Twórca łatwo mógł dać się zaszufladkować, będąc spin - offem Zmierzchu. Tymczasem okazuje się, że film można traktować jak komentarz na temat tego, że apokalipsa już nastała. Ludzie żyją, lecz tylko teoretycznie. Są pozbawieni uczuć, otacza ich wszechogarniająca pustka, wiecznie żywi bełkoczą do siebie i innych - nie mają nic do powiedzenia. Są głodni i spragnieni życia - metafora zombi nabiera nowego znaczenia, ale liczy się to, że film próbuje nam wysłać sygnał o nadchodzącej nowej erze żywych trupów. Chcemy ich uczłowieczyć, pomóc im wyjść z apatii, sprawić, aby na powrót stanowili wspólnotę, a końcowa scena to potwierdza. Zaskoczenie roku.

Oglądając film skupcie się na ścieżce dźwiękowej. Czuć, że autor bawił się nie tylko koncepcją, filozofią martwych ludzi, ale także muzycznymi upodobaniami. Najbardziej nieromantyczny film roku. Zaproście na seans chłopaka lub dziewczynę zombi.

Wiecznie żywy w internecie

16. Grawitacja



Najlepszy film roku pod względem technicznym i wizualnym. Najlepiej oglądać na dużym ekranie z profesjonalnym udźwiękowieniem i w 3D - od Avatara nie było tak spektakularnych ujęć. Bez tej technologii straciłby wyrachowaną estetykę obrazu. Na małym ekranie już nie robi takiego wrażenia. Polecam wybrać się do IMAXU.

To jak współgra duet operator - reżyser wywołuje u mnie podziw. Sceny z udziałem Bullock, gdy patrzy, porusza się i chwyta za poręcze z perspektywy pierwszoosobowej, jak w grach wideo sprawia niezaprzeczalną radość. Co do historii, mamy dwójkę astronautów, którzy zostają prawie zniszczeni przez nadlatujące szczątki satelity i oboje próbują przetrwać zderzenie ze światem, gdzie panuje niezwłoczna cisza. Mnie nie porwała, ale osamotnienie na orbicie, próżnia kosmiczna pochłaniająca nas bezduszną atmosferą - tego nie zapomnę. Oskar należy się za efekty specjalne. Zbyt przeceniany, scenariusz nie chwyta za serce, daleko mu do najlepszych filmów należących do kanonu fantastyki.
Houston, mamy problem. Kosmos mnie przeraża!

Naukowa recenzja

Chris w Kosmosie: Grawitacja

15. Taka piękna katastrofa



Zaczyna się niepozornie. Film, który lubi wywracać gatunek o 180 stopni. Myślimy, że mamy do czynienia z obyczajówką, kinem gadanym, ale sielanka ustępuje pięknej tragedii o zabarwieniu ironicznym. Nie zdradzając niespodzianki reżyser unika zabawiania widza wprost. Są żarty, które można wyłapać między słowami i pomiędzy kadrami. Zmiany ujęcia przybliżają nam istotę postnowoczesnej katastrofy, która powoduje, że prawdziwy terror wcale nie musi być przerażający. Totalny średniak ze scenami tak zabawnymi, że pokładamy wiarę w to, by częściej autorzy infantylizowali koszmar. 

Czarny humor, przekładaniec charakterów. Zakończenie filmu może rozczarować, ale absurd wynikający z finalnej sceny przypomniał mi, jakimi dziećmi są dorośli, bawiąc się, jak młodzi.

Katastrofa na blogu

14. Panaceum lub inaczej Skutki uboczne (Side effects)



Polecam głównie z powodu poruszanej tematyki. Przebieg wydarzeń kręci się w okół leków, lekarzy i pacjentów. Film porwał mnie od drugiej połowy, gdzie dramat przemienia się w kryminał (nie zatracając drastycyzmu). Jesteśmy ciekawi, jak sprawa z morderstwem wpłynie na życie osobiste terapeuty i jego pacjentki. Kino, które prowokuje nas do myślenia. Na ile prawdą jest to, że wyzdrowiejemy po otrzymaniu konkretnych substancji chemicznych? Co powoduje, że uważają nas za chorych, czy przepisywanie prozaku załatwi nam bilet do normalności? Czy w dzisiejszych czasach, gdy czujesz się smutny, trzeba faszerować się koncernowymi środkami?

Brutalna prawda o pigułkach wychodzi na jaw. Jednocześnie krytyka specjalistów od przepisywania farmaceutycznych receptur na szczęście. Zastanawia nas, czy choroba zwalnia z odpowiedzialności za niepoprawne uczynki? Mocne kino.

Weź środki od Chrisa oglądając Panaceum

13. Drogówka



Czego tu nie ma? Mamy montaż równoległy, przepuszczanie retrospekcji, kręcenie scen z telefonu, liczne cięcia, zmiany planu. I jak to u Smarzowskiego kino przyprawione wódą, sypanie wulgaryzmów na umór, towarzystwo bez ogłady, kryminalne dochodzenie, dym papierosowy. W eterze dochodzą słuchy o korupcji i społecznym bałaganie - co podkreśla obraz kręcony bezpośrednio z ręki, który szamocze się i skacze po polskich osiedlach.


Niby ważny film, ale brakuje mu ciągłości fabularnej, jak w przewspaniałym Domie złym. Za dużo one linerów sypiących się z ust ordynarnych postaci. Nie ma wyważenia gatunkowego, jak w Weselu. Kobiety zupełnie straciły swój status - są ozdobą, erotycznym narzędziem w rękach mężczyzn. A mimo to cieszę się, że mamy tylu uzdolnionych aktorów, jak Dziędziel, Topa czy Jakubik - występujących nieprzerwanie u tego reżysera. Policjanci nie stanowią prawa - łamią je dla zysku i własnych korzyści. Równie kłamliwi, co politycy w nadawanych wiadomościach.

Drogówka pilnuje filmu w sieci

12. Najlepsze - najgorsze wakacje



Komediodramat z naciskiem na dobrą zabawę. Dorastanie to okrutny proces, zwłaszcza, gdy jest się nieśmiałym chłopcem, który nie może pogodzić się z nowym chłopakiem matki. Chłopcy interesują się i zachwycają dziewczynami, i na odwrót. Co jednak, jeśli jest się przeciętnym nastolatkiem o minie mówiącej, że jestem nieszczęśliwy? Szuka się sposobu ucieczki od smutku, niewłaściwego towarzystwa i braku zajęć.

Ciepła produkcja z banalnym przesłaniem, ale ogląda się cudownie. Tęsknicie za latem, mając dosyć skrywania ciała za ubraniem? Zaglądaj koniecznie. Ciężko jest trafić na tak udaną komedię pod płaszczykiem dramy. Wymarzone wakacje? Sami musicie się przekonać.

To najgorsze, czy najlepsze wakacje? Zdecydujcie się!

11. Don Jon



Największa niespodzianka roku! ,,Moje ciało, moja chata, moja bryka, moja rodzina, mój kościół, moi kumple, moje dziewczyny, moje pornosy'' - tak definiuje swoje życie Jon, który najwyraźniej wyrasta na współczesnego Don Juana. Nie interesuje go stały związek, praca lub studia. Z kumplami wystawiają oceny na temat wyglądu urodziwych entuzjastek klubów. Do czasu, gdy trafia się dziesiątka, Don poznaje Scarlett Johansson w czerwonym wdzianku. 

Bawi mnie to, że ten film jest tak luźny i spontaniczny pomimo kontrowersyjnej otoczki fabularnej. Nie sili się na nośne udramatowienie tematu, jakie to wyniszczające, jak masturbacja i wideo pornograficzne rujnują i nie uszczęśliwiają. Naturalnie, nie jest to jednak bucowaty i niedojrzały American Pie. Traktuje widza bardziej z szacunkiem i powagą niż nam się wydaje. Jest taki moment w filmie, który daje nam do zrozumienia, że Jon nie pojmuje, czym jest seks. Dochodzi do wątków obyczajowych, ale nie psują one lekkiej atmosfery. 

Jest morał, są konsekwencje, sekwencje, które mącą w głowie (Don liczy, ile to razy ogląda porno, odmawiając Zdrowaśki po spowiedzi na siłowni). Najlepszy debiut roku! Dla mnie bomba! 

Poznaj Don Jona 

10. Lot



 Na uwagę zasługuje Denzel Washington, który powoduje, że wszelkie sceny z innym udziałem aktorów blakną, nie dorównują jego występie. Film opowiada o tym, jak zawodowy pilot tracąc kontrolę nad samolotem, dzięki swoim nieprzeciętnym zdolnościom i ,,trzeźwością'' umysłu ratuje ludzi przed masowym pogrzebem - ale bez ofiar nie powstałaby tak interesująca historia.

Muszę przyznać, że oglądając segment wypadku, to, co wyprawia pilot z samolotem, manewrując nim przed rozbiciem - jestem zgodny stwierdzić, że to przejdzie do historii kina i zostanie obiektem kultu przez rzeszę maniaków oraz geeków filmowych. Pomińmy jednak profesję Williama (tak ma na imię główna postać), bo nie jest to obraz o lataniu, lecz o nałogu alkoholowym. Tak, nasz zawodowiec pije na potęgę. Upiera się, że nie jest chory, ale jako widzowie sami wiemy, że jest uzależniony. Poza tym lubi zażywać prochy i oto mamy przykład człowieka, który mając pozycję społeczną, uznanie za zasługi dla kraju i niebywałą inteligencję stacza się na dno i jest niczym, jak upadek samolotu. Cała prawda o nim zostaje wykryta przez katastrofę lotniczą.

To film o tym, że kimkolwiek byśmy nie byli, możemy wpaść w nałóg, niszcząc życie rodzinne, okłamując bliskich, a zwłaszcza samego siebie. Nieco przydługi, ale Zemeckis zasponsorował widzu błyskotliwe dialogi i nieodłączną symbolikę.



09. Uciekinier



Najkrócej pisząc - film o męskiej przyjaźni. Chciałbym jednak przybliżyć Wam fabułę. Młodzi chłopcy na wyspie odkrywają łódź na drzewie (kosmici atakują?). Odnajdują rozbitka. Starszego od nich o imieniu Mud. Z początku nieprzychylni do nieznajomego postanawiają mu pomóc przed spotkaniem z gościem i wyjeździe z wyspy. 

Uciekinier szczyci się piękną lekcją na temat miłości do kobiety, która ta po zweryfikowaniu nie zawsze okazuje się doskonała, jak planowaliśmy, marzyliśmy lub postrzegaliśmy. Nie jest to film, który jakoś(ć) wybija się z listy. Doceniam go za prześliczne plenery, nawiązania do Robinsona Crusoe i kina przygodowego jako takiego. Można się czepiać, że ten film nic odkrywczego nie wnosi i jest rozwleczony o kilkanaście minut za dużo, ale sprawdza się jako produkcja na błogi odpoczynek. Aż tak schematyczny nie jest. Bez rewelacji, ale z klasą dawnych przebojów.

 
08. Koneser



Pierwszy z dwóch filmów poruszający się w sferze malarstwa (ten czerpie więcej z obrazów wystawionych na aukcję, jej wartością i znaczeniem). W głównej roli obsadzono Geoffrey Rush'a, samotnika i kolekcjonera cennych dobytków. Unikając przy tym dotyku bez założonych rękawiczek. Wkrótce poznaje nie mniej zwariowaną kobietę. Skrywającą się w domu, w zamknięciu, otoczona przepychem i luksusowym dobytkiem. Razem planują dobić targu - jednak szereg komplikacji spowoduje, że cała sprawa wyjdzie poza finansowe korzyści.

Koneser, to film, który igra z widzem, mami go pięknymi zdjęciami, wyczuciem, delikatnością tematu i sprzyja wysublimowanym gustom i oczekiwaniom. Szkoda tylko, że intryga zostaje zepsuta na zasadzie ,,o jedno słowo za dużo''. Przez co Koneser cierpi na to, co Wyspa tajemnic Martina Scorsese. Domyślamy się tego, o co tu naprawdę chodzi i kto kogo okłamuje.

Wyjątkowe doznanie. Wciągające i fantastycznie zagrane. Dopracowany i plastyczny w wykonaniu. Warto się zainteresować sztuką malarską, chociaż na potrzeby tego filmu.

Koneser filmowy? Oglądaj!

07. Królowie lata



Manifest buntu. To opowieść o tym, jak z dzieciaków rodzą się mężczyźni. Bez żadnych głupawych dowcipów, nie potrzebnych wtrąceń. Przyszedł czas, by się usamodzielnić, odcinając od rodziny. Ucząc się jednocześnie szkoły przetrwania (nikt o ciebie nie zadba lepiej niż tym sam). Nastoletni bunt można wykorzystać w kiepski i nonsensowny sposób, ale nie ci, którzy dorosłość traktują jak najbardziej poważnie - nie unikając przy tym przyjemności, które są z nim związane. Można zapalić cygaro, zapuścić wąsa, upolować królika. To nie jest Wszystko za życie, by uciekać w samotnię. Chłopcy trzymają się razem i wspólnymi siłami gospodarują własną zdobycz, dzieląc się z nią z przyjaciółmi. Przyjaźń jest dla nich najcenniejsza i bez niej mogliby się pozabijać.

Uroczy i sympatyczny film, który uczy młodych pyszałków, że bunt i wybryk młodzieńczy nie jest niczym złym, jeśli ma się ku temu odpowiednie podstawy. Pouczający w niewielkim stopniu, ale humor nas nie opuszcza ani na jotę.

Bunt Chrisa: Film Królowie lata

06. Trans



Wielopiętrowa intryga, eugeniczno - hipnotyzerskie zagrywki, towarzyszące nam deja vu podczas powtarzających się scen powoduje, że mamy do czynienia z najbardziej inteligentnym i przewrotnym scenariuszem ostatnich lat. Bardziej pogmatwany niż Incepcja, lecz łatwiejszy w odbiorze i do przeanalizowania niż Wynalazek (co właściwie jest na plus, ale seans do wielokrotnego użytku, potrzeba co najmniej dwóch posiedzeń).

Przez moment myślałem, że będę miał do czynienia o tym, jak skradziono obraz i zechcą się za nim uganiać, ale nagły zwrot scenopisu sprawi, że jest to bardziej wielowątkowa interpretacja o manipulacji umysłem, poziomem snów, jak u Kubricka. Jeśli jesteśmy podatni na sugestię, z całą pewnością zaczniecie wierzyć w to, co dzieje się na ekranie, ale nie dajcie się zwieść! Techniki wprowadzające w trans i wyparcie podświadomych instynktów wprowadzają w błąd, ale to dobrze! Dawno mój umysł się tak nie nagimnastykował. 

Polecam oglądać w skupieniu i całkowitym wyciszeniu. Zamknijcie drzwi, wyłączcie telefony, nie zapraszajcie znajomych - zepsujecie sobie grę, w której stawką jest obraz warty miliony.

Zapadnij w sen: Chris poleca Trans

05. Labirynt



Najlepszy thriller roku? Nie wątpię, ale film trudny do sklasyfikowania. Nie chciałbym go zaszufladkować. Tempo jest niespieszne (dwie i pół godziny przed ekranem), zawężony krąg podejrzanych, a tajemnice skrywane przed świadomością publiczną nie wiele wnoszą i mylą tropy policjanta, który postanowił zająć się sprawą dwóch zaginionych lub uprowadzonych dzieci. 

Pierwsze podejrzenia padają na skrzywdzonego przez los młodzieńca, ale gdy nie ma bezpośrednich dowodów, to wiemy, że nie pozostanie zamknięty w areszcie. Twórca jednak kopie nas po twarzy i nie zamierza przerwać zastoju akcji. Długo biłem się z myślami, kto za tym stoi, czy znajdą się dzieci. Niezwykłe zniknięcie - to powód, dla którego trzyma się nas w przypuszczeniach, w niewiedzy, niedopowiedzeniach. Będąc zaplątani w sieć, nie wyjaśniając nam wszystkiego w chwili odkrycia nowych poszlak.

Co łączy sprawy, które tak nieodparcie zostają wyjawione właśnie teraz, a nie wcześniej? Zupełnie nie mając zastosowania w dochodzeniu zaginionych? Reżyser podrzuca nam wskazówki, to my decydujemy po czyjej stronie staniemy. Hugh Jackman dostał wyśmienitą rolę i gra jak nigdy dotąd - to jego najlepsza kreacja w historii! Jake Gyllenhaal w roli śledczego nie mniej charyzmatyczny. Senny klimat małomiasteczkowego zabudowania, plątanina odkryć i niejednoznaczne zakończenie czyni z tego filmu ważny komentarz społeczny, który w tym roku powtarza się wielokrotnie.

Poczuj się jak w labiryncie

04. Django



Tarantino w najwyższej formie! Karykaturalne postacie, zabawa z kinem i przyzwyczajeniami widza. Nawiązuje do Sergia Leone, Sergio Corbucci'ego, Sama Peckinpaha. Czarny osobnik wkracza na terytorium białych i robi zadymę?! Django jako były niewolnik potrafi myśleć i rozumować. 

Trochę powagi, szczypta humoru, dewastacja stereotypów i ekranowych wzorców. Tarantino pozostaje wierny dogmacie, że najlepsze kino, to takie, które czerpie się ze schematów, w tym przypadku, niemal martwego gatunku, przeszmuglując je na własny użytek. Doprawiając go rozmowami i uszczypliwymi uwagami między bohaterami.

Dawno się tak dobrze nie bawiłem. Świetnie skrojone dzieło, które zakładam, że trwałoby dłużej, gdyby nie ograniczenia czasowe, narzucone przez dystrybutora. Ten facet kocha kino, wciąż pozostał młodym duchem, ale widać, że jak chce, to potrafi przerzucić i przetransportować ciekawe spostrzeżenia. Zbyt politycznie poprawny, ale przyczepiam się o cokolwiek. Bo jak to? Film bez wad? To by było arcydzieło!

Django: Film online

03. Wyścig




Nie trzeba być miłośnikiem motoryzacji i fanem Formuły 1, aby cieszyć się nim podczas seansu. Bo od samych wyścigów na torach, jest ważniejsze sportretowanie Nikiego Laudy i Jamesa Hunta. Reżyser przybliża nam o ich rywalizacji od początku kariery sportowej, nawet, gdy jeszcze nie występowali w pierwszej lidze. Wiele ich łączy i tyle samo dzieli. Niki minimalizuje ryzyko, myśli o własnym bezpieczeństwie i nie szafuje zdrowiem. A James to taki niepoukładany szaleniec. Nie stroniący od alkoholu i folgowania w łóżku z kobietami. Adrenalina pobudzała go do życia. Razem z Nikim dopełniają się. Walczą ze sobą o szczytowe osiągnięcie w karierze. Pomimo zaczepek i dogryzania sobie przed wyścigiem, potrafią porozmawiać, jak najlepsi kumple. Ostatnia rozmowa jest małym majstersztykiem poparta świetnym aktorstwem Chrisa Hemswortha i jeszcze lepszym Danielem Bruhlem.

Każda scena z udziałem jazdy na torze, jest poezją dla uszy, gdy słyszymy, jak silniki pompują emocje i wydech rozgrzewa do czerwoności. Bardzo dobrze zrealizowane, momentami udokumentowane filmami archiwalnymi, ciężko mi będzie znaleźć osobę, która nie doceni tego elementu do właściwej treści. 

W tym roku wysoko cenię historie biograficzne i Wyścig należy do czołówki moich ulubionych pozycji związanych ze światem sportu. Dwie wielkie osobowości, które chciałbym osobiście poznać.

Przyciśnij guzik i obejrzyj Wyścig

02. Kapitan Philips




Podobnie jak w Wyścigu, najważniejszym elementem jest rywalizacja - potyczka słowna między kapitanem statku, a dowódcą morskich piratów. Nie będę na jego temat się rozwodzić, gdyż moje odczucia mogę Wam przybliżyć za pomocą recenzji, która pojawiła się na blogu. Historia o współczesnym konflikcie między Amerykanami a Somalijczykami. Trzyma w napięciu. Tom Hanks w szczytowej formie. Na pewno będzie się ubiegać o Oskara.

Byłem w kinie i na temat filmu się wypowiedziałem

Kapitan Philips płynie z Chrisem

01. Polowanie




Najważniejszy film roku! Vinterberg omawia modny temat. Lucas, nauczyciel przedszkola zostaje posądzony przez swoją podopieczną za pedofila. Wstrząsający i nobilitujący do jednego z najlepszych filmów obecnej dekady (pospieszny werdykt, ale trudno się z tym nie zgodzić?) Absolutnie genialny. Nie spodziewałem się, że wywoła u mnie tyle emocji - od współczucia po złość i niechęć do poszczególnych postaci. 

Wymowny i niewiarygodnie szczery. Surowy w formie. Skandynawie wiedzą, jak uderzać w ludzkie uczucia. I każą nam się przypatrywać, jak jeden niewinny wybryk kończy się utratą szacunku, poparcia ze strony bliskich mu osób. Stając się wyrzutkiem lokalnej społeczności. Wstrząs jaki wywołał w moim domu po jego ukończeniu towarzyszy mi do dnia dzisiejszego - przerażający obraz ludzkiej obłudy, nienawiści, niesprawiedliwości. Doskonała rola Madsa Mikkelsena i uderzająca puenta w zwieńczającej scenie wywołuje odruch niedowierzania. Dla mnie film roku! Pozycja obowiązkowa!

Film roku: Polowanie

Inne projekcje, które nie wymieniłem, a kandydowały w plebiscycie na Najlepsze filmy 2013 roku:

Elizjum, Iluzja, Kamerdyner, Kick-Ass 2, Kwartet, Martwe zło, Millerowie, Niepamięć, Pacific Rim, Przed północą, Porachunki, Poradnik pozytywnego myślenia, Ralph demolka, Strażnicy marzeń, W ciemność. Star Trek, Wielki Liberace, Zambezia, Żądza bankiera






9 Komentarz(e):

Joanna S. pisze...

Widziałam tylko Obecność i Drogówkę. Ale ja mało filmów oglądam w sumie. Aczkolwiek kilka z tej listy bardzo mnie zainteresowało :)

Chris pisze...

No to super, że się zainteresowałaś :) Warto zajrzeć, ja staram się oglądać, jak największą ilość filmów, ale przeraża mnie to, że muszę grzebać w sieci za perełkami.

Poza tym nie oglądałem chociażby ,,Blue Jasmine'' Allena, czy ,,Przeszłość'' Asghara Farhadi, który podobno jest następcą Kieślowskiego! (nieźli są ci spece od marketingu). Zakładam, że oba wspomniane filmy mogłyby zagrozić mojej osiemnastce :D

Joanna S. pisze...

Ja jednak wolę książki i jak już mam wolną chwilę to czytam. Ewentualnie oglądam seriale. Ale z moją koleżanką to mógłbyś pewnie godziny przegadać, ona to prawdziwa pasjonatka w kwestii filmów :)

Chris pisze...

Dlatego pewnie czujesz się rozczarowana, że częściej nie piszę o książkach :)

Adam Kwiatkowski z kinodladwojga.pl pisze...

Przyznaję, że ciekawa lista. Jeszcze nie wszystkie filmy z listy miałem okazję obejrzeć. Dlatego poniżej moja osobista lista top 10.

10 Hobbit: Pustkowie Smauga
9 Millerowie
8 Czas na miłość
7 Kraina lodu
6 W ciemność. Star Trek
5 Przed północą
4 Polowanie
3 Niepamięć
2 Drogówka
1 Labirynt

Bardzo sympatyczny blog. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kinodladwojga.pl

Mitonga03 pisze...

Chris, Ty to zawsze mnie zaskakujesz.

Moja lista tego roku:

10.Iron Man 3
9.Nędznicy
8.Poradnik pozytywnego myślenia (to dzięki Tb poznałem ten film)
7.Szybcy i wściekli 6
6.W ciemności.Star Trek (jak kolega wyżej)
5.Igrzyska śmierci 2
4.Drogówka
3.Hobbit: Pustkowie Smauga
2.Gra Endera
1.Wyścig

Joanna S. pisze...

Nie no, dlaczego :) Z książkami jestem jako księgarz na bieżąco, a tak to chociaż zawsze jakiś ciekawy film wypatrzę :)

Chris pisze...

Adam Kwiatkowski i Mitonga03 dziękuję za listę. To tylko utwierdza moje spostrzeżenia, że mamy różny gust i czego innego oczekujemy od kina.

A jakie macie zdanie na temat tego, co Was najbardziej zaskoczyło w tym roku, co rozczarowało, a z czym nie zgadzacie się z listą, co Was odrzuciło i patrzycie na mnie z niedowierzaniem? :)

Joanna S - To fakt, przynajmniej wiesz, co w trawie piszczy. Powiem tak, dla tych, co interesują się kinem był to rok niemałych wrażeń. Jeśli ktoś chciał, to się pośmiał. Ktoś chciał, żeby go trzymano w niewiedzy? Nie ma problemu. Wystarczy polecić mu ,,Labirynt'' lub ,,Trans''. Marzyliście o kinie, które było przegadane, ale stanowiło kawał mądrego kina? Wysłano delikwenta na ,,Przed północą'', ,,Żądza bankiera''.

2013 rok był świetny, 2014 zapowiada się nie mniej interesujący.

Wszyscy, którzy zainteresowali się moją listą serdecznie pozdrawiam.

Szczęśliwego Nowego Roku! Piję za Wasze zdrowie :)

Joanna S. pisze...

Ano, zawsze sobie coś u Ciebie wypatrzę :)

Prześlij komentarz