środa, 16 października 2013

Karol May ,,Upiór z Llano Estacado'' - Pole wypalikowane


W końcu trafiłem na lekturę, która nie stała się dla mnie obciążającym doświadczeniem. Trafiłem na pisarza, który na pewno znany jest wielu czytelnikom, dlatego też nie będę przymierzał się o jego dokonaniach dla młodych umysłów. W każdym razie bądźcie czujni, bo zapowiada się, że to przedsmak przed ciekawszymi i bardziej wymagającymi książkami, w których nie omieszkam wydać własnej opinii. Będę miał o czym pisać, a teraz powróćmy do niemieckiego westernu. 


Karol May wtrąca do swojej powieści język hebrajski, niemiecki, hiszpański w usta przeróżnych postaci. Są one tłumaczone, przytoczone zaraz na polski po mowie w oryginalnym języku. Jak to na Dzikim Zachodzie bywa, konie wpadają w cwał, a westmani starają się utrzymać w ryzach swoje pupy na siodle. 

Mamy do czynienia z mieszanką ras. Są blade twarze (potocznie biali), Indianie (dzielący się na Komanczów i Apaczów). Nie są w pokojowym nastroju nastawionym do siebie, nie zakopali toporu wojennego. Trafią się meksykanie i osobnicy o ciemnej karnacji. Nie jest to ,,Django'' (wersja z 2012 roku), więc nie oczekujcie, że murzyn zagra główna rolę. Chociaż, jako niewolników nie można ich nazwać. Pojawiają się jego (autora) najbardziej znani protagoniści, jak wódz Apaczów - Winnetou, i jego przyjaciel o białej skórze - Old Shatterhand. 

May posiada odpowiedni warsztat literacki, z dość osobliwym językiem. Czyta się lekko, bez zatrzymania, kłusujemy po kartkach z wielką przyjemnością. Mnóstwo dialogów i opisów związanych z końmi, wyglądem oprychów i wiernych kompanów towarzyszących czytelnikowi, wierzeniami i ciekawostkami związanymi z pustynią. Z początku byłem pewien, że będzie to historia o poszukiwaniu diamentów, o ich kupnie, a potem stało się to, że upiór był na ustach niemal każdego. Kto wyruszy w rejon Llano Estacado, temu biada, ale czy wioskowy postrach jest aż tak przerażający? Ja Wam tego nie powiem, sami sięgnijcie po książkę.

Trochę dziś w oczy kole, gdy westmani potrafią migiem zaufać nieznajomym. Gdy ci, spotkani po drodze, jak opowiedzą piękną bajeczkę, że znają okoliczne tereny i niebezpieczeństwa w nich czyhające, są ,,kupieni''. Wystarczy, że ktoś powiadomi o tym, jak jakaś osoba, do której zmierzają towarzysze, jest fałszywa, oznaczają ją blagą (kłamstwem) i przy dobrej okazji sami pozbawiliby go życia. Ich zaufanie wzrasta, gdy okaże się, że strach nowo poznanego jest autentyczny, a w głębi duszy udaje na temat informacji związanych z pewną osobą. Na ich niefart, nieszczęsnym hultajom, są osoby, które nie łatwo przekonują się do obiecanek cacanek. Wiecie dlaczego ja bym był podejrzliwy wobec włóczęgów na pustyni? Jak nie wiecie o co chodzi, to powinna Wam się zapalić czerwona lampka nad głową, że biega o pieniądze, a nie o złote kartofle?


Od czasu do czasu jesteśmy raczeni obrazkiem.

Ucieszyło mnie to, że była ta niepewność. Kto mówi prawdę, a kto jest na granicy prawdy lub fałszu? Zastrzeżenie mam jedynie do autora, bo przedwcześnie informuje nas i zdradza czyjeś zamiary. Nasi bohaterowie nie wiedzą co ich czeka, ale my natomiast, możemy się domyśleć, otrzymując jasne polecenie od narratora czego się po złowrogich charakterach spodziewać.

Raczej nie jest to tytuł, który będę rozpamiętywać. Za miesiąc zapomnę o jej istnieniu. To jednorazowe przeżycie.
Jest to idealna pozycja, by przypomnieć sobie, jakie książki się czytało za nastoletnich lat lub były pochłaniane przez naszych rodziców i poszukiwaczy przygód. Typowo kanoniczny utwór w plenerach westernu.

4 Komentarz(e):

Anonimowy pisze...

recenzję bardzo dobrze się czyta, ciekawe jak książka :D

Chris pisze...

Czyta się ciekawie, jak ktoś interesuje się przygodami rewolwerowców i wielbi kulturę Indian. Sądzę,że recenzja wyjaśnia wszystko, dla kogo trafi ze swoją treścią :)

Niezapisana Kartka pisze...

Muszę przeczyatać,to będzie cztarta książka o przygodach winetu ale mam jedno pytanie: W której osobie napisana jest książka pierwszej czy trzeciej?

Chris pisze...

Napisana jest w trzeciej osobie.

Pozdrawiam :)

Prześlij komentarz