piątek, 23 maja 2014

Arcydzieła kinematografii: Nakarmić kruki - Karm kruki, a one wydziobią ci oczy



Nie znam dobrze filmografii Carlosa Saury, ale gdybym miał stawiać na film, który wyrył mi dziurę w głowie i wygrawerował na niej przerażenie, to bezsprzecznie rzucam wzrok na Nakarmić kruki.


W madryckiej wilii mieszkają trzy małe dziewczynki w różnym wieku, sparaliżowana babka przykuta do wózka i staropanieńska ciotka opiekująca się dziećmi. Główna bohaterka, Any, pojawia się na ekranie w dwóch płaszczyznach - jako 9 letnia dziewczynka oskarżającego ojca o śmierć matki - i jako dorosła kobieta, które źle wspomina dzieciństwo. Od najmłodszych lat przeżywała piekło i niezrozumienie, na czym polegają przeciwności losu oraz to, z jakiej tkaniny utkany jest świat domorosłych ,,szkodników''.

Fabuła skupia się na wewnętrznych uczuciach Any w stosunku do bezdusznego świata wypływającego z zewnątrz. Z jej twarzy ciężko jest cokolwiek wyczytać. Swój głęboki, rozpostarty ból kryje w czeluściach serca - w samym przedsionku. Nielicznie płacze nad tym, co stało się z jej matką. Jako dziewczynka nie potrafi zapomnieć o przeszłości, jest za młoda, żeby pogodzić się z niesprawiedliwą stratą. Umysł podczas snu dręczy ją wspomnieniami o pięknej kobiecie, która ją urodziła. Próbuje znaleźć zastępstwo u ciotki. Ona jednak jest zbyt zgorzkniała i wyczulona na nieznajomość wyobraźni dzieci. Przez co też - nie potrafi zrozumieć, ani dziecięcych zabaw, ani podejmowania trudnych tematów przez Any, gdyż nie pojmuje, że utraciła niewinność zanim nastąpiło dojrzewanie. Dziewczynka szuka pocieszenia w urojeniach, marzeniach i ,,czarach''.




To synestezja obrazu i muzyki. Wszystko się tak pięknie łączy. Fotografie przypominające przeszłość i bliskich, których nie ma już z nimi. Hiszpańska ścieżka dźwiękowa, która rozrywa serce. Wyrywając widzowi zdolność do samokontroli. Film nie jest tak naszpikowany symbolizmem, jak dzieła Tarkowskiego, ale warto poznać ich genezę. Film nie spodoba się osobom, którzy przyzwyczaili się do szybko następujących po sobie scen. Obraz jest niespieszny, nie grzęźnie w lukach scenopisarskich. Jest fantasmagorią i duchowym przeżyciem. Na swój sposób eteryczny, trafia tam, gdzie świat niematerialny nie ma dostępu. A piosenka Janette - por que te vas (piosenka poniżej) na długo pozostaje w impulsie neurologicznym. 




To bardzo depresyjny, przytłaczający obraz samotności małej dziewczynki, która przedwcześnie poznała gorycz życia dorosłych. Śmierć panoszy się na każdym kroku. A wyblakłe fotografie są dotkliwą pamiątką czasów, gdy społeczność toczyła zażarty bój o dominację. Opisy psychologiczne dopadają czułe miejsca, a Carlos Saura udowodnił, że był w szczytowej formie.

Film jest generyczny, pozostawia widza z jego doświadczeniem i wrażliwością na trudności dziecka uwikłanego w świecie dorosłych, którzy tworzą inną rzeczywistość. Uniwersalne kino. Dojrzała historia o małej dziewczynce, która na zawsze została napiętnowana okrucieństwem wojny introspektywnej.



Wielkie kino z Chrisem: Nakarmić kruki

0 Komentarz(e):

Prześlij komentarz