sobota, 19 października 2013

Definicja strachu: Harry Angel - W poszukiwaniu zabójcy



„Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.”
- Friedrich Nietzsche

Długo się zastanawiałem, który tytuł Wam polecić. Chciałem wspomnieć o ,,Pile'', ale ją wszyscy znają. Poza tym, bliżej mu do thrillera niż rasowego straszaka. Chciałem opisać ,,Pandorum'', ale horror w klimatach Sci-Fi pojawił się ostatnio. Kombinowałem, wiele filmów przeszło mi przez myśl. Dziś będzie o ,,Harrym Angelu'' - kryminalna intryga wpleciona w ramiona satanizmu.


Mickey Rourke - miniony bożyszcze kobiet wciela się w prywatnego detektywa, który zostaje wynajęty do odnalezienia zaginionego przed laty Johnny'ego Favorite'a. Dawniej sławnego piosenkarza jazzowego. Dostaje zlecenie, które staje się skomplikowane w chwili, gdy świadkowie i osoby znające denata dziwnym zbiegiem okoliczności zostają likwidowani. Dochodzi do makabrycznych i przerażających zbrodni. Nakreśla cielesność działań.

Słuchaj, szukam schodów do nieba...bo na ziemi zastałem piekło.

Film nasiąka okultyzmem. Mnóstwo śladów krwi rozbryzganej tu i ówdzie, kult voodoo. Klimat miasta jest napuchnięty spuścizną brudu i brzydoty. Harry wpasowuje się w to miasto, to on podporządkowuje się jemu, a nie na odwrót. Sam chodzi w pomiętych ubraniach z zaciemnionymi okularami. Podkreśla mrok nie tylko środowiska po którym przyjdzie mu drążyć, ale i duszy detektywa. Nieogolony, nielubiany przez otoczenie i ludzi z którymi się spotyka. 

Aktorzy stanowią duży walor produkcji. Drugoplanowy Robert De Niro w jednej scenie przeraża mocniej niż nie w jednym kiepściutkim horrorze. Słynna scena zjadania jajka nabiera znamiona szatana. Postać, która zleciła mu zadanie w sprawie upiornego śledztwa, jest nie kto inny, jak właśnie Robert De Niro. Możemy się domyślać, że nie nastąpi żadne odkupienie, gdy morderca zostanie złapany.

Co ciekawe, nawet gdy znamy zakończenie, bardzo chętnie się do niego wraca. To wciąż mocny i dobry materiał na to, jak powinno się budować napięcie w tym gatunku. Operacja świateł stanowi tu trzon, dlaczego odczuwamy niepokój związany z tym miastem i jego mieszkańcami. Łatwo przewidzieć rozwiązanie sprawy związane z magią i sprawcą przerażających zbrodni, gdy mamy do czynienia z wieloma filmami o podobnej tematyce i wdzięku. Jednakże, nie jest to seans stracony, gdy wcześniej domyślicie się o co w tym wszystkim chodzi. Za drugim czy trzecim podejściem wciąż można doszukiwać się symboli i smaczków, które wpływają pozytywnie na ocenę końcową. 

Kino z Chrisem: ,,Harry Angel''

4 Komentarz(e):

Joanna Saduniowska pisze...

No i ja bym chciała, żeby nadal robiono takie filmy, że się człowiek boi potem przez ramię obejrzeć. Ja np. do dzisiaj jak pomyślę o Miasteczku Twin Peaks to mam ciary. A teraz to tylko sieczka i flaki latają. Ble.

Chris pisze...

Problem w tym, że wielu współczesnych twórców nawet nie potrafi wprowadzić widza w odpowiedni nastrój, a to jeden z kluczowych elementów horroru. Straszą na siłę, albo jadą na oklepanych wzorcach. Już nie wspomnę o scenariuszu, który w tym gatunku jest bardzo ważny, no chyba, że robimy film tylko po to, żeby kogoś wystraszyć - co nie jest ani wadą, ani zaletą. W każdym razie ,,Harry Angel'', to klasyczny przykład straszenia z pomysłem :)

Joanna Saduniowska pisze...

No ja te horrory teraz tak oglądam bez emocji w ogóle. Mało który jest w stanie mnie ruszyć jakkolwiek, że o wystraszeniu nie wspomnę.

Chris pisze...

Także polecam na bieżąco obserwować cykl ,,Definicję strachu'' - na pewno coś znajdziesz dla siebie :)

Pozdrawiam

Prześlij komentarz